Rozbudzone nadzieje na biotechnologiczne eldorado, tytuł Giełdowej Spółki Roku 2005 (przyznaje go „Puls Biznesu” na podstawie opinii maklerów i analityków), kolejne emisje akcji, nietrafione inwestycje i rosnące straty, co sprowadziło kurs do ledwie dwóch groszy — to już przeszłość Biotonu, który odzyskał blask po tym, jak przykuł uwagę biznesmenów z Chin. Akcje firmy, kontrolowanej kiedyśprzez Prokom Investments Ryszarda Krauzego, okazały się najlepszą inwestycją 2015 r. Stopa zwrotu wyniosła ponad 200 proc.
Dobra zmiana
Impulsem do wzrostu kursu okazało się wezwanie ogłoszone pod koniec czerwca przez Novotek Pharmaceuticals z Hongkongu. To spółka kontrolowana przez Jubo Liuo, legitymującego się kanadyjskim paszportem, ale zamieszkałego w Pekinie. Zadeklarował chęć kupna 30-33 proc. akcji Biotonu i uruchomił lawinę. W wyniku różnych transakcji podmioty wywodzące się z Państwa Środka przejęły ponad 36 proc. akcji polskiej spółki. Kolejne 13,2 proc. znalazło się w rękach funduszu CEE Equity Partners, który ewidentnie porozumiał się z Zhu Jimanem, kontrolującym Harbin Glorię (jego spółka zależna od 1 stycznia 2016 r. przejęła dystrybucję w Chinach produkowanej przez Bioton insuliny) i pchnął polską firmę w jego ręce. To o tyle istotne, że chińscy inwestorzy w walce o Bioton ewidentnie nie działali wspólnie, ale rywalizowali między sobą.
Stara, ale jara
Tym, co urzekło Chińczyków w Biotonie, jest wytwarzana przez spółkę klasyczna insulina. To produkt nawet jeśli nie przestarzały, to przynajmniej stopniowoustępujący pola insulinom analogowym. Ma jednak zasadniczą zaletę — jest tani. — W Chinach jest około 100 mln cukrzyków. Państwo nie oferowało tam jednak obywatelom zabezpieczenia socjalnego, choćby w polskim rozumieniu. Teraz ta polityka się zmienia. Jest przy tym prawdopodobne, że w zakresie cukrzycy będzie chciało ją realizować tańszą wersją insuliny. Myślę, że Chińczycy inwestowali w Bioton koniunkturalnie, właśnie pod nadchodzące zmiany — komentuje osoba znająca sytuację, zastrzegając anonimowość. Ekspert zwraca uwagę, że cały system będzie oparty na przetargach regionalnych. Chiny to 27 regionów i okręgów autonomicznych plus cztery miasta wydzielone i dwa specjalne regiony administracyjne. W każdym przetargu zasady mogą być nieco inne. Prawdopodobnie ogólną zasadą będzie tylko, że zwycięstwo w przetargu nie pociągnie za sobą zakontraktowania określonej ilości insuliny, ale wpisanie producenta na listę refundacyjną. Jeżeli na listę w danym regionie zostanie wpisany tylko Bioton, to firma będzie zwycięzcą, ale jeśli Bioton i czterech innych producentów, to sytuacja będzie gorsza. Realna sprzedaż będzie wtedy wynikiem efektywności lokalnych przedstawicieli handlowych. Wtedy okaże się, ile są warci chińscy inwestorzy Biotonu. Czy kupując akcje, wnieśli do spółki także know-how dotyczące ich kraju? — Jeśli ktoś ma już udział w rynku, to może go stracić. Bioton nie ma czego tracić, może więc tylko zyskać na tych przetargach — mówi nasze źródło.
Już teraz za plus podwarszawskiej fabryki można uznać jej dotychczasowe próby wejścia na chiński rynek. Sukcesem nie były, ale by je w ogóle podjąć, Bioton musiał przejść proces odpuszczenia insuliny do sprzedaży. Proces rejestracji leku jest w Chinach długi. Według naszego informatora, firma mająca gotowy produkt musi czekać około trzech lat od złożenia kompletu dokumentów.
Co może konkurencja
Przestarzałość technologiczna insuliny Biotonu to jednak nie tylko zaleta, ale również wada. Nie można bowiem wykluczyć, że inni producenci insuliny klasycznej będą w Chinach oferowali dużo niższe ceny niż w Europie, po to by wygryźć konkurencję. Novo Nordisk, duńska spółka będąca jednym ze światowych liderów rynku insuliny, już pod koniec 2014 r. zasugerowała ostrą walkę o udział w rynku krajów rozwijających się.
— Mamy trzy generacje insuliny i starsze odmiany możemy sprzedawać do najsłabiej rozwiniętych krajów bez zysku — powiedział Mads Krogsgaard Thomsen, szef działu badań Novo Nordisk, w rozmowie z „Financial Times” z listopada 2014 r. Pierwszą generację insuliny, w ramach tej strategii Duńczycy byli wtedy gotowi sprzedawać do 48 najbiedniejszych krajów za 20 proc. ceny z Europy, Ameryki Północnej czy Japonii. Chiny do 48 najbiedniejszych krajów świata się nie zaliczają, ale niewykluczone, że w nadchodzących przetargach zachodnie koncerny zastosują tam „specjalne” ceny. — Gdy przyjdzie do przetargu w Chinach, najwięksi światowi gracze nie będą mieli żadnych skrupułów, by zaoferować bardzo niskie ceny tylko po to, by zdobyć lub chronić udział w rynku — uważa nasz informator. Na razie Bioton nie ma zaś insulin analogowych, które pozwoliłyby mu walczyć w nieco innym segmencie rynku.



