Bimber polskim symbolem oporu

opublikowano: 28-11-2017, 22:00

Nastała moda na gotowanie, do łask wracają też samodzielnie przygotowane napitki. Polacy mają z czego czerpać — nasza tradycja bimbrownicza ma ponad 500 lat

Wolno każdemu piwa i inne trunki skądkolwiek bądź brać i we wsiach ich warzyć i warzyć kazać” — głosił królewski przywilej z 1496 r. wydany przez Jana Olbrachta dla pozyskania przychylności szlachty przed wyprawą na Mołdawię. Od tego czasu warzenie piwa, wina i bimbrownictwo stały się powszechne w folwarkach szlacheckich i przetrwały w tej formie aż do zaborów.

Zobacz więcej

fot. Piotr Mięcik/FORUM

Zwyczaj picia wysokoprocentowych alkoholi pojawił się jednak dość późno. W XVI wieku napoje spirytusowe sprzedawane były wyłącznie przez aptekarzy jako lekarstwa z dodatkami różnorakich ziół. Stąd też pochodzi nazwa „okowita”, od łacińskiego aqua vitae, czyli woda życia. Na tej fali stopniowo pojawiać się zaczęły domowo produkowane płyny na bazie owoców, czyli nalewki, którymi zrazu raczono się w celach zdrowotnych, a z czasem dla przyjemności.

Czysta wódka zaczęła być powszechnie spożywana w Wielkim Księstwie Moskiewskim w XV wieku. Tam książę Iwan III wprowadził monopol państwowy na produkcję, jak wtedy mówiono — „chlebowego wina”, dzięki czemu budżet zasiliły znaczne fundusze przeznaczone na liczne wojny. Zainteresowanie gorzałką było tak duże, że już w 1584 r. w Zamościu Sebastian Fabian Klonowic wydał poemat „Roxolania” piętnujący alkoholizm. W 1782 r. rodzina Baczewskich otworzyła we Lwowie pierwszą na świecie przemysłową destylarnię wyposażoną w najnowocześniejsze wynalazki chłodnicze. Przedsiębiorstwo rozwijało się bardzo szybko, zdobywając w 1810 r. przywilej umieszczenia cesarskiego austriackiego orła na etykietach, co poświadczało dostarczanie produktów na imperatorski stół.

W 1939 r. Sowieci zniszczyli zakłady Baczewskich, ale rodzina reaktywowała markę w 1945 r. w Wiedniu, powracając na polski rynek w 2011 r. Wracając jednak do bimbrownictwa, rozwinęło się ono szczególnie na Podlasiu po 1807 r., kiedy obwód białostocki włączono do Imperium Rosyjskiego. Wraz z inkorporacją wprowadzono tam prawo państwowego monopolu wódczanego. Rozpoczęło się więc podziemne pędzenie bimbru, które z czasem, wraz z rozwojem organizacji niepodległościowych, zaczęło być traktowane jak działanie na szkodę państwa zaborczego. Sprzyjał temu odludny charakter terenu i gęste lasy kryjące bimbrownie oraz powstańców kolejnych zrywów. Największe skupiska nielegalnej produkcji wysokoprocentowego alkoholu to Czarna Białostocka — Sokółka, Michałowo — Gródek i okolice Hajnówki.

Do rozwoju bimbrownictwa przyczyniła się również wprowadzona w państwie carów w 1894 r… prohibicja. Zakaz napędził jeszcze bardziej nielegalną produkcję, choć surowe przepisy były w kolejnych latach liberalizowane. Wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej powrócono do drakońskiego prawa. W warunkach frontowych bimber okazał się jednak najlepszą walutą. Przechodzące armie rabowały dostępny alkohol i niszczyły legalne gorzelnie z wygaszoną produkcją.

Wiele zakładów było demontowanych i wywożonych do Rosji bądź Niemiec. Chcąc ocalić rodzinę i majątek, chłopi zmuszani byli do wykupywania się wódką, dlatego aparatury w lasach wznowiły produkcję na masową skalę. W wolnej Polsce ustawa z 1920 r. ograniczała sprzedaż alkoholu w poszczególne dni — soboty i niedziele, święta, dni targowe, w czasie jarmarków, poboru wojskowego i innych. Ograniczono także liczbę punktów sprzedaży wódki do jednego na 2500 mieszkańców. Cztery lata później powstał Państwowy Monopol Spirytusowy. Rzeczpospolita nie posiadała gorzelni, ale wykupywała z rąk prywatnych ich produkty (dyktując cenę) i kontrolowała całkowicie dalszą dystrybucję. Najbardziej znanymi zakładami tamtych lat byli Baczewscy we Lwowie, Kasprowicz w Gnieźnie i Haberfeld w Oświęcimiu. Produkcją alkoholi zajmowali się też arystokraci, np. Tarnowscy w Dzikowie i Czetwertyńscy w Suchowoli.

Przepisy z 1924 r. wprowadzały również fundusz na walkę z alkoholizmem, który zasilać miał 1 proc. przychodów. Od 1926 r. pędzenie bimbru podlegało karze grzywny 1-10 tys. zł i więzienia od jednego do sześciu miesięcy. Gdy przestępstwo popełniano na większą skalę, kara była wyższa: wynosiła 10-500 tys. zł i od sześciu miesięcy do dwóch lat więzienia. Prawo to jeszcze bardziej zaostrzono w 1932 r. wraz z pogłębianiem się kryzysu gospodarczego i problemami budżetu państwa.

Mimo to, a może dzięki temu, bimbrownictwo kwitło — szczególnie w północno-wschodniej Polsce, od Białostocczyzny poczynając. Po 1945 r. państwo komunistyczne, nacjonalizując produkcję i przejmując po wojnie prywatne zakłady, zerwało z bogatą tradycją wysokojakościowych wódek smakowych czy nalewek. W ich miejsce utworzono 15 państwowych fabryk — Polmosów. Rozwojowi nielegalnej produkcji alkoholu sprzyjały ograniczenia oficjalnej sprzedaży, m.in. jej zakaz przed godziną 13 wprowadzony w 1983 r. Do dziś w okolicach Białegostoku policja walczy z nielegalnym bimbrownictwem. Od 2009 r. zabytkowa aparatura znajdowana w lasach (pamiętająca niekiedy czasy caratu) przekazywana jest do Białostockiego Muzeum Wsi w Jurowcach, które otworzyło plenerową ekspozycję „leśna bimbrownia” z działającą wciąż aparaturą. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Bimber polskim symbolem oporu