Biurokracja hamuje rozwój inwestycji

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2001-05-17 00:00

Biurokracja hamuje rozwój inwestycji

Chociaż amerykańscy biznesmeni skarżą się, że w Polsce wiele czynników utrudnia prowadzenie interesów, dobre strony polskiej gospodarki są jednak wystarczająco zachęcające do wchodzenia na nasz rynek — tylko w ubiegłym roku inwestorzy z USA zostawili w Polsce ponad 7 mld USD, a w tym roku zapowiadają zainwestowanie kolejnych 3 mld USD.

Amerykańscy przedsiębiorcy, zapytani, jak im się pracuje w Polsce, odpowiadają, że trudno jednoznacznie to określić.

— Sytuacja w Polsce nie jest ani dobra, ani zła. Dużym problemem dla przedsiębiorców są przestarzałe regulacje, skomplikowany system sądowniczy oraz biurokracja. Te czynniki hamują rozwój firm. Z drugiej jednak strony Polska jest idealnym miejscem do prowadzenia działalności gospodarczej — to duży rynek, na którym są dobrzy konsumenci i oddani pracownicy — ocenia Szymon Moldenhawer, dyrektor zarządzający Amerykańskiej Izby Handlowej.

Humory urzędników

Jako przeszkodę w działaniu amerykańscy biznesmeni wymieniają niestabilność władzy wykonawczej. Ich zdaniem, w 90 proc. decyzja urzędu zależy od urzędnika, który może dowolnie interpretować niejednoznaczne prawo.

— Mamy długoterminowe plany rozwoju naszej firmy. Jednak wciąż napotykamy dość wysoki poziom niepewności, np. jeśli chodzi o system prawny. Aby prowadzenie biznesu w Polsce było łatwiejsze, poprawy wymaga jeszcze dostępność i jakość usług finansowych oraz infrastruktura transportowa i telekomunikacyjna — mówi Kevin Click, dyrektor finansów i systemów informatycznych Philip Morris Polska.

Przedsiębiorcy skarżą się także na wysokie podatki.

— Opłata na ZUS jest za wysoka. Podatek dochodowy to kolejne 29 proc. Ale to, co naprawdę zabija początkujące spółki, to 20-proc. podatek od dywidendy — uważa Adam Goldman, szef MarketIQ, firmy handlującej danymi.

Czyste ręce

O ile jednak wymienione mankamenty szkodzą wszystkim przedsiębiorcom, o tyle jest jeden aspekt polskiej rzeczywistości gospodarczej, pod względem którego Amerykanie nie mają szans w konkurencji ani z krajowymi, ani europejskimi spółkami. Chodzi o łapówki.

— Przy przetargach publicznych albo przetargach wewnętrznych w firmach organizatorzy naciskają, żeby dać im łapówkę. Wiele firm europejskich może taki wydatek zaksięgować jako koszty reprezentacyjne. W USA dawanie łapówek — tak w kraju jak i za granicą — jest surowo zabronione. Szef amerykańskiej firmy przyłapany na próbie łapówkarstwa, trafiłby do więzienia — mówi jeden z przedstawicieli amerykańskich biznesmenów.

Mimo tylu wad polskiego prawa, Amerykanie chętnie robią interesy w Polsce.

Stabilny rynek

Stany Zjednoczone znalazły się na drugim miejscu, jeśli chodzi o wysokość kapitału zainwestowanego w naszym kraju w ubiegłym roku. Nie były to jednak wielkie inwestycje. W pierwszej pięćdziesiątce znalazło się tylko dziewięć amerykańskich firm i aż 130 średnich. Amerykanie cenią Polskę jako duży stabilny rynek, na którym można w miarę bezpiecznie działać. Wysoko oceniają także polskich pracowników.

— W prowadzeniu biznesu w Polsce najbardziej podoba mi się możliwość pracy ze zdolnymi i pracowitymi ludźmi, którzy chcą robić kariery. Satysfakcję sprawia patrzenie na to, jak uczą się i rozwijają lokalni menedżerowie, którzy przejmują stanowiska kierownicze od cudzoziemców nie tylko w Polsce, ale i zagranicznych filiach Philip Morris — mówi Kevin Click.

Amerykanie nie ukrywają również, że koszty prowadzenia działalności są w Polsce mniejsze.

— Polska jest świetnym miejscem dla małych firm. Na rozkręcenie biznesu wystarczyło mi 25 tys. USD — przyznaje Adam Goldman.

Małgorzata Birnbaum

[email protected] tel. (22) 611-62-45