"Nieprzerwany, dynamiczny wzrost (wskaźnika) trwał przez ostatnie pół roku, zaś faza ożywienia gospodarczego trwa już ponad 4 lata. Na wyhamowanie tendencji wzrostowych wskaźnika najsilniejszy wpływ miało marcowe załamanie na giełdzie papierów wartościowych oraz pogarszająca się wydajność pracy w przedsiębiorstwach" - napisała w piątkowym raporcie Maria Drozdowicz z BIEC.
Jej zdaniem, wzrostowi gospodarczemu w najbliższych miesiącach na razie nic nie zagraża, jednak skutki nasilającej presji inflacyjnej odczują wszyscy uczestnicy rynku.
Według BIEC, w dalszym ciągu bardzo szybko rosną zamówienia w przedsiębiorstwach produkcyjnych. W ostatnim miesiącu szczególnie dotyczyło to zamówień przeznaczonych na eksport.
"Poprawa portfela zamówień eksportowych być może wiąże się z coraz lepszą koniunkturą gospodarczą w większości gospodarek Unii Europejskiej, a zwłaszcza w Niemczech, które ciągle odgrywają znaczącą pozycję w naszej międzynarodowej wymianie handlowej" - poinformowała Drozdowicz.
Jak wyjaśniła, wzrost popytu krajowego wiązać należy przede wszystkim ze wzrostem wynagrodzeń i rosnącą liczbą zatrudnionych w gospodarce.
"Realne wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w ostatnim roku wzrosły o 7 proc., przy jednoczesnym wzroście liczby pracujących. Powiększyło to siłę popytu o blisko 12 proc. w skali ostatniego roku. Biorąc pod uwagę wysoką dynamikę zaciągania kredytów konsumpcyjnych trudno się dziwić rosnącej roli popytu krajowego w obecnym wzroście gospodarki" - napisała ekspertka w komentarzu do raportu.
Jej zdaniem, niepokojący jest natomiast spadek wydajności pracy w przedsiębiorstwach.
"Pogarsza się ona już trzeci miesiąc z rzędu i choć takie krótkookresowe spadki wydajności pracy obserwowano do tej pory wielokrotnie, to wobec rosnącej w przedsiębiorstwach presji na wzrost płac możemy mieć do czynienia z utrwalaniem się tendencji do spadającej wydajności pracy" - zauważyła Drozdowicz.
"Szybszy wzrost wynagrodzeń w stosunku do tempa poprawy wydajności pracy z reguły prowadzi do wzrostu inflacji" - wyjaśniła.
Z raportu BIEC wynika, że oceny przedsiębiorstw co do ich własnej sytuacji finansowej nie zmieniły się znacząco w stosunku do ubiegłego miesiąca.
"Od drugiej połowy ubiegłego roku kondycja finansowa firm poprawiała się bardzo dynamicznie. Stąd też brak poprawy w marcu br. nie jest na razie sygnałem, który może niepokoić. Jednak należy sobie zdawać sprawę, że zarówno wzrost wynagrodzeń w firmach, jak i ewentualność wzrostu stóp procentowych wpłynie na rezultat finansowy przedsiębiorstw" - oceniła Drozdowicz.
BIEC przewiduje także, że w dłuższej perspektywie, narastająca presja inflacyjna i perspektywa wyższych stóp procentowych może wyraźnie ograniczyć skłonność konsumentów do zadłużania się.
Obecnie jednak - jak wynika z ostatnich analiz BIEC - dynamika kredytowego zadłużania się gospodarstw domowych była podobna do tej sprzed miesiąca.
"Boom kredytowy trwa w gospodarce już blisko dwa lata i najprawdopodobniej utrzyma się jeszcze w najbliższych miesiącach" - prognozuje Maria Drozdowicz. (PAP)