Białe eldorado

Karolina Guzińska
20-01-2006, 00:00

Niemieckiej stolicy sportów zimowych kibicom skoków narciarskich przedstawiać nie trzeba. Tutaj rozpoczyna się co roku Turniej Czterech Skoczni.

Najsłoneczniejsze miejsce w Niemczech! — krzyczą reklamy Oberstdorfu, miejscowości położonej w Alpach Algawskich, czyli w północnym, wapiennym paśmie Alp Wschodnich. Słońce świeci tu przez 300 dni w roku, co odnotowano jako krajowy rekord. Kurort na wysokości 815 m, przycupnięty między szczytami Nebelhorn (2224 m) a Fellhorn (około 2000 m), przyciąga 300 tys. gości rocznie. Zimą pozostaje ośrodkiem narciarskim, latem zaś mekką amatorów górskich wędrówek, wspinaczy i paralotniarzy. A początki były skromne...

Leczenie wodą

Pierwszy pociąg z turystami zatrzymał się tu w 1888 r. Wkrótce — w latach 90. XIX w. — Niemcy odkry- li narciarstwo, co przysporzyło Oberstdorfowi popularności. Oczywiście, o wyciągach wtedy mowy nie było — miłośnicy desek wdrapywali się na stok, przymocowując do spodów nart foki z prawdziwej foczej skóry, by uniknąć ze- ślizgnięcia się w dół. W latach 30. minionego wieku miejscowość znów zyskała na znaczeniu — doceniono wyjątkowe warunki klimatyczne, jakie wytworzyły się tu dzięki dogodnemu położeniu Oberstdorfu na górnym krańcu doliny Illertal, głęboko wrzynającej się w Alpy. W 1937 r. miasteczko zdobyło nawet nagrodę dla ośrodka kuracyjnego najwyższej klasy. W latach 60. rozkwitło w Oberstdorfie leczenie metodą księdza Kneippa — zwolennika hydroterapii, ziołolecznictwa, racjonalnego sposobu odżywiania się i poszanowania osobowości chorego. Także i dziś wielu gości przyjeżdża do kurortu tylko po to, by zadbać o zdrowie w licznych sanatoriach, pensjonatach leczniczych lub w Centrum Medycyny Holistycznej, stosującym niekonwencjonalne metody terapii. Samych ośrodków spa i wellness naliczono — w 10-tysięcznym miasteczku! — ponad 30. Można też skorzystać z usług fizjoterapeutów i kosmetyczek, z dobrodziejstw kąpieli termalnych i błotnych, popijać wody mineralne, a nawet... oddać się w ręce chirurgów plastycznych. Jednakże ta zdrowotna działalność jest mało znana poza granicami kraju — tam Oberstdorf kojarzy się głównie z imprezami sportowymi, a zwłaszcza z Turniejem Czterech Skoczni: zawodami w skokach narciarskich, które odbywają się rokrocznie w okresie świąteczno- -noworocznym. Grosse Schattenberg Schanze — jedna z kilku skoczni w Oberstdorfie — otwiera zmagania w tym prestiżowym turnieju.

Loty dla każdego

Miasto, które zorganizowało Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym w 1987 r., w lutym 2005 r. stało się gospodarzem kolejnych mistrzostw świata. Przed tą imprezą przebudowano, nakładem 16,6 mln euro, skocznię narciarską oraz mieszczącą około 30 tys. widzów arenę wokół niej.

— Grosse Schattenberg Schanze postawiono na przełomie lat 1925 i 1926. Obiekt modernizowano dwukrotnie — w 2000 i 2003 r. Ostatnia przebudowa bardzo unowocześniła skocznię: zmieniony został jej profil, wydłużony próg i zeskok, a wszystko po to, by poprawić bezpieczeństwo i umożliwić dalsze, jeszcze bardziej widowiskowe skoki. Na nowym obiekcie skacze się teraz w granicach 140 m — opowiada Sven Jürrens z Erdinger Arena Oberstdorf.

W przerwach między zawodami i treningami skoczków skocznie są udostępniane do zwiedzania. Wczasowicze podchodzą do ich stóp pieszo lub wjeżdżają wyciągiem krzesełkowym. Żeby dostać się na sam szczyt, płacą 3 euro za skorzystanie z windy osobowej, której używają zawodnicy. Goście chętnie sięgają do kieszeni — choć widok z góry (m.in. na staw Reibergsee) nie dorównuje temu ze szczytu Nebelhorn, trudno oprzeć się sprawdzeniu, co widzą zawodnicy gotujący się do skoku... Turyści najodważniejsi — i gotowi słono zapłacić za dwudniową zabawę — mogą sami zaznać emocji, jakie są udziałem skoczków. Oczywiście, nie na potężnej Grosse Schattenberg Schanze, lecz na tulącej się do jej boku niewielkiej skoczni K-20. To oznacza, że pofruną tylko 30 cm nad ziemią, skacząc najwyżej 20 m. Przed skokiem amatorzy odbywają szkolenie, a po zakończeniu imprezy dostają profesjonalny certyfikat ze swoim zdjęciem oraz lampkę szampana.

