Bibeloty budzące pożądanie

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Rzeźby kameralne, powszechnie znane jako figurki ćmielowskie, kiedyś trafiały głównie na targi staroci i można je było kupować po kilkadziesiąt złotych. Teraz licytowane są na aukcjach. Cena też się zmieniła. Najtańsze można jeszcze kupić za kilkaset złotych, ale coraz więcej wycenianych jest na kilka tysięcy, a rekord wynosi już ponad 20 tys. zł. Przybyło też kolekcjonerów, którzy cenią figurki za ich urok i spójny styl.

Leżąca kotka:Figurka zaprojektowana ponad pół wieku temu przez Mieczysława Naruszewicza wciąż zachwyca smukłością, łagodną linią i nowoczesną formą.Photographer: Marcin Koniak

Bibeloty budzące pożądanie

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 22-07-2022, 14:23
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Rzeźby kameralne, powszechnie znane jako figurki ćmielowskie, kiedyś trafiały głównie na targi staroci i można je było kupować po kilkadziesiąt złotych. Teraz licytowane są na aukcjach. Cena też się zmieniła. Najtańsze można jeszcze kupić za kilkaset złotych, ale coraz więcej wycenianych jest na kilka tysięcy, a rekord wynosi już ponad 20 tys. zł. Przybyło też kolekcjonerów, którzy cenią figurki za ich urok i spójny styl.

Leżąca kotka:
Leżąca kotka:
Figurka zaprojektowana ponad pół wieku temu przez Mieczysława Naruszewicza wciąż zachwyca smukłością, łagodną linią i nowoczesną formą.
Photographer: Marcin Koniak

Figurki w niewielkich seriach zaczęły powstawać w pod koniec lat 50. XX w. w Zakładzie Produkcji Eksperymentalnej utworzonym przy Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. Szybko jednak trafiły do fabryk porcelany, m.in. Ćmielowa, Wałbrzycha i Chodzieży, a w 1962 r. ich produkcja przeniosła się do pierwszego z miast – stąd popularna nazwa – figurki ćmielowskie.

Pierwsi projektanci

Porcelanowy zwierzyniec:
Porcelanowy zwierzyniec:
Obok zwierząt domowych i gospodarskich, np. indyka (projekt Mieczysława Naruszewicza), pojawiają się też egzotyczne, m.in. słoń (projekt Hanny Orthwein) i wielbłąd (projekt Lubomira Tomaszewskiego).
Marcin Koniak

Wzory figurek opracowywało czterech wybitnych artystów: Lubomir Tomaszewski, Mieczysław Naruszewicz, Henryk Jędrasiak i Hanna Orthwein. Powstało ich około 120, ale nie wszystkie projekty się zachowały. Powstawały figurki zwierząt – zarówno domowych, jak i dzikich, a nawet egzotycznych – ptaków i ludzi, głównie kobiet, choć tych jest najmniej. Łączył je wspólny, uproszczony styl i rezygnacja z ozdobników. Wszystkie były ręcznie malowane i sygnowane. Część nazwiskiem artysty, a część znakiem fabrycznym i numerem seryjnym. Zadaniem młodych artystów było zmierzenie się z nowoczesnością. Odcięcie od projektów, które w latach 50. XX w. wciąż nawiązywały do art déco, wiodącego stylu w dwudziestoleciu międzywojennym. Stąd tendencja do upraszczania kształtu, eliminacji ozdobników i nadawanie figurkom delikatnych, miękkich kształtów.

Akt – końska Wenus:
Akt – końska Wenus:
Figurka projektu Henryka Jędrasiaka powstała w Ćmielowie około 1960 r.
Marcin Koniak

Najczęściej powstawały projekty czarno-białe, część w dwóch innych kolorach. Były też takie jak „Dziewczyna siedząca” Henryka Jędrasiaka z 1958 r., która jest w trzech wersjach kolorystycznych: czarno-biała, biało-czerwona i biało-żółta czy „Sudanka” tego samego artysty, która jest biało-czarna, biało-żółta i czarno-zielono-biała.

Porcelanowe figurki szybko zyskały uznanie nie tylko w Polsce, ale również za granicą. W Chicago na międzynarodowych targach zainteresowani czekali na zamówienie nawet kilka dni. Projekty były też nagradzane, podobnie jak inne projekty artystów, np. serwisów. Rzeźbę Lubomira Tomaszewskiego „Kura” wyróżnił magazyn „Decorative art”, a serwis „Dorota” już w latach 60. XX w. został kupiony do Victoria & Albert Museum. To był prawdziwy sukces, zwłaszcza że absolwenci ASP woleli oddawać własną wizję świata niż pracować przy jakichkolwiek projektach.

Falsyfikaty i rarytasy

Dobrze oddany nastrój:
Dobrze oddany nastrój:
Dzikiego kota, indyka i czaplę zaprojektował Mieczysław Naruszewicz. Zwierzęta to jeden z ulubionych motywów dizajnerów lat 60. XX w. Dużym osiągnięciem było uchwycenie mowy ciała – np. wyginającego grzbiet dzikiego kota – w projektach porcelanowych rzeźb kameralnych.
Marcin Koniak

Po latach Ćmielów wznowił produkcję figurek, które dzisiaj są często sprzedawane jako oryginały. Różnią się jednak barwą sygnatury: we wczesnych latach sygnatury były jednokolorowe, na nowych figurkach są dwie. Najcenniejsze wśród oryginałów są te, które mają numer modelu i wzorzec malatury. O popularności figurek świadczy też mnogość falsyfikatów. Znawcy wiedzą, że od oryginałów różnią się kolorem, czasem wielkością, a na pewno jakością wykonania. Początkujący zbieracze kuszeni perspektywą zysku mogą jednak tylko stracić. Figurki jak i inne dzieła sztuki warto więc kupować w sprawdzonych miejscach. Kolekcjonerzy często sprowadzają je z zagranicy, ponieważ tam najbardziej dbano o bibeloty i można kupić figurki bez rys i innych uszczerbków. Warto też obserwować aukcje dzieł sztuki, na których pojawiają się coraz częściej. W różnych domach aukcyjnych są jednak różne ceny, po jakich zostały kupione. Najtańsze są w domach, które pozostają w tyle za największymi. Najwyższe ceny osiągają projekty Lubomira Tomaszewskiego. Jego „Dziewczyna na plaży” z lat 50. XX w. została wylicytowana w Desie Unicum w 2000 r. za 22 tys. zł, choć sygnowana jest jeszcze fabryką z Chodzieży. Z opłatą aukcyjną było to prawie 26 tys. zł. W maju bieżącego roku ta sama figurka była licytowana od 1,3 tys. zł do 26 tys. zł. Nabywca musiał zostawić w Desie Katowice 31,2 tys. zł. Warto więc obejrzeć bibeloty u swoich babć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane