Temat Bezpiecznego kredytu 2 proc. wciąż rozgrzewa branżę nieruchomości. Program ma ruszyć w połowie 2023 r. i - według szacunków rządu - do końca 2027 r. skorzysta z niego 150-200 tys. osób kupujących pierwsze mieszkanie.
Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, uważa jednak, że w rzeczywistości liczby te mogą być niedoszacowane.
- Potrzeby Polaków są co najmniej kilkakrotnie większe. Mimo to rząd zakłada, że do końca 2023 r. udzielonych zostanie zaledwie 10 tys. preferencyjnych kredytów. Dla porównania: w 2021 r., kiedy kredyty mieszkaniowe były oprocentowane na około 2-3 proc., Polacy otrzymywali ich średnio po ponad 20 tys. miesięcznie – przypomina Bartosz Turek.

Inwestorzy nie czekają na ostatnią chwilę
Choć do uruchomienia programu pozostało jeszcze kilka miesięcy, zarówno deweloperzy, jak i analitycy zapewniają, że już widać skutki rządowej inicjatywy.
Z danych portalu RynekPiertowny.pl wynika, że w styczniu i lutym 2023 r. deweloperzy sprzedali w siedmiu największych miastach niemal 7,6 tys. mieszkań, czyli o 18 proc. więcej niż rok wcześniej.
Marcin Rams, prezes spółki Dom Development Kraków, jest przekonany, że zapowiedź programu Bezpieczny kredyt 2 proc. ożywiła popyt.
— Osoby z gotówką planujące zakup mieszkania, podejmują decyzje szybciej. Chodzi o to, by przy bardzo ograniczonej podaży skorzystać z większego wyboru — mówi Marcin Rams.
Także Marcin Krasoń, ekspert Otodom Analytics, zwraca uwagę na szybki wzrost liczby rezerwacji mieszkań.
- Jest to korzystne zarówno dla dewelopera, jak i kupującego. Pierwszy zyskuje klienta, drugi rezerwuje mieszkanie po obecnej cenie. Biorąc pod uwagę rosnącą sprzedaż i niewielką liczbę rozpoczynanych inwestycji, stawki za metr już w wakacje mogą być wyższe niż obecnie - tłumaczy Marcin Krasoń.
Przedmieścia mogą podrożeć najbardziej
Wzrostu cen spodziewa się również Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
- Rosnące koszty budowy oraz perspektywa ożywienia popytu na skutek uruchomienia programu Bezpieczny kredyt 2 proc. to czynniki, które zapewne ostatecznie przekreślą oczekiwania wyraźnej korekty cen mieszkań. Według Narodowego Banku Polskiego rządowa inicjatywa grozi nawet wzrostem cen za metr i pogorszeniem dostępności mieszkań dla mniej zamożnych Polek i Polaków – mówi Andrzej Prajsnar.
Jego zdaniem podwyżki odczują przede wszystkim kupujący nieruchomości w miejscowościach okalających największe metropolie.
- Z naszych danych wynika, że nowe mieszkania na sprzedaż w okolicach Warszawy kosztują obecnie nieco ponad 8,5 tys. zł za 1 m kw., czyli niemal o 40 proc. mniej niż średnio w stolicy. Jeszcze większa różnica cenowa, bo wynosząca aż 46 proc., występuje między Wrocławiem a okolicznymi miejscowościami. Nowy program rządu może zmniejszyć te różnice – twierdzi Andrzej Prajsnar.
Podwyżek spodziewa się także Marcin Jańczuk, ekspert rynku nieruchomości w agencji Metrohouse.
- W przeciwieństwie do poprzednich programów rządu w Bezpiecznym kredycie 2 proc. nie ma limitów ceny za 1 m kw., a sam fakt już rodzi pokusę, żeby podnosić stawki. Z pewnością beneficjenci programu będą raczej celować w lokalne rynki mieszkaniowe, które umożliwią im zakup lokum w akceptowalnej, rozsądnej cenie. W Warszawie segment popularny mieszkań to 9 tys. zł za 1 m kw., ale też 18 tys. zł. Oferty z pierwszej grupy powinny - nawet mimo gorszej lokalizacji - cieszyć się większym zainteresowaniem, więc naturalnym procesem jest wzrost cen ofertowych, bo rynek tańszych mieszkań będzie się kurczył - tłumaczy Marcin Jańczuk.
