Biały orzeł pożarty przez złotego lwa

opublikowano: 19-06-2018, 22:00

Wzbijające się pod niebiosa zaklęcia i chciejstwo ponad 38 milionów Polaków brutalnie sprowadziły na glebę czary 15 milionów Senegalczyków.

Kalendarze wielkich imprez sportowych oraz eventów politycznych mają cechy wspólne, ale również wykazują różnice. Z podobnie wielomiesięcznym — ba, bywa że z wieloletnim — wyprzedzeniem ustalane są ich terminarze dzienne. Zgodnie z wymaganiami globalnej wioski telewizyjnej sport jest dokładniejszy. Rozkład godzinowy np. meczów mundialu FIFA ustaliła z gospodarzami na długo przed eliminacjami, tymczasem agenda szczytów politycznych często doprecyzowywana jest do ostatniej chwili.

W pierwszym po 12 latach przerwy meczu naszych piłkarzy na mistrzostwach świata podtrzymane zostało fatum inauguracyjnej porażki z turniejów w Korei/Japonii 2002 (wtedy 0:2 z Koreą Południową) oraz Niemczech 2006 (0:2 z Ekwadorem).
Zobacz więcej

W pierwszym po 12 latach przerwy meczu naszych piłkarzy na mistrzostwach świata podtrzymane zostało fatum inauguracyjnej porażki z turniejów w Korei/Japonii 2002 (wtedy 0:2 z Koreą Południową) oraz Niemczech 2006 (0:2 z Ekwadorem). fot. REUTERS

Charakterystyczne są również różnice treściowe. Wynik sportowy to niewiadoma, ale w momencie końcowego gwizdka staje się dla miliardowej publiczności pewnikiem. Mityngi polityczne natomiast przebiegają bez udziału widzów, którzy o wynikach dowiadują się z subiektywnych przekazów samych uczestników. Ich frazesy o „poszukiwaniu konstruktywnego kompromisu” jakże często przykrywają nicość rzeczywistego dorobku. Najświeższym przykładem takiej pustki stała się w poniedziałek krótka, warszawska wizyta Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej.

Wczoraj w Moskwie wreszcie pękł rozdęty propagandowo do granic wytrzymałości polski balon mundialowy. Ponad pół roku trwało ogólnonarodowe zaklinanie, by w naszym meczu otwarcia biały orzeł okazał się silniejszy od senegalskiego złotego lwa, który notabene w herbie państwa dzieli się miejscem z równie mocarnym baobabem. Niestety, wzbijające się pod niebiosa chciejstwo ponad 38 milionów Polaków brutalnie sprowadziły na glebę czary 15 milionów Senegalczyków. Hasło marketingowe „Polska dawaj” poległo 1:2 w starciu ze wzniosłym mottem afrykańskich rywali „Jeden lud, jeden cel, jedna wiara”.

Kalendarz mundialu przeplata się i nakłada z ważnymi wydarzeniami w Brukseli. W czwartek 28 czerwca szczyt Rady Europejskiej wystartuje standardowo o godz. 16, czyli o tej samej porze, gdy rozpoczną się dwa równoczesne mecze decydujące o awansie w naszej grupie H. W całej klasie prezydentów/premierów będzie to jeszcze interesowało dwóch ludzi — przewodniczącego obrad Donalda Tuska oraz premiera Mateusza Morawieckiego. Pozostanie im dyskretne… ściąganie pod ławką, z wykorzystaniem współczesnychnarzędzi przekazu medialnego. Znacznie łatwiej będzie mógł zerkać na mecz premier, w końcu tylko szeregowy uczestnik. Ciekawe, czy z tak wyjątkowej okazji między dwoma skonfliktowanymi Polakami rozciągnie się jakaś patriotyczna nić solidarności i np. Morawiecki puści Tuskowi znak kciukiem — mamy jeszcze jakiekolwiek szanse czy dołujemy…

Ciekawie piłkarsko-politycznie zapowiada się również wieczór w środę 11 lipca — o godz. 20 rozpocznie się zarówno drugi półfinał mundialu, jak i kolacja prezydentów/premierów uczestniczących w szczycie Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Na tym poziomie mistrzostw prezydent Andrzej Duda nie będzie już zainteresowany meczem państwowo, a jedynie po kibicowsku — zatem obejrzy sobie powtórkę. Ciekawe, czy ktoś inny spośród NATO-wskich decydentów będzie występ własnej reprezentacji na żywo ściągał pod stołem…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Biały orzeł pożarty przez złotego lwa