Bezpieczeństwo docenione

Materiał partnera
opublikowano: 2021-10-07 16:05

Pandemia wzmogła potrzebę zabezpieczania się, sprawiła że Polacy zaczęli inaczej postrzegać potrzebę budowania komfortu finansowego, zapewnienia bezpieczeństwa, środków na ewentualne leczenie i wreszcie inwestowanie, czyli odkładanie pieniędzy w celu ich pomnożenia.

Uczestnicy debaty „Profilaktyka ubezpieczeniowo-finansowa” wskazali, że Polacy po wstrząsie, jakim okazała się pandemia, są bardziej skłonni do ubezpieczania się i odkładania pieniędzy, jednak za zmianami w świadomości musi podążać edukacja na temat dostępnych form zabezpieczenia przyszłości.
Uczestnicy debaty „Profilaktyka ubezpieczeniowo-finansowa” wskazali, że Polacy po wstrząsie, jakim okazała się pandemia, są bardziej skłonni do ubezpieczania się i odkładania pieniędzy, jednak za zmianami w świadomości musi podążać edukacja na temat dostępnych form zabezpieczenia przyszłości.

Dyskusja w czasie panelu „Profilaktyka ubezpieczeniowo-finansowa” wyodrębniła zasadnicze aspekty podejścia do tematu, którymi są: świadomość, motywacja i edukacja; analiza potrzeb, plan i zarządzanie budżetem oraz wybór formy oszczędzania lub inwestowania i konstrukcja polisy lub portfela inwestycyjnego. Pojawia się też próba odpowiedzi na pytanie: czy pandemia nauczyła nas patrzenia w przyszłość i zabezpieczania się?

Bariera mentalna

Mówimy: „Jakoś to będzie. Będę się martwić później, jak coś się stanie”.

– Mamy potrzeby tu i teraz, nie zastanawiamy się nad tym, co się może zdarzyć – zauważyła Agata Strzelecka, wiceprezes Alior Banku.

Aż zdarza się pandemia i problem ochrony zdrowia staje się pierwszoplanowy.

Jak tłumaczyła wiceszefowa Aliora, ubezpieczenia, pakiety zdrowotne są gwarantem, że opieka medyczna jest dostępna, w tym nowa jej forma – telemedycyna.

– Te pakiety dają olbrzymią ochronę. To teraz bardzo ważny element w ubezpieczeniach.

Jeszcze niedawno nie interesowało nas, czy i jak zabezpieczyć się na wypadek utraty pracy, zdrowia, trwałej niezdolności do pracy. Nagle pandemia i indywidualne dramaty rozgrywające się na naszych oczach spowodowały, że dziś nieco inaczej patrzymy na sprawę zapewnienia sobie poduszki finansowej na wypadek różnych zdarzeń. Bo to, że mogą nadejść, już wiemy. Polskie statystyki na tle europejskich są jednak nadal słabe – informowała Agata Strzelecka.

W II kwartale 2020 r. oszczędności Polaków nieznacznie wzrosły, co było rezultatem zamknięcia ludzi w domach. W III kwartale 2020 r. wróciły jednak do poziomu sprzed pandemii, na co zapewne wpłynął gwałtowny rozkwit e-commerce.

– 56 proc. Polaków ma jakiekolwiek oszczędności, średnia kwota oszczędności to około 30 tys. zł., 44 proc. nie ma żadnych oszczędności. Polacy odkładają średnio 6 proc. dochodu, mieszkańcy Europy Zachodniej 16 proc. W badaniach i ankietach przytłaczająca większość z nas deklaruje, że chce oszczędzać, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. To, jak nie oszczędzamy i nie dbamy o własne bezpieczeństwo finansowe, pokazuje, jak poważny obowiązek edukacyjny pozostaje po stronie banków i ubezpieczycieli – przekonywała Agata Strzelecka.