Szusem w dół

Oberstdorf wykorzystał szansę, jaką stały się ostatnie mistrzostwa, by poprawić infrastrukturę dla uprawiania sportów zimowych — np. kosztem 8 mln euro powstało w Ried jedno z najnowocześniejszych na świecie centrów narciarstwa biegowego. Sport ten, dzięki medalom zdobywanym przez reprezentację kraju, przeżywa dziś w Niemczech drugą młodość. Z tras wytyczonych dla zawodników korzystają teraz amatorzy, doceniając, że przygotowuje je specjalistyczny sprzęt, a niektóre z nich są oświetlone. A wczasowicze, którzy nart nie lubią, rodziny z dziećmi czy po prostu miłośnicy przyrody, cieszą się ponad 140 kilometrami szlaków do pieszych, zimowych wędrówek. Do zapuszczenia się w pokryte śniegiem góry zachęcają także rustykalne schroniska i gospody, rozsiane na szlakach wokół miasteczka. Można się w nich zatrzymać i odpocząć — to urokliwe miejsca. W jednej z tych drewnianych chat, Berggasthof Laiter, zachowała się nawet oryginalna izba z XVI wieku: z niską powałą i maleńkimi okienkami. Bacówka słynie też ze specjału lokalnej kuchni, kluseczek Kässpatzenesse. Jednakże najwięcej gości przybywa zimą do Oberstdorfu, by pozjeżdżać na nartach. Dwie kolejki linowe — Nebelhorn i Fellhorn — pozwalają miłośnikom desek dostać się na wysokość 2 tys. m, zaś kolejka na Soellereck wwozi turystów na 1,3 tys. m. Najambitniejsi narciarze i snowboardziści szusują z Nebelhornu trasą długości 7,5 km, jednak ta góra zachwyca przede wszystkim widokami. Z jej wierzchołka roztacza się bowiem zapierająca dech w piersiach panorama. Podziwia się ponad 400 szczytów niemieckich, austriackich i szwajcarskich — od najwyższej góry Niemiec, Zugspitze (2962 m), po Säntis (2502 m) w Szwajcarii.

— Nebelhorn nęci także — od wiosny do jesieni — miłośników górskich wędrówek. Wyruszają stąd do Austrii, Szwajcarii i Włoch. Szlaki są bezpieczne, szerokie, nie trzeba się wspinać, a wędrówkę da się skończyć w dowolnym momencie. Turyści, którzy decydują się na siedmiodniową wycieczkę pieszą z Oberstdorfu do Chur w szwajcarskim Graubinden czy dwutygodniowy marsz do Werony we Włoszech, nocują w przydrożnych górskich bacówkach — opowiada Siegrid Frehner, przewodniczka z Oberstdorfu.

Kto cieszy się dobrą kondycją, da radę przejść tak długie trasy samodzielnie, jednak wielu piechurów decyduje się na wynajęcie przewodnika alpejskiego. Dzień jego pracy kosztuje 150-300 euro, w zależności od stopnia trudności szlaku.

Ciepło z kuźni

Oberstdorf leży niemal w całości (75 proc.) na terenach chronionych (rezerwaty krajobrazu, fauny i flory). W miasteczku obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę, ścisłe jego centrum zaś wyłączono z ruchu kołowego. Strefa dla pieszych obowiązuje m.in. na głównych ulicach — Nebelhornstrasse, Bachstrasse, Kirchstrasse — gdzie znajdują się najlepsze restauracje i sklepy. Warto przejść się także po Gerstruben, najstarszej części Oberstdorfu, gdzie ostała się kaplica oraz zabytkowe domy wzniesione 400-500 lat temu. Dawni majstrowie zbudowali je z drewnianych bali bez użycia gwoździ. Dziś te pociemniałe ze starości budynki z ozdobnymi okiennicami podlegają ochronie. Wciąż mieszkają w nich ludzie, jednak właścicielom nie wolno niczego samowolnie zmieniać.

— Rozbudowane murowane partery mieściły warsztaty i sklepy. W jednym z najstarszych budynków założono kuźnię, co było korzystne dla mieszkańców. Ciepło z niej bijące ogrzewało bowiem dwa piętra domu — opisuje Siegrid Frehner.

Równie ciekawe są lokalne muzea — jak Muzeum Oberstdorfu czy Muzeum Wódek, w którym zwiedzający oglądają starodawne maszyny i śledzą proces destylacji nalewek z owoców, ziół i rozmai-tych korzonków. Zgodnie z dewizą, że najcenniejsze jest doświadczenie, goście muzeum częstowani są ponad 30 rodzajami trunków... Latem Oberstdorf proponuje więcej atrakcji — w mieście odbywa się m.in. Oberstdorfer Musiksommer, międzynarodowy festiwal muzyki klasycznej, a także wiele imprez folklorystycznych. Jedna z najciekawszych to Wilde Mändletanz — najstarszy taniec kultowy w Niemczech, wywodzący się jeszcze z czasów pogańskich. Można go zobaczyć tylko raz na 5 lat. Ostatnio Wilde Mändletanz tańczono w 2005 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Białe eldorado