BGŻ wypłaci dywidendę, ale dopiero po 2008 r

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2007-02-15 00:00

Nie był to rok samych sukcesów, ale to, co się nie udało, BGŻ dokończy w tym roku. A w przyszłym? W przyszłym — drżyj konkurencjo.

Bank kończy restrukturyzację i stanie się aktywnym graczem

Nie był to rok samych sukcesów, ale to, co się nie udało, BGŻ dokończy w tym roku. A w przyszłym? W przyszłym — drżyj konkurencjo.

Bank Gospodarki Żywnościowej (BGŻ) zarobił w ubiegłym roku na czysto 104 mln zł — o 26 proc. więcej niż rok temu.

— I pierwszy raz od długiego czasu zwiększyła się suma bilansowa — z 16,6 do 18,6 mld zł. To zasługa rosnącej akcji kredytowej — podkreśla Jacek Bartkiewicz, prezes BGŻ.

Ambitne cele

Bankowi udało się przede wszystkim zaistnieć na rynku hipotecznym. Takich kredytów udzielił na 1,3 mld zł, co daje mu około 2,1-procentowy udział w rynku.

— Naszą ambicją jest osiągnięcie do końca tego roku 3 proc. Aby tego dokonać, musimy utrzymać miesięczną sprzedaż kredytów hipotecznych na poziomie 150 mln zł — uważa Jacek Bartkiewicz.

Podkreśla także duże zainteresowanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) nową ofertą, m.in. kredytem Ekspres Linai czy AgroEkspres. Finansowanie tego sektora także pozytywnie wpłynęło na wynik.

— Zamierzamy w najbliższych latach znacząco zwiększać przychody ze współpracy z MSP, co oznacza, że jeśli średni rynkowy wzrost przychodów wyniesie np. 7-9 proc., to my powinniśmy osiągnąć 20 proc. — mówi Jacek Bartkiewicz.

Pozytywny wpływ na wynik miała sprzedaż wierzytelności. Wartość portfela wyniosła 420 mln zł.

— W tym roku przygotowujemy kolejny pakiet, ale niższych kredytów, o wartości 50-100 tys. zł, dla klientów indywidualnych i małych firm. Jego wartość może wynieść minimum 100 mln zł — wyjaśnia Jacek Bartkiewicz.

Dzięki takim operacjom udział kredytów nieregularnych w BGŻ wynosi obecnie 8 proc., czyli normalnie. Jeszcze niedawno, w 2003 r., było to ponad 27 proc.

Gorycz porażek

Nie wszystko jednak w ubiegłym roku się udało. BGŻ odnotował np. spadek depozytów klientów indywidualnych, nie rozwinął działalności na rynku consumer finance, a przyrost liczby kart kredytowych też trudno uznać za sukces.

— Ciągle analizujemy rynek consumer finance i zastanawiamy się, w jaki sposób trafić do klientów poza dużymi aglomeracjami. W depozytach zamierzamy poprawić naszą ofertę. Rozwój na rynku kart to kolejne pilne zadanie dla pionu detalicznego — przyznaje Jacek Bartkiewicz.

BGŻ myślał też o własnym TFI. Ale nie ma dużej podaży spółek do przejęcia. Na razie sprzedaje obce fundusze ze szczególnym uwzględnieniem funduszy Rabo i Union Investment. Miał również reaktywować spółkę leasingową.

Dywidenda nie teraz

W tym roku BGŻ ma zamiar otworzyć nowe placówki. Sprawą otwartą jest, czy będzie to sieć własna, czy franczyzowa. BGŻ myśli bowiem o otworzeniu bank shopów, czyli bezkasowych punktów sprzedaży produktów wyposażonych w bankomaty i dostęp do internetu. Teraz bank ma 260 tradycyjnych placówek i ich sieć powiększy się o 50.

Restrukturyzacja i inwestycje BGŻ w nowe przedsięwzięcia nie sprzyjają poprawie wskaźników. Wskaźnik kosztów do dochodów C/I wynosi 90 proc. Wśród dużych banków jest najgorszy. W tym roku ma się poprawić o 10 pkt. proc. dzięki wzrostowi przychodów, przy zamrożeniu kosztów. Zwrot z kapitału ROE wynosi 7,2 proc., ma wzrosnąć o 0,6 pkt proc. I choć BGŻ ma wysoki, wynoszący 14,7 proc., współczynnik wypłacalności, na dywidendę akcjonariusze też nie mają co liczyć.

— W tym roku kończymy restrukturyzację. W przyszłym będziemy gotowi stawiać czoło rynkowym wyzwaniom. Dywidendę zapłacimy z zysku za 2008 r. — obiecuje Jacek Bartkieiwcz.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface