Bilans osobisty, czyli jak wyliczyć swoją wartość

Michel Muszyński
opublikowano: 22-03-2002, 00:00

Ile ten Malinowski może być wart? — spytał z zainteresowaniem w ostatni wtorek mój dobry warszawski przyjaciel. — Co masz na myśli? — spytałem, bo nie zawsze było mi łatwo zrozumieć przyjaciela. — No, oczywiście, ile on ma pieniędzy? — odpowiedział brzydko. — A ja już myślałem, że twoje pytanie dotyczy jego uczciwości i moralności... — zauważyłem naiwnie i potem zapadła długa chwila ciszy.

„ Sześć lat temu był na placówce w Kanadzie i stamtąd pewnie przywiózł co najmniej kilkaset tysięcy. Sam ten jego dom w Konstancinie wart jest około miliona! — odezwał się nagle z zazdrością w głosie przyjaciel.

„ O ile się orientuję, to na ten właśnie dom Malinowski musiał wziąć ogromną pożyczkę... — odpowiedziałem.

„ Faktem jest natomiast, że on wcale tak dużo nie zarabia... Chyba mniej od swojej żony: wiesz, ona jest naczelnikiem wydziału w jakimś banku — ciągnął dalej swój wywód.

„ No i co z tego? Odczep się od Malinowskiego! — zaczynało mnie to już irytować. — A ty sam? Ile jesteś wart?

„ To trudno obliczyć... — odpowiedział wykrętnie.

„ Ależ ja ci bardzo chętnie w tym pomogę i to natychmiast! — zaofiarowałem swe usługi. — Więc, co posiadasz?

„ Wszystko zależy od tego, jaką metodę szacowania chcesz zastosować... — usiłował zyskać na czasie. — Przecież sam twierdziłeś, że to nie takie proste!

„ Oczywiście, że nieproste, ale metoda jest tylko jedna i nazywa się bilansem — odpowiedziałem.

Podobnie bowiem jak w przypadku firm, każdy może przedstawić swoją własną sytuację finansową za pomocą tego podstawowego dokumentu finansowego. W stosunku do bilansu przedsiębiorstw, w bilansie „osobistym” będzie jednak znacznie mniej pozycji. Właściwie w aktywach tylko sześć i trzy w pasywach. Aktywa trwałe ograniczą się do nieruchomości, do posiadanych inwestycji kapitałowych i do majątku ruchomego, a znajdujące się poniżej aktywa obrotowe — do należności, do lokat bankowych, do akcji lub obligacji i do gotówki w banku czy w portfelu. Pasywa natomiast stanowić będą kapitały własne oraz — znajdujące się poniżej — także zobowiązania długoterminowe i krótkoterminowe:

Aby tak skonstruowany bilans „osobisty” był rzetelny, trzeba, aby, przed jego przygotowaniem, wszystkie pozycje aktywów były wyrażone nie w postaci historycznych cen ich zakupu (nieruchomości, inwestycji kapitałowych, majątku ruchomego oraz lokat, akcji i obligacji), ale w ich obecnych wartościach. Istotne jest nie za ile kupione zostało np. w 1992 r. mieszkanie, ale za jaką kwotę można je teraz sprzedać. Podobnie liczyć się będzie nie kurs akcji w chwili dokonywania inwestycji, lecz ich notowanie obecne. W finansach „nieosobistych” taka procedura uwiarygodnienia bilansu odpowiada jego przeszacowaniu.

Jedyną w owym bilansie pozycją nie występującą w życiu codziennym są kapitały własne. Ponieważ aktywa muszą się równać pasywom, kapitały własne można łatwo obliczyć, odejmując od aktywów zobowiązania długo- i krótkoterminowe (aktywa — zobowiązania). Warto to wykonać, bo właśnie kapitały własne stanowić będą finansową „osobistą” wartość każdego z nas.

Zalecam to ćwiczenie Czytelnikom. Muszę jednak na zakończenie napisać też o tym, jaki był epilog historii z Malinowskim. Otóż okazało się, że ma on więcej długów (zobowiązań), niż wynosi wartość jego domu w Konstancinie i reszty aktywów. Tym sposobem kapitały własne w jego „osobistym” bilansie są ujemne, a mój dobry warszawski przyjaciel ma powód do radości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michel Muszyński

Polecane