Brak nawyku

– Nie mamy nawyku inwestowania, nie mieliśmy się tego kiedy nauczyć – stwierdził Marcin Żółtek, wiceprezes TFI PZU.

– Wciąż działa efekt społeczeństwa na dorobku, co można wytłumaczyć w ten sposób, że w naszej świadomości inwestowanie odbywa się kosztem konsumpcji. Jeszcze do niedawna inwestowali tylko bogaci, to był synonim luksusu – zauważył Marcin Żółtek.

Jerzy Kwieciński, wiceprezes Banku Pekao, zwrócił zaś uwagę, że statystycznie mamy więcej pieniędzy, chodzimy do kina, teatru, jadamy na mieście, wyjeżdżamy na wakacje... Ale wzrost dobrobytu nie zmienił naszego podejścia do ubezpieczania się, odkładania pieniędzy, inwestowania, żeby mieć na czarną godzinę. Dopiero pandemiczna sytuacja z ubiegłego roku sprawiła, że coś drgnęło w naszej świadomości, zmieniła nasze zachowania.

– Więcej osób zapadło na choroby, kryzys wprowadził ograniczenia, wzrosły obawy o zdrowie, pracę, strach przed śmiercią, lęk o możliwość pokrycia ewentualnych kosztów leczenia – wymieniał Jerzy Kwieciński.

Zaczęliśmy się zastanawiać nad zabezpieczeniem na wypadek bardzo poważnych sytuacji związanych ze skutkami utraty zdrowia lub nawet życia. Świadomość Polaków wyraźnie wzrosła. Jak potwierdził Krzysztof Szypuła, członek zarządu PZU, w okresie pandemii widać zmianę w rodzaju kupowanych ubezpieczeń, wzrasta zainteresowanie ubezpieczeniem na wypadek śmierci, skutków ciężkiej choroby i innych ubezpieczeń typowo ochronnych. Agata Strzelecka dodała do tej listy ubezpieczenia kredytów mieszkaniowych.

Na co idą pieniądze

I choć Polacy zaczęli wyraźniej dostrzegać potrzebę oszczędzania, lokaty, przy blisko zerowych stopach procentowych, okazały się zupełnie nieatrakcyjne, fundusze inwestycyjne, jak zauważył Marcin Żółtek, wiceprezes TFI PZU, wymagają zaś zastanowienia się, określenia potrzeb i oczekiwań, ustalenia akceptowalnego poziomu ryzyka, a także czasu, zanim zaczną zarabiać.

– Inaczej też będzie budowany portfel dla młodego człowieka, inaczej dla 50-latka czy fundusz dla dzieci – zwrócił uwagę Marcin Żółtek.

Eksplodował boom na mieszkania pod wynajem bez zwracana uwagi na ich wysokie ceny. Rekordowy popyt na lokale zapanował również na rynku wtórnym. Wiceprezes TFI PZU zauważył, że inwestycje w mieszkania są rezultatem poszukiwania bezpiecznego sposobu na lokowanie pieniędzy z możliwością w miarę szybkiego wyjścia z tej inwestycji, kiedy zajdzie potrzeba, podczas gdy inne instrumenty nie spełniają oczekiwań. Przestrzegał jednak przed nieruchomościową bańką.

– Banki i ubezpieczyciele oczywiście pracują na rzecz budowania oferty dla indywidualnego klienta. PKO SA i PZU działają w tym kierunku wspólnie – potwierdził Jerzy Kwieciński.

Zwrócił też uwagę, że często przechowujemy odkładane kwoty na nieoprocentowanych rachunkach bieżących, zamiast korzystać ze stworzonych w tym celu produktów bankowych.

– Ale jak tu inwestować, kiedy portfel piszczy. Mówimy sobie: „Będę inwestować, gdy będę mieć więcej pieniędzy” – zastanawiała się Agnieszka Stefaniak, autorka bloga Family Fun by Mum.

