W zeszłym tygodniu MAE zorganizowała uwolnienie rekordowej ilości 400 mln baryłek ropy z rezerw. Była to reakcja na wzrost kursu surowca do najwyższego poziomu od czterech lat z powodu ograniczenia dostaw z regionu Zatoki Perskiej, wynikającego z zablokowania przez Iran kluczowej dla eksportu Cieśniny Ormuz. Po ogłoszeniu uwolnienia rezerw cena ropy ustabilizowała się.
- Szybkie działanie Międzynarodowej Agencji Energii uspokoiło rynki – powiedział w poniedziałek Birol. - Chociaż uwolnienie naszych zapasów może na razie zapewnić bufor, nie jest to trwałe rozwiązanie – dodał.
Szef MAE podkreślił, że „najważniejsze” dla notowań ropy i gazu jest ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Dodał, że dodatkowe baryłki ropy napływają na rynki azjatyckie, które są najbardziej uzależnione od dostaw z Bliskiego Wschodu.
Międzynarodowa Agencja Energii poinformowała w niedzielę, że ropa z uwolnionych rezerw trafi na rynek wkrótce. W poniedziałek ropa Brent, która jest globalnym benchmarkiem, taniała nawet o 3,0 proc. do 99,81 USD. Obecnie jej kurs spada o 0,9 proc. do 102,25 USD. Oznacza to, że jest wciąż o 40 proc. droższa niż 27 lutego, ostatniego dnia przed atakiem USA i Izraela na Iran. Po nim doszło do blokady Cieśniny Ormuz przez Iran, które skutkuje ograniczeniem wydobycia i eksportu ropy z regionu Zatoki Perskiej.
MAE ma obecnie 32 państwa członkowskie. Organizacja powstała w 1974 r. po kryzysie naftowym, aby koordynować działania krajów uprzemysłowionych w przypadku zakłóceń dostaw ropy. Ostatnia decyzja o uwolnieniu rezerw ropy zapadła jednogłośnie.
