BGK chce odebrać akcje stoczniowemu funduszowi

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2003-12-31 00:00

Taki krok oznaczałby likwidację zobowiązań stoczni wobec banku. Ale byli szefowie i tak mają kłopoty.

Stocznia Gdynia może zmienić właściciela. Walory spółki — ponad 14 proc. — może utracić Stoczniowy Fundusz Inwestycyjny (SFI).

Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) próbuje odebrać akcje stoczni funduszowi — dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.

Tajemnica banku

— SFI wziął kredyt na zakup akcji stoczni. Był on poręczony akcjami. Zastaw należy do Banku Gospodarstwa Krajowego. Bank — nie mogąc odzyskać pożyczonych środków — może rozpocząć egzekucję komorniczą. Akcje stoczni należące do funduszu mogą zostać sprzedane w drodze publicznej oferty. Bank rozpoczął taką procedurę — mówi jeden z przedstawicieli rządu.

— Obowiązuje nas tajemnica bankowa — mówi Olgierd Szłapczyński, rzecznik BGK.

Kto będzie nowym akcjonariuszem stoczni? Nie wiadomo. Wiele wskazuje na to, że może nim zostać podmiot związany z resortem skarbu.

Akt oskarżenia

Co ciekawe, o narażenie stoczni na straty — właśnie z powodu poręczenia kredytów dla SFI jej akcjami — oskarżeni są byli menedżerowie stoczni — Janusz Szlanta, Hubert K. i Andrzej B. Są oni także właścicielami SFI.

— Do Sądu Rejonowego w Gdyni został przekazany akt oskarżenia — mówi Krzysztof Trynka, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Byli menedżerowie są oskarżeni o narażenie stoczni na stratę 46 mln zł. Jeśli jednak BGK odbierze SFI akcje stoczni, to nie powinno być problemu, bo spółka nie będzie musiała zapłacić ani grosza. To nie oznacza, że organy ścigania odpuszczą byłym szefom stoczni.