Biopaliwa rozlane w Sejmie

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2003-03-28 00:00

Na pozór drugoplanowa ustawa o organizacji rynku biopaliw ciekłych oraz biokomponentów do ich produkcji poczyniła już prawdziwe spustoszenie na polskiej scenie politycznej. Najpierw była przyczyną prezydenckiego weta, później poważnego kryzysu w koalicji — skończonego w końcu jej rozpadem, wreszcie, ostatnio, powodem niezwykle burzliwej i emocjonalnej debaty sejmowej, przy okazji dyskusji nad odrzuceniem, bądź nie, prezydenckiego weta. Biopaliwa rozlały się wręcz w Sejmie, stając się okazją do bezpardonowych ataków na prezydenta, rząd i mniejszościowe zaplecze tego rządu. Inna sprawa, że szczególnie to zaplecze nie utrudnia zadania atakującej je opozycji.

Wczorajsza debata parlamentarna utwierdza oczywiście w przekonaniu, że weto prezydenta, tak naprawdę, nie może zostać odrzucone. Pomijając już sejmową arytmetykę, bo ta zmienia się niemalże z dnia na dzień (i rząd robi się trochę mniej mniejszościowy) decydujące znaczenie mają wady merytoryczne ustawy. Dostrzegają je nawet najbardziej zagorzali obrońcy z PSL, proponując —natychmiast po odrzuceniu prezydenckiego weta — nowelizację wadliwej ustawy. Tak naprawdę chodzi więc jedynie o czas, termin wejścia w życie ustawy. Tu rząd wyszedł naprzeciw swoim jeszcze niedawnym koalicjantom i, z kolei po przyjęciu weta, zapowiedział wniesienie nowego projektu ustawy już w przyszłym tygodniu.

Istotne argumenty w naszą dyskusję o zawartości biokomponentów w paliwie wniosła po raz kolejny Unia Europejska. Ostatnie zalecenie Komisji Europejskiej mówi o zawartości 2 proc. biokomponentów w globalnej masie sprzedawanych paliw (etyliny i oleju napędowego). Jak to zostanie rozdysponowane; czy do każdego litra zostanie dolane 2 proc. biokomponentów czy też w niektórych rodzajach paliw będzie ich 20 lub nawet 30 proc., a w innych nie będzie ich wcale — to zależy od indywidualnych uregulowań. Zalecenie ma więc charakter otwarty i pozostawia dużą swobodę. Należy obawiać się, czy — wbrew pozorom — nie za dużą. Bo nie przebrzmiała jeszcze pierwsza awantura o biopaliwa, a już możemy się zacząć szykować na kolejną.