W centrum Warszawy może zabraknąć dużych powierzchni do wynajęcia. A jeszcze kilka lat temu wiele nowych obiektów czekało na najemców.
Dzisiaj nawet biurowce ulokowane na peryferiach, które do niedawna stały niemal puste, znajdują najemców. Warto zwrócić uwagę na odzyskiwanie powierzchni, czyli wyburzanie starych budynków w celu uzyskania atrakcyjnych lokalizacji, głównie w centrum miasta.
— Nadal opłaca się inwestować w budowę obiektów biurowych, szczególnie w najważniejszych aglomeracjach miejskich. Najemców znajduje się już w czasie prac budowlanych. Ceny budynków biurowych wzrosły w ostatnich latach o 30 proc. Popyt na powierzchnie tego typu utrzyma się przynajmniej przez dwa-trzy lata. Myśląc o inwestycji, trzeba jednak pamiętać, że procedura od podjęcia decyzji o budowie do oddania obiektu trwa od 3 do 5 lat — uważa Andrzej Brochocki z Kancelarii Brochocki Nieruchomości.
Dzisiaj niewynajęte biura stanowią mniej niż 5 proc. ich ogólnej powierzchni. Na popyt wpływa znaczący wzrost gospodarczy, wejście Polski do Unii Europejskiej, migracje ludności, przenoszenie filii firm zagranicznych do naszego kraju i napływ zachodniego kapitału. — Są też niestety utrudnienia: biurokracja i opieszałość władz miejskich. Na przykład w Warszawie niezmiernie trudno załatwić pozwolenie na zabudowę, brak jest planów zagospodarowania przestrzennego — mówi Andrzej Brochocki.
Poza Warszawą najprężniej rozwijającymi się rynkami są Wrocław i Łódź, której jeszcze dziesięć lat temu przepowiadano zagładę. Uważano, że nie ma ona przyszłości i jakiekolwiek inwestycje są tam nieopłacalne.