BIELSKIE KRESKÓWKI SZUKAJĄ ZAMÓWIEŃ

Małgorzata Zdunek
opublikowano: 1999-10-19 00:00

BIELSKIE KRESKÓWKI SZUKAJĄ ZAMÓWIEŃ

Produkcja jednego odcinka filmu animowanego kosztuje nawet 500 tys. złotych

Przedstawiciele Bielskiego Studia Filmów Rysunkowych skarżą się, że prywatni inwestorzy nie chcą zarabiać na produkcji popularnych kreskówek. W efekcie, szukając dodatkowych źródeł przychodu, uruchomili nawet kino. Zaznaczają jednak, że jest to bardziej działalność prestiżowa niż komercyjna.

Ostatnio bielska wytwórnia dostała zamówienie od TVP na produkcję filmu animowanego, zatytułowanego „Między nami bocianami”. Do wiosny 2000 roku ma powstać 13 pierwszych odcinków, które nie tylko pojawią się w rodzimej telewizji publicznej, ale i Wielkiej Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele bielskiej wytwórni liczą, że na tym nie skończą się zamówienia TVP.

Najlepiej serial

Na wykonanie jednego odcinka trzeba wyłożyć około 500 tys. zł.

— Koszt produkcji zarówno filmu animowanego, jak i fabularnego filmu dziecięcego jest porównywalny. Bajkę jednak łatwiej sprzedać. Jej treść jest uniwersalna i zrozumiała dla szerokiego kręgu odbiorców. Poza tym film animowany nie starzeje się tak prędko, jak filmy fabularne. Z drugiej strony, ręczna animacja jest bardziej pracochłonna — wyjaśnia Zdzisław Kudła, dyrektor Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej.

Do przygotowania jednego dwudziestopięciominutowego odcinka trzeba wykonać 15 tys. rysunków. Animator jest w stanie zrobić miesięcznie od 30 do 50 sekund filmu.

— Umowa z TVP zakłada na razie produkcję pierwszych 13 odcinków. Liczymy jednak na zamówienie kolejnej serii. Zresztą bajkowe tasiemce sprzedają się najlepiej. Stacje telewizyjne w Stanach Zjednoczonych najchętniej kupują seriale złożone z 52 odcinków, które można emitować co tydzień przez cały rok — wyjaśnia Andrzej Orzechowski, scenarzysta.

Zagraniczni dystrybutorzy decydują się najczęściej na kupno animowanych filmów bez dialogów. Tłumaczenie bajki, które odbywa się zwykle za granicą, znacznie podnosi jej cenę. Wzrosły jednak wymagania dziecięcej widowni — bajki muszą mieć szybsze tempo narracji oraz bogatszą animację postaci.

Kłopoty z finansowaniem

— W ubiegłych latach w naszej wytwórni powstawało około 50 dziesięciominutówek rocznie. Obecnie liczba produkowanych przez nas filmów zdecydowanie spadła. Nie jesteśmy w stanie sami finansować swoich projektów. W tym roku TVP zamówiła u nas tylko cztery filmy pełnometrażowe i kilka krótkich. Większe nakłady finansowe telewizji publicznej kierowane są na produkcję seriali fabularnych i telenowel. Do tej pory żaden z prywatnych inwestorów nie zdecydował się na finansowanie produkcji filmu animowanego. A to przecież może być lukratywne przedsięwzięcie, przynoszące zyski przez wiele lat: nie tylko z samej dystrybucji bajki, ale i z produkcji oraz sprzedaży gadżetów — twierdzi Zdzisław Kudła.

Prestiż z kina

Mimo trudnej sytuacji finansowej, na którą narzeka cała branża filmowa, bielska wytwórnia zdecydowała się na inwestycje. Przy bielskim studiu powstało niedawno kino.

— Rano odbywają się tam projekcje naszych bajek dla grup wycieczkowych, zwiedzających wytwórnię. Wieczorem — seanse dla dorosłych. Jednak, ze względu na niewielkie rozmiary sali, zysk ze sprzedaży biletów nie przekracza 1 proc. wpływów do budżetu wytwórni. Jest to dla nas bardziej działalność prestiżowa — wyjaśnia Zdzisław Kudła.

Bielskie Studio Filmów Rysunkowych pozostaje przedsiębiorstwem państwowym. Jego zarząd nie chce ujawnić wyników firmy. Największą konkurencję stanowią producenci azjatyccy i z krajów byłego Związku Radzieckiego. W Polsce największym graczem — obok bielskiej wytwórni — był łódzki SEMAFOR, który jednak w tej chwili znajduje się w likwidacji. Oprócz tego funkcjonują dwie mniejsze wytwórnie w Krakowie i Warszawie.

CHWYT MARKETINGOWY: Nieprzypadkowo na głównych bohaterów naszej ostatniej kreskówki wybraliśmy bociany. Te ptaki podobają się zachodnim odbiorcom i nieodparcie kojarzą się z naszym krajem — wyjaśnia Andrzej Orzechowski, scenarzysta bajki. fot. ARC

PROPOZYCJA: W naszej wytwórni powstał scenariusz pełnometrażowego filmu animowanego „Droga krzyżowa”, który mógłby być co roku wyświetlany w okresie Wielkanocy. Czekamy jednak na inwestora, który zdecydowałby się na jego produkcję — twierdzi Zdzisław Kudła, dyrektor Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. fot. Andrzej Wawok