Bezruch zabija każdą markę

Marcin Zawiśliński
27-09-2006, 00:00

Firmy innowacyjne są tanie. To rynkowi przeciętniacy ponoszą dużo większe koszty — uważa specjalista w zarządzaniu innowacją Tom Kelley.

„Buls Biznesu”: Co to znaczy sztuka innowacji i kultura innowacji? Jaka jest różnica między oboma pojęciami?

Tom Kelley: To tak jak z podziałem na lewą i prawą półkulę mózgową. Lewa zachowuje się w sposób analityczny, odpowiada za to, żeby przedsiębiorstwo było bardziej efektywne. Prawa dodaje do tego element artystyczny, intuicję. Poza tym kultura łączy się bardziej z kreatywnym korzystaniem z mózgu w celu rozwiązania konkretnych problemów.

W swojej najnowszej książce „The ten faces of innovation”, która jest kontynuacją „Sztuki innowacji”, wyróżnia pan dziesięć ról, które wpływają na innowacyjność produktu.

Zaliczam do nich: „antropologa”, „eksperymentatora”, „obcozapylacza”, „płotkarza”, „kolaboratora”, „dyrektora”, „doświadczonego architekta”, „scenarzystę”, „opiekuna” i „opowiadacza”. Każda z tych ról ma swoją funkcję w przedsiębiorstwie. Niektóre wiążą się z procesem uczenia się, a inne odnoszą się do procesu organizacji. Dla mnie szczególnie ważne są te pierwsze, ponieważ większość firm na świecie nie ma problemów z wdrażaniem, zwiększeniem efektywności i zmniejszeniem kosztów. Wiele z nich ma za to kłopoty z systematycznym i skutecznym przyswajaniem wiedzy. Dlatego tak bardzo — spośród opisywanych przeze mnie osobowości — lubię „antropologa”, czyli kogoś, kto uczy się dzięki obserwacji ludzkich zachowań. Cenię też „eksperymentatora”, którego nie docenia wiele organizacji. To na przykład taki James Dyson, który zanim stworzył znakomity odkurzacz, wypróbował jego 5127 prototypów. Teraz jest jednym z najbogatszych ludzi w Europie. Innym przykładem, moim zdaniem, niemal perfekcyjnego wynalazcy jest twórca żarówki Thomas Edison. Powiedział kiedyś, że tak naprawdę to nigdy nie poniósł porażki. Znalazł jedynie dziesięć tysięcy niewłaściwych dróg do celu. I mimo że popełnił rzeczywiście wiele błędów, to ludzie i tak zawsze będą go pamiętali jako jednego z największych wynalazców w historii. Metoda prób i błędów to droga do sukcesu.

Potocznie uważa się, że innowacyjność kosztuje, ale pan się z tym kompletnie nie zgadza.

Innowacja jest tak naprawdę tania. Najbardziej kosztowne dla firmy jest bycie średniakiem. Albo ciągle się coś wymyśla i wprowadza to na rynek, albo się z niego wypada. Ta filozofia jest mi bardzo bliska.

Co by pan powiedział właścicielowi niewielkiej firmy, który twierdzi, że nie stać go na innowacje i brakuje mu do tego odpowiednich ludzi?

Na początku należąca do mojego brata i do mnie innowacyjna firma IDEO też była mała i nadal taką pozostaje. Firma Apple jest teraz dużym przedsiębiorstwem, ale gdy w 1980 r. rozpoczynaliśmy z nimi współpracę i wymyślaliśmy dla nich myszkę do komputera, zatrudniali o wiele mniej osób. To, co ich zawsze wyróżnia, to prostota produktów. Na rynku były różne myszki — z sześcioma, z trzema przyciskami. A my wymyśliliśmy dla nich jednoprzyciskową. Inspiracją dla nas była rozmowa z pewną kobietą, która chciała mieć myszkę, na którą naciskałaby na ekran raz w odpowiednim miejscu. To bardzo ułatwiłoby jej pracę, bo do tej pory ciągle jej się coś myliło. My jedynie skorzystaliśmy z tej sugestii.

Czym różni się innowacja od zwykłego produktu?

Produkt innowacyjny, np. odtwarzacz MP3, odzwierciedla potrzeby i marzenia klienta. Stanowi dla niego wartość, za którą gotowy jest zapłacić odpowiednią cenę. Dlatego obserwacja rynku i oczekiwań konsumentów jest nie mniej ważna niż stałe prowadzenie badań technologicznych. Poza tym nie jest tak, że człowiek wymyśla jedną wielką innowację w całym swoim życiu. Ważny jest stopniowy, długoletni i powtarzalny proces tworzenia. Nad innowacyjnością produktu trzeba non stop pracować, zbierając doświadczenia z różnych sfer ludzkiej egzystencji. Bezruch zabija każdą markę.

Coraz więcej firm, chcąc lepiej reklamować swoje produkty, korzysta z e-marketingu. Jaka jest przyszłość tej formy promocji?

W przeciwieństwie do telewizji, w e-marketingu drzemią olbrzymie możliwości reklamowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Bezruch zabija każdą markę