BGŻ: nadal brak kapitału

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2001-06-08 00:00

BGŻ: nadal brak kapitału

Banki regionalne mają już tylko 50 dni na osiągnięcie wymaganego minimum 10 mln EUR funduszy własnych. Te, które nie zdążą podwyższyć kapitału i połączyć się z innymi bankami, mogą utracić licencję na zrzeszanie banków spółdzielczych.

Kapitałów własnych na wymaganym poziomie 10 mln EUR nie mają jeszcze trzy z jedenastu instytucji finansowych zrzeszających banki spółdzielcze. Są nimi Rzeszowski Bank Regionalny, Dolnośląski Bank Regionalny i Bałtycki Bank Regionalny. Dwa kolejne — Lubelski Bank Regionalny i Bank Unii Gospodarczej — mają fundusze na granicy wymaganego poziomu i dla bezpieczeństwa powinny je także zwiększyć.

Krok do fuzji

Najprostszym sposobem podniesienia kapitałów są fuzje. W trakcie połączenia jest BBR z Gospodarczym Bankiem Wielkopolski. One pierwsze dostały od Komisji Nadzoru Bankowego zgodę na stworzenie grupy G-2.

— Mamy już zgodę KNB na fuzję. Do końca czerwca mają się odbyć walne zgromadzenia w tej sprawie w pięciu bankach regionalnych — mówi natomiast Justyna Cieniuch, rzecznik G-6.

W grupie G-6 na pewno są już trzy banki — RBR, LBR i BUG. Ze względu na niskie fundusze powinno im zależeć na szybkiej fuzji. Zależy na niej także silnemu kapitałowo Małopolskiemu Bankowi Regionalnemu. Nadal natomiast nie wiadomo, z kim połączy się Warmińsko-Mazurski Bank Regionalny, który podpisał wstępne umowy zarówno z G-6, jak i Bankiem Gospodarki Żywnościowej.

— Jeśli niektóre banki nie zdążą do 28 lipca powiększyć kapitałów, mogą im zostać odebrane prawa banku zrzeszającego. W takiej sytuacji banki spółdzielcze będą musiały wyjąć ulokowane w bankach regionalnych pieniądze, co z kolei może doprowadzić je do upadłości. Dlatego tak ważne jest obecnie dokapitalizowanie tych banków lub stworzenie przez nie jednej instytucji finansowej — wyjaśnia Justyna Cieniuch.

G-6 bardzo się spieszy. Powodem jest ostrzeżenie Komisji Nadzoru Bankowego, że tym razem nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy nie zwiększą kapitałów.

Liderem grupy jest Gospodarczy Bank Południowo-Zachodni. Jego właściciele podjęli już decyzję o przyłączeniu innych banków regionalnych i wydaniu ich akcjonariuszom nowo wyemitowanych akcji GBPZ. Po fuzji bank zmieni nazwę na Polski Bank Spółdzielczości, na co właśnie dostał zgodę KNB.

Małe zainteresowanie

Wśród spółek, które chcą tworzyć jedno zrzeszenie z BGŻ, tylko DBR nie ma funduszy własnych na wymaganym poziomie. Równocześnie grupa, w której skład oprócz Dolnośląskiego wchodzą także Mazowiecki i Pomorsko-Kujawski Bank Regionalny, jest najdalej od stworzenia jednego zrzeszenia.

— Czekamy, aż KNB zaakceptuje naszą umowę zrzeszenia. Dopiero wówczas BGŻ dostanie prawa banku zrzeszającego — mówi Remigiusz Jagnyziak z biura prasowego BGŻ.

Do końca tego roku BGŻ wystąpi o kolejną zgodę. Jednak również w tej grupie zgodę musi wydać nie tylko KNB, ale także akcjonariusze banków regionalnych. W ich przypadku będzie to równoznaczne ze zgodą na kolejne dokapitalizowania BGŻ, i to nie tylko majątkiem wniesionym przez ich banki regionalne, ale także poprzez np. obejmowanie, poręczonych przez rząd, emisji obligacji.

BGŻ ma problem z kapitałami. Jego fundusze własne na koniec pierwszego kwartału wynosiły 806,8 mln zł, a zdaniem KNB powinny przekraczać 2 mld. Trudno mówić o sukcesie pierwszej próby dokapitalizowania BGŻ przez BS, które w maju objęły 247,3 tys. jego akcji (blisko dwa tysiące więcej niż było konieczne do powodzenia emisji) za 15,3 mln zł. Gdyby banki spółdzielcze kupiły całość emisji, wówczas fundusze BGŻ wzrosłyby o prawie 414,8 mln zł. Kwota ta jest jednak ponad czterokrotnie wyższa od zysku netto, jaki za ubiegły rok działalności osiągnęły wszystkie banki spółdzielcze czterech zrzeszeń gotowych połączyć się z BGŻ.