Bezpieczny podpis elektroniczny to nie mrzonka

Krzysztof Bondaryk
opublikowano: 2001-10-05 00:00

Bezpieczny podpis elektroniczny to nie mrzonka

W najbliższy czwartek prezydent Kwaśniewski podpisuje ustawę z 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym. Wchodzi ona w życie po upływie 9 miesięcy od dnia ogłoszenia, z tym że kilka przepisów — dopiero w momencie uzyskania przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej. A zatem w drugiej połowie roku 2002 dołączymy do grona państw posiadających podstawy prawne do stosowania podpisu elektronicznego.

Dla większości polskiego społeczeństwa temat ten wydaje się egzotyczny i niezrozumiały. Tymczasem państwa członkowskie UE już dostosowały swoje ustawodawstwo do wymagań odpowiedniej dyrektywy. Podobny cel przyświecał polskim autorom ustawy, która powstała z połączenia dwóch projektów: rządowego — uznawanego za rygorystyczny, a nawet policyjny, oraz poselskiego — skażonego jakoby nadmiernym liberalizmem. Kompromis między obiema koncepcjami wyszedł ustawie na zdrowie i chociaż nie jest ona uznawana za twór doskonały, to ma wiele walorów.

Przede wszystkim definiuje tzw. bezpieczny podpis elektroniczny, powodujący taki sam skutek prawny, jaki ma podpis własnoręczny. Elektroniczny podpis uznawany jest za bezpieczny, ponieważ w każdej chwili można sprawdzić jego autentyczność za pomocą tzw. kwalifikowanego certyfikatu. Firmy, które będą sprzedawać certyfikaty, pozostają pod szczególnym nadzorem państwa, reprezentowanego przez ministra właściwego do spraw gospodarki. Nasuwa się naturalne pytanie — czy podpis elektroniczny zawsze będzie bezpieczny?

Zaawansowane technologie podpisu elektronicznego opierają się na parze odpowiednio długich kluczy asymetrycznych, z których jeden — tzw. publiczny — jest powszechnie dostępny i dlatego każdy może sprawdzić autentyczność podpisu. Drugi klucz — prywatny — klient otrzymuje wraz z tzw. smart kartą. Powinien go znać tylko podpisujący i nikt więcej. Cały system bezpieczeństwa podpisu opiera się na dochowaniu poufności klucza prywatnego. Jego producent absolutnie nie może się z nim zapoznać, bowiem urządzenia do jego wytwarzania muszą gwarantować, iż wszelkie ślady elektroniczne zostaną zniszczone i w żaden sposób nie da się klucza prywatnego odtworzyć. Jego ewentualną utratę każdy użytkownik musi natychmiast zgłosić wystawcy — inaczej naraża się na ryzyko, że ktoś będzie się posługiwał jego podpisem.

Co praktycznie firmom i obywatelom daje możliwość posługiwania się bezpiecznym podpisem elektronicznym? Przede wszystkim pozwala na zawieranie umów na odległość, bez konieczności opuszczania domu lub firmy — z gwarancją taką, jakby umowa została zawarta na piśmie oraz że osoba podpisująca jest rzeczywiście tą, a nie inną. Podpis elektroniczny pozwoli na rozładowanie kolejek przed okienkami w wielu urzędach oraz ułatwi życie podatnikom i przedsiębiorcom. W ciągu kilku lat od wejścia w życie ustawy drogą elektroniczną będzie można przesyłać m.in. formularze PIT, ZUS i SAD.