Janusz Guy dopilnuje dopięcia budżetu grupy kapitałowej, ale już jako doradca
Rezygnacja prezesa nie zaszkodzi spółce. O tym już od piątku przekonuje rynek Ryszard Krauze.
Jednak się stało. Janusz Guy, o którego możliwym odejściu z Biotonu "Puls Biznesu" pisał jako pierwszy już pod koniec września, zakończył niespełna roczną karierę w spółce kontrolowanej przez Ryszarda Krauzego. Odszedł, jak mówi wersja oficjalna, z powodów osobistych.
Zgodnie z planem
Jest jednak tajemnicą poliszynela, że były to szeroko pojęte powody osobiste związane z decyzjami restrukturyzacyjnymi i personalnymi w spółce. Ryszard Krauze, choć stanowczo zaprzecza, jakoby między nim a odchodzącym prezesem doszło do konfliktu, przyznaje, że czasem iskrzyło.
— Mimo to, moje podziękowania pod adresem Janusza Guya są naprawdę szczere. Razem ratowaliśmy spółkę, której sytuacja przed rokiem była bardzo trudna. Odchodzący prezes wykonał kawał dobrej roboty — mówi główny akcjonariusz i szef rady nadzorczej Biotonu.
Ryszard Krauze zapewnia również, że zmiana u steru nie oznacza odejścia spółki od zaakceptowanej przez rynek strategii.
— Będziemy ją kontynuować, choć z pewnymi zmianami wypracowanymi jeszcze z udziałem prezesa Guya. Przykładem może być inwestycja w Indiach, którą jednak zamierzamy dokończyć. Przedsięwzięcie sfinansuje nasz partner — firma Marvel. Uruchomimy tam produkcję insuliny według technologii licencyjnej, ale również zapasowe centrum produkcyjne dla fabryki w Macierzyszu, które będzie Biotonowi potrzebne w związku z uruchomieniem sprzedaży m.in. w Chinach i Indiach. Indie nie są może tak atrakcyjne pod względem marży, jak inne rynki, ale w grę wchodzą naprawdę ogromne wolumeny i musimy dostosować do tych planów nasze moce produkcyjne. Nie pozbędziemy się też raczej fabryki w Izraelu, choć być może urządzenia zostaną przeniesione do zakładu w Chinach, w którym na naszej licencji będzie odbywała się produkcja szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Prowadzimy na ten temat negocjacje z dużym chińskim producentem i światową "big pharmą", która zajęłaby się dystrybucją produktu — wylicza Ryszard Krauze.
Czarno na białym
Najpóźniej do końca stycznia Bioton ma przedstawić wszystkim akcjonariuszom twarde fakty i liczby. Do połowy grudnia ma potrwać proces budżetowania w całej grupie kapitałowej, w czym firmie będzie pomagał Janusz Guy — już w charakterze doradcy zarządu. Do końca roku spółka spodziewa się również konkretów związanych z rozruchem sprzedaży na kilku rynkach — w Chinach, Rosji, Indiach i na Ukrainie.
— Będą one miały wpływ na wyniki Biotonu już w przyszłym roku. Kiedy je podsumujemy, przedstawimy rynkowi prognozę. Nie zdecydowaliśmy jeszcze, czy będzie to prognoza twarda czy miękka, ale mogę zapewnić, że wiarygodna. Co najmniej raz na kwartał zamierzamy komunikować akcjonariuszom jak przebiega realizacja tego planu — mówi Ryszard Krauze.
Wsparcie z samej góry
Główny akcjonariusz Biotonu nie ma obaw, czy Sławomir Ziegert, który zastąpi Janusza Guya u steru spółki, poradzi sobie z wprowadzaniem produktów na nowe rynki.
— To fachowiec w dziedzinie biotechnologii z doświadczeniem w wielkich firmach i dużych projektach — mówi szef rady.
Jak ustaliliśmy, w sprawy Biotonu wprowadzany jest już od dłuższego czasu. Jednak nie od razu szykowano go na następcę Guya.
— Początkowo przygotowywaliśmy go do objęcia stanowiska wiceprezesa spółki — twierdzi Ryszard Krauze.
Słabą stroną nowego szefa Biotonu jest brak doświadczenia we współpracy z rynkiem kapitałowym. Ale o tę dziedzinę główny akcjonariusz również się nie obawia.
— Nie zastąpię w tym prezesa, ale na początku zamierzam go wspierać. Jeśli takie będą oczekiwania inwestorów i analityków, w pierwszym okresie jestem gotowy wspólnie z nim zajmować się komunikacją między rynkiem a spółką — zapewnia Ryszard Krauze.
Trzeba przyznać, że Bioton profesjonalnie przygotował rynek na roszadę prezesów. Już w piątek spółka zorganizowała spotkanie z analitykami, a dziś ma w planach "road show" wśród obecnych w Biotonie funduszy inwestycyjnych. Dzisiejsze notowania pokażą, czy — mimo informacji o odejściu Guya, której rynek raczej nie uzna za pozytywną — udało się zapobiec spadkowi kursu akcji na warszawskiej giełdzie.
Agnieszka Berger