Bezpieczeństwo (nie)gwarantowane

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2003-10-13 00:00

Od wczoraj obowiązuje ustawa o elektronicznych instrumentach płatniczych, która ma chronić prawa użytkowników kart bankowych. Prawda jest jednak taka, że będzie je chronić albo nie, bo wiele przepisów jest nieprecyzyjnych i ich interpretacja zależy od woli instytucji finansowych. Ponadto zapewne będziemy za tę ochronę płacić.

Za operacje zrealizowane od chwili użycia karty do jej zastrzeżenia klient odpowiada do wysokości 150 EUR. Dotyczy to również operacji z użyciem PIN. Jednak w opinii banków kod jest tajny i powinien być znany tylko posiadaczowi. Udowodnienie, że podejrzano PIN, a następnie skradziono kartę może być bardzo kłopotliwe.

Zastanawia także, czy banki aby na pewno nie przełożą na klienta części obciążeń. Do tej pory, jeśli instytucje finansowe decydowały się na przejęcie odpowiedzialności za operacje dokonane jeszcze przed zgłoszeniem utraty karty, obarczały klienta dodatkową opłatą za ubezpieczenie. Dlaczego teraz nie miałyby także bronić się przed ponoszeniem ewentualnych kosztów?

I jeszcze jedno: kwota, przy której bank przejmuje odpowiedzialność, jest zgodna z zaleceniami UE, ale w naszych warunkach wydaje się abstrakcyjna. Trudno w Unii Europejskiej znaleźć grupę osób z prawem do zasiłku, emerytury lub zatrudnioną na podstawie umowy o pracę, której dochody wynosiłyby zaledwie 150 EUR (675 zł). A i tak wiele, np. niemieckich, banków ograniczyło odpowiedzialność klienta do 50 EUR.