Zaraz jednak wyjaśniła, że ubezpieczenie to nie jest kwestia grubości portfela, lecz decyzji wydatkowej. Takiej samej, jaką podejmuje się w sklepie, wkładając towary do koszyka: „To kupię, tego nie, a tamto po wypłacie”.

– To umiar na miarę. Może nawet mniej zasobni, mając mniej zapasów finansowych, bardziej potrzebują finansowej poduszki – rozważała blogerka.

Krzysztof Szypuła pochylił się na chwilę nad tzw. ubezpieczeniami grupowymi. Stwierdził, że prawdopodobnie po pandemii przyjdzie moment na lepsze dopasowanie tej najpopularniejszej na rynku formy ubezpieczenia na życie, w szczególności w obszarze zakresu i wysokości ubezpieczenia tak aby jeszcze lepiej odpowiadała na aktualne potrzeby pracowników.

– Musimy pamiętać, że ubezpieczenia grupowe jako oferta skierowana do grupy pracowników siłą rzeczy są bardziej uśrednione, gwarantują podstawowy poziom zabezpieczenia. Polisy indywidualne są bardziej precyzyjnie dopasowane do konkretnej osoby i mogą uzupełniać poziom ochrony ubezpieczeniowej o dodatkowe elementy oraz uzupełniać wysokość kwoty na jaką powinniśmy się ubezpieczyć, dopasowując ją do naszej indywidualnej sytuacji finansowej i rodzinnej.– informował członek zarządu PZU.

Uczmy się odkładać

– Wydajemy więcej, niż zarabiamy. Pędzimy i nie mamy czasu na refleksję. Dopiero pandemia i jej skutki sprawiły, że zaczęliśmy się zastanawiać, na czym stoimy – stwierdziła Agnieszka Stefaniak.

– Kryzysy edukują. Plany idą w gruzy. A ubezpieczenie to ochrona planów na wypadek sytuacji, których nie da się zaplanować i przewidzieć– dodał Krzysztof Szypuła.

Agnieszka Stefaniuk zachęcała do przeprowadzenia swego rodzaju audytu gospodarstwa domowego. Zapożyczenie z terminologii biznesowej jest jak najbardziej trafione, bo zasadniczo cel jest ten sam – ocena sytuacji bieżącej, stanu posiadania, potrzeb, oczekiwań i możliwości.

Krzysztof Szypuła rozwinął wątek audytu budżetu domowego.

– Pozwala on zastanowić się, z czym możemy sobie poradzić samodzielnie, a z czym już nie. W jakich okolicznościach poduszka finansowa będzie niezbędna, jakie mamy zasoby i na jak długo. Czego się obawiamy i na wypadek jakich sytuacji chcemy się dodatkowo zabezpieczyć. Jak zauważył, dobry agent ubezpieczeniowy pomoże nam wykonać taki audyt, zada przy okazji wiele szczegółowych pytań dotyczących naszej sytuacji rodzinnej, finansowej i planów na przyszłość. Dzięki nim będzie w stanie określić nasze potrzeby i zaproponować najlepsze sposoby ich zabezpieczenia. Produktów ubezpieczeniowych jest mnóstwo i na pewno uda nam się znaleźć takie, które będą właściwym zabezpieczeniem dla nas.

– Tak jak raz w miesiącu chodzimy do kina czy na wystawę, tak samo raz w miesiącu odkładajmy kwotę, na jaką nas stać. Warto zacząć od podzielenia budżetu i oceny, ile można miesięcznie odłożyć – przekonywał Marcin Żółtek.

– Jesteśmy społeczeństwem starzejącym się. Nie ma co liczyć na to, że nasze dzieci zapracują na wszystkich – zauważyła wiceprezes Alior Banku i dodała, że warto przełamać tę mentalną barierę...

– ...i wypracować nawyk odkładania jakiejś kwoty co miesiąc – dodał, kończąc dyskusję wiceprezes Banku Pekao.