To nie prezes Adam Wilczęga, jak spekulowały niektóre media, lecz inni członkowie zarządu zapłacili głową za ostatnie zamieszanie w Biotonie.
— Dymisja prezesa była rozważana, bo uciszyłaby nerwową sytuację, jaka panowała wokół spółki w ostatnich dniach. Ostatecznie przeważyło to, że prezes zrobił dla Biotonu wiele dobrego. Krauze nie ma pretensji do strategicznych decyzji, bo te były dobre, lecz do stylu komunikacji z inwestorami. Jest przekonany, że ta spółka ma potencjał — mówi nasz informator z Prokom Investments.
Przetasowany zarząd
W ostatnich dniach wokół Biotonu było bardzo nerwowo. W ciągu roku prezes wiele inwestorom naobiecywał, a wyniki po czwartym kwartale rozczarowały. Rzecz w tym, że publikacja wyników zbiegła się w czasie z informacjami o domknięciu kluczowych przejęć, które mocno się opóźniały. Inwestorzy zamiast nagrodzić spółkę, skarcili ją — kurs zapikował. To zmobilizowało Ryszarda Krauzego do działania. Zwołano posiedzenie rady nadzorczej na piątek, ale przyspieszono je o jeden dzień. Zapadło na nim kilka kluczowych decyzji. Wymieniono połowę zarządu: odwołano Henryka Dąbrowskiego, a na jego miejsce powołano Joannę Szymańską-Bulską, byłą prezes hurtowni leków Phoenix Pharma i dyrektor Narodowego Centrum Krwi. Prokom odwołał też wiceprezesa Piotra Wielesika.
— Zakończył się pewien etap w rozwoju Biotonu. Po zakończeniu akwizycji spółka ma ogromny potencjał rozwoju, który trzeba umiejętnie wykorzystać do zwiększenia sprzedaży — mówi nasz rozmówca.
Prezes Wilczęga został też przez radę pouczony, by był ostrożniejszy w wypowiedziach.
Zaufany w radzie
Świeża krew w zarządzie to niejedyna zmiana. Do nadzoru nad spółką Ryszard Krauze oddelegował Dariusza Górkę, jednego z najbardziej zaufanych swoich współpracowników, byłego wiceprezesa Prokom Software i obecnego członka rad nadzorczych Petrolinvestu i Polnordu. Według naszych informacji, ma wejść również do rady Biotonu. Zdaniem analityków, trzeba czasu, by zobaczyć, co dalej ze spółką.
— Głównym problemem Biotonu jest utrata zaufania rynku. Być może mocniejszy nadzór ze strony właściciela pozwoli je odbudować, ale to wymaga czasu. Sama obecność Ryszarda Krauzego raczej nie załatwi sprawy — uważa Marcin Sójka, analityk PKO BP.
Grzegorz Nawacki, [email protected]