Bioton pożycza, żeby… pożyczać

Agnieszka Berger
opublikowano: 2009-01-29 00:00

Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Operacje finansowe Biotonu i jego polityka informacyjna nie sprzyjają drobnym inwestorom.

Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Operacje finansowe Biotonu i jego polityka informacyjna nie sprzyjają drobnym inwestorom.

Bioton, który wraz ze zmianą prezesa obiecał akcjonariuszom odnowę finansową i wizerunkową, zafundował wczoraj rynkowi zimny prysznic. W odstępie kilku minut opublikował dwa komunikaty: jeden o udzieleniu kolejnej pożyczki (6 mln USD) swojej spółce Biopartners, drugi — o uzyskaniu zbliżonej kwoty (6 mln EUR) od tajemniczej spółki Chione zarejestrowanej na Cyprze. Obie wiadomości są złe.

— Bieżącym akcjonariuszom Biotonu dostało się podwójnie. Po raz kolejny firma pompuje gotówkę w spółkę Biopartners, która na razie sprawia wrażenie studni bez dna. Akcjonariusze nie wiedzą do końca, na co są przeznaczone te pieniądze i czy szwajcarska inwestycja kiedykolwiek przyniesie zysk Biotonowi. Jednocześnie firma zaciąga krótkoterminową pożyczkę, która niemal na pewno zostanie przekonwertowana na akcje. To oznacza rozwodnienie kapitału i bieżących zysków spółki — komentuje Paweł Burzyński, analityk BZ WBK.

Bioton nie zadał sobie wczoraj trudu, żeby zatrzeć złe wrażenie, jasno informując akcjonariuszy o celu i charakterze obu operacji. Ograniczył się do lakonicznych komunikatów. Pożyczka dla Biopartners, spółki pracującej nad rejestracją innowacyjnych leków biotechnologicznych (m.in. preparatu z interferonem beta i hormonu wzrostu o przedłużonym działaniu), wynosi już łącznie prawie 65 mln USD. Ostatnie 6 mln USD ma być przeznaczone na spłatę długów Biopartners, "finansowanie projektów rozwojowych (…) oraz zwiększenie kapitału obrotowego".

Z kolei pożyczka od tajemniczej cypryjskiej spółki Chione dla Biotonu została udzielona na cztery miesiące z oprocentowaniem 8 proc. w skali roku. Dług może i zdaniem analityków zostanie zamieniony na akcje Biotonu. Umowa zakłada cenę emisyjną na poziomie 20 gr. Dokładnie takie warunki konwersji przewidywała umowa między Biotonem a Prokom Investments, jego głównym akcjonariuszem kontrolowanym przez Ryszarda Krauzego. Przypomnijmy, że inwestor zobowiązał się w niej, iż postara się do końca roku zorganizować finansowanie dla Biotonu na kwotę co najmniej 50 mln zł. Miało być udzielone przez Prokom lub podmioty trzecie.

Trudno się dziwić, że rynek spekuluje o powiązaniach między Chione a Ryszardem Krauze.

— Nie można tego wy- kluczyć — mówi Paweł Burzyński.

Drobni akcjonariusze muszą jednak poprzestać na domysłach, bo Bioton odmawia informacji o pożyczkodawcy i prawdopodobnym przyszłym akcjonariuszu. "PB" pytał o Chione Janusza Guya, nowego prezesa Biotonu. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że spółka, publikując komunikat, wypełniła obowiązki informacyjne, a akcjonariusze, którzy nie przekroczą 5 proc. w jej kapitale, mają prawo pozostać anonimowi.

— Przeczy to deklaracjom nowego prezesa dotyczącym transparentności działań spółki. Atmosfera niepewności nie wpływa korzystnie na kurs akcji, zwłaszcza na tak rozchwianym rynku —komentuje Paweł Burzyński.