To nie żart. Według doradcy premiera ds. gospodarki morskiej na statkach naszych armatorów niebawem znów może załopotać biało-czerwona bandera.
Posłowie oraz dyrektorzy i prezesi spółek armatorskich — m.in. PŻM, Pol-Euro, PLO i Pol-Levantu wzięli udział w zorganizowanej na promie Polonia konferencji na temat czynników wzrostu i barier rozwoju polskiego transportu morskiego.
— Dla nas tematyka rozwoju polskich przedsiębiorstw żeglugowych to codzienność, ale dla ekip rządowych, które kierowały państwem przez ostatnich 12 lat, nie stanowiła ona problemu na tyle istotnego, by uwzględnić go w polityce transportowej państwa. Na szczęście to się zmienia, tak sądzę. Stoimy bowiem przed ostatnią już szansą wprowadzenia do polskiego prawodawstwa wszystkich tych rozwiązań, o które środowisko żeglugowe zabiega intensywnie od bez mała 15 lat. Mają one na celu zwiększenie zdolności konkurowania z armatorami z innych państw, stworzenie warunków odnowy tonażu i rozbudowy floty oraz funkcjonowania firm żeglugowych w warunkach porównywalnych z tymi, jakie mają armatorzy z krajów Unii Europejskiej — mówi Sławomir Bałazy, prezes Żeglugi Polskiej.
Podatek tonażowy
Nie od dziś wiadomo, że w polskim ustawodawstwie należy przede wszystkim wprowadzić ustawę o podatku tonażowym dla armatorów żeglugi towarowej i pasażerskiej, który zastąpiłby podatek dochodowy od osób prawnych i wpłatę z zysku. Podatek ten powinien być ustalony na poziomie konkurencyjnym ze stawkami stosowanymi w innych państwach Unii Europejskiej. Ustawa powinna również umożliwiać bezpodatkową kumulację zysków armatora, przeznaczonych na odnowienie floty, czyli na inwestycje tonażowe.
— Rząd zaakceptował już kształt tej ustawy i być może będzie ona jedną z pierwszych ustaw, która trafi pod głosowanie nowego parlamentu. Jeżeli ustawa ta, której jestem współautorem, przejdzie przez cały proces w miarę nie naruszona, to armatorzy staną się jej beneficjentami w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Warto jednak pamiętać, że istnieją problemy natury fiskalnej, które budzą niepokój ministra finansów, gdyż ustawa może być wykorzystana przez podmioty niezwiązane z gospodarką morską i szarą strefą. Jeżeli ustawa zostanie uchwalona, będzie ona stanowić kamień węgielny dla rozwoju gospodarki morskiej. Na maszty polskich statków wróci zaś biało-czerwona bandera. Jeśli nie we wszystkich przypadkach, to przynajmniej 30-40 proc. Dotychczas bowiem armatorzy rejestrowali swoje statki w krajach, w których płacą niższe podatki — uważa Paweł Brzezicki, doradca premiera ds. gospodarki morskiej.
Rynek
Wprowadzenie wszystkich narzędzi fiskalno-prawnych w polskim prawodawstwie nie będzie jednak oznaczało, że w ciągu krótkiego czasu np. Polskie Linie Oceaniczne odbudują swój dawny potencjał przewozowy z początku lat 90. To będzie jedynie szansa na odbudowę dawnych pozycji. W jakim stopniu będzie to proces udany dla wszystkich znaczących polskich armatorów, zależeć będzie od koniunktury na międzynarodowym rynku żeglugowym i finansowym, jakości kadr morskich i lądowych oraz mądrego, fachowego i skutecznego zarządzania.
— Co prawda do powrotu biało-czerwonej na polskie statki jeszcze daleka droga, ale najważniejsze, że coś się zaczyna wreszcie dziać. Wspólnie z kolegami z branży nie mało sił włożyliśmy stworzenie tej ustawy. Mam nadzieję, że obecni na konferencji parlamentarzyści poprą nasze starania zmierzające do usprawnienia rynku żeglugowego i polskiej gospodarki morskiej — skomentowała Aldona Wojtczak, prezes Pol-Euro.