W miarę jak presja deflacyjna w gospodarkach rozwiniętych nie ustępuje, coraz więcej banków centralnych tej grupy krajów sięga po ujemne stopy procentowe. Poniżej zera koszt pieniądza zszedł w Szwajcarii, Szwecji, Danii, strefie euro i Japonii. Wbrew obawom części ekonomistów i inwestorów o negatywny wpływ na sektor bankowy i akcję kredytową, ta strategia była do tej pory skuteczna, wynika z kwartalnego raportu Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS).
„Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że nieznacznie ujemne stopy procentowe banku centralnego przekładają się na stopy rynkowe w bardzo podobny sposób jak stopy dodatnie” – napisano w raporcie.
Banki chronią się przed wpływem ujemnych stóp, udzielając pożyczek partnerom charakteryzującym się wyższym ryzykiem oraz wydłużając ich termin zapadalności. Ponadto za sprawą licznych wyjątków efektywne oprocentowanie rezerw przekraczających kwotę rezerw obowiązkowych często różni się na korzyść banków od oficjalnej ujemnej stopy narzuconej przez banki centralne. W rezultacie wbrew pojawiającym się obawom w ogromnej większości przypadków banki nie przerzuciły kosztów ujemnego oprocentowania na kredytobiorców (co osłabiłoby akcję kredytową), ani na depozytariuszy (co skłoniłoby oszczędzających do trzymania pieniędzy w materacu). Dotychczasowy sukces polityki ujemnych stóp nie oznacza jednak, że będzie ona także skuteczna w przyszłości, wynika z raportu.
„Nie wiadomo, jak instytucje i ludzie zareagowaliby, gdyby stopy zeszły głębiej poniżej zera lub gdyby pozostały poniżej zera przez dłuższy czas” – napisano w raporcie.
Oficjalne stopy procentowe (słupki granatowe) oraz średnie oprocentowanie, jakiemu podlegają rezerwy banków przekraczające stopę rezerw obowiązkowych (słupki różowe). Źródło: Bloomberg.
