Dziś rząd ma zaakceptować pomysł utworzenia Biur Informacji Gospodarczej wymierzonych przeciw nieuczciwym dłużnikom. Prawnicy ostrzegają, że wiele przedsiębiorstw może zbankrutować na skutek podania do rejestru nieprawdziwych danych o ich długach.
Dzisiaj Rada Ministrów prawdopodobnie przyjmie projekt ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczej.
Ustawa ma umożliwić działalność Biur Informacji Gospodarczej (BIG). Ich zadaniem ma być zbieranie i przekazywanie danych o zadłużeniu firm i osób fizycznych.
Obecnie polskie prawo nie daje możliwości sprawdzenia wiarygodności płatniczej kontrahenta przed zawarciem umowy. Przez wyłudzaczy i niesolidnych klientów straty ponoszą przede wszystkim firmy sprzedające na kredyt, stacje telewizyjne oraz sieci telefoniczne.
— Pozytywnie oceniamy projekt tej ustawy. Operatorzy telefonii komórkowej są szczególnie narażeni na straty wynikające z niezapłaconych rachunków — mówi Jarosław Pachowski, prezes Polkomtelu.
Dlatego z działalnością BIG-ów wiązane są duże nadzieje.
Ten kij ma jednak dwa końce. Luki w projekcie stwarzają niebezpieczeństwo, że do rejestrów BIG będą trafiać nierzetelne dane o zadłużeniu — nieaktualne, a nawet nieprawdziwe. Będzie to łatwy sposób zachwiania pozycji konkurenta, a nawet wyeliminowania go z rynku.
— Przeciwko firmom może być wykorzystywana luka w postaci braku w projekcie ustawy określenia terminu, w którym BIG musi usunąć lub zaktualizować dane o zadłużeniu na żądanie podmiotu wpisanego do rejestru. Nieodwracalne szkody poniesie przedsiębiorca, którego dane wpisane do rejestru są nieprawdziwe albo nieaktualne. Doprowadzić to może nawet do bankructwa — mówi Radosław Drozd, prawnik z kancelarii T. Górski & J. Jawdosiuk.
Pojawienie się w rejestrze BIG niewątpliwie okaże się dla firm bolesne. Należy liczyć się z niebezpieczeństwem utraty kontrahentów, minimalnymi szansami zdobycia nowych klientów, utratą możliwości uzyskania kredytów.
— Poważnym mankamentem jest też brak określenia, jaki tytuł prawny trzeba posiadać, aby na jego podstawie wpisać wierzytelność do rejestru. Skutkować to może tym, że wpisywane będą nieistniejące wierzytelności tylko na podstawie faktury, której domniemany dłużnik nigdy nie zaakceptował, a nawet gdy nigdy nie zamówił towaru czy usługi — dodaje Radosław Drozd.
W Internecie nierzadko wystawiane są na sprzedaż nieistniejące długi.
Zwiększy się liczba procesów o naprawienie szkód i naruszenia dóbr osobistych w rezultacie umieszczenia w rejestrze nieprawdziwych lub nieaktualnych danych o zadłużeniu.
Zdaniem resortu gospodarki, straty ponoszone przez polskich przedsiębiorców z powodu wyłudzeń i oszustw sięgają w skali kraju setek milionów złotych miesięcznie. Z tego powodu każdego miesiąca trafia do sądów kilkadziesiąt tysięcy pozwów o zapłatę. W latach 1999-2000 złe długi samej tylko PTC, operatora sieci Era, sięgnęły 145 mln zł. W 2001 r. spadły do 67 mln zł.
Okiem eksperta
To nie jest panaceum
Ta ustawa może przynieść wiele negatywnych skutków. Rząd chce uratować sądownictwo przed załamaniem z powodu zalania sądów pozwami o zapłatę. Przecież załamanie nastąpiło już dawno. Przepisy ustawy o BIG nie staną się lekarstwem na przewlekłość, niewydolność i wysokie koszty procesów sądowych. W zamian za zmniejszenie spraw o zapłatę może zwiększyć się liczba spraw o naprawienie szkód i naruszenie dóbr osobistych z powodu zamieszczenia w rejestrze nieprawdziwych lub niektualnych danych o zadłużeniu.
Radosław Drozd
prawnik w kancelarii T. Górski & J. Jawdosiuk