Biust bogini podnosi zysk

opublikowano: 14-06-2016, 22:00

Znajdź niepasujący element: statyczne posągi, stabilny popyt, gwałtowny spadek wartości

Rynkową wartość greckiej wazy z czerwonymi figurami śmiało można zaliczyć do motywów powszechnej kultury, bo nietrudno odszukać w głowie jakąś filmową scenę, w której cenna amfora zostaje strącona i rozbija się o marmur podłogi.

Prac Bronisława Krzysztofa (od lewej) trudno szukać na aukcjach — rzeźba z cyklu „Ty” wystawiana będzie w warszawskiej galerii Chłodna 31 od połowy czerwca. Rzymska figura Afrodyty w II wieku n.e. trzymała jeszcze jabłko, ale w obecnym stanie kosztowała kolekcjonera 341 tys. GBP (1,9 mln zł).
Zobacz więcej

INWESTYCJA W SIEBIE:

Prac Bronisława Krzysztofa (od lewej) trudno szukać na aukcjach — rzeźba z cyklu „Ty” wystawiana będzie w warszawskiej galerii Chłodna 31 od połowy czerwca. Rzymska figura Afrodyty w II wieku n.e. trzymała jeszcze jabłko, ale w obecnym stanie kosztowała kolekcjonera 341 tys. GBP (1,9 mln zł).

Różnych lotów przygodowe kino przedstawia wtedy dramatyczne położenie winowajcy, przemycając inwestycyjną poradę, żeby uważać, bo przecież podaż starożytności jest ograniczona, a ceny niemalejące. Inwestycja w figurę Afrodyty, tors Apolla czy biust jakiejś muzy nie musi się jednak rozpoczynać od progu kilku milionów funtów, bo rynek rzeźby — obojętnie z jakiego okresu — potrafi naprawdę zaskoczyć przystępnością.

Inwestycje bez głowy

Posągi sprzed naszej ery mają nad większością alternatywnych aktywów kilka istotnych przewag, bo poza tym, że są rzadkie i żaden trend nie byłby w stanie istotnie obniżyć ich wartości, pod wieloma względami są też mało wymagające.

Starożytne marmurowe statuy już z definicji są trwałe, ale warto zwrócić uwagę, że niższe wymagania mogą dotyczyć też angażowanego kapitału, bo oferta tego rynku ma tak wiele poziomów, że kolekcję rozpocząć można i od rzeźby rodem z Luwru, i od posążka za kilka tysięcy złotych. Jak pokazała ostatnia licytacja w Sotheby’s, wśród kategorii do wyboru są nawet poszczególne części ciała, bo zanim zainwestuje się w całą postać, można kompletować zbiór kawałków — torsów, biustów, samych głów, a nawet fragmentów twarzy — przy czym trzeba się pogodzić, że ubytki rąk to i tak w handlu starożytnościami standard.

Rzymska marmurowa Afrodyta z II wieku n.e. zdecydowanie nie była najstarsza w katalogu, ale jej cena wyniosła 341 tys. GBP (1,9 mln zł), mimo że o jabłku w jej lewej dłoni możemy się dowiedzieć tylko z opisów badaczy, bo bezgłowej bogini brakuje sporo, chociaż z jej prawego biodra dalej zsuwają się odkute w kamieniu fałdy peleryny nazywanej himationem. Bez cokołu, bogini miałaby niewiele powyżej metra wysokości, przy czym o połowę mniejsza Afrodyta — również bez rąk i głowy — ma też niższą cenę, bo wylicytowano ją do 112,5 tys. GBP (628 tys. zł), co może stanowić równowartość XX-wiecznego polskiego obrazu.

Chcąc jednak ulokować pieniądze w obiekcie jeszcze starszym, można rozważyć też ceramikę, ale znana z filmów czerwonofigurowa waza do przenoszenia wody wyceniona została przez dom aukcyjny na 200-300 tys. GBP (1,1-1,7 mln zł) — głównie dlatego, że przejrzysta scena z muzykującymi atenkami zdobiła ją już około 460 r. p.n.e.

W zależności od rzadkości, precyzji wykonania i stanu zachowania, dwubarwne naczynia mogą kosztować też kilkanaście tysięcy złotych, a i tak wyróżniają się na tle monotonnie beżowych posągów — obecnie, bo starożytni bogowie malowani byli bardzo wyraźnie, ale polichromie — podobnie jak ich dłonie — nie ocalały.

Nisza z potencjałem

Inwestorowi, który planuje zróżnicować aktywa współczesną rzeźbą, brak kolorowych akcentów nie powinien raczej przeszkadzać, bo na rynku zdecydowanieprzeważają odlewy z brązu. W porównaniu z rekordami geometrycznego malarstwa, transakcje sprzedaży odlewów bardzo rzadko przebijają się jednak do mediów, dlatego że częściej niż na aukcjach dochodzi do nich w galeriach.

— Rzeźba, jak każdy obszar sztuki, jest bardzo cenna z punktu widzenia inwestora. Rzeźby często są unikatowe i na rynku sztuki występują w bardzo ograniczonej ilości, w porównaniu z malarstwem czy grafiką — komentujeBronisław Krzysztof, którego prace wystawione będą od 15 czerwca w warszawskiej galerii Chłodna 31.

Chociaż rzeźby autora gromadzone są w znanych francuskich, brytyjskich i amerykańskich zbiorach, część kolekcjonerów wciąż patrzy na nie przez pryzmat przykładowej bezgłowej Afrodyty z ostatniego katalogu. Odlewy miewają pozornie podobne pozy i ubytki kończyn, ale w przeciwieństwie do starożytnych posągów, nie są żadnymi przedstawieniami postaci, tylko formami niosącymi różne, często dramatyczne przekazy.

Dla inwestora, który przeważnie nie spędza wolnego czasu na zgłębianiu kulturowych przemian, takie zestawienie pokazuje najistotniejszy element, o który bogatsza jest sztuka nowoczesna — ma działać na odbiorcę silniej niż marmurowe posągi, za którymi z założenia nie stoją żadne głębsze treści. Najlepsza strategia zakłada przy tym, że powinny działać również na portfel, ale o tym zagraniczni kolekcjonerzy figur Afrodyty wiedzą chyba trochę więcej od krajowych.

— Na naszym rynku sztuki praktycznie nie ma kolekcjonerów rzeźby. Rzeźba występuje jako fragment całości. Niemniej, przez ostatnie 25 lat poznałem kilka osób z Polski, które nie widzą swoich kolekcji bez udziału w nich rzeźby. Nie przekłada się to niestety na wzór postępowania dla innych kolekcjonerów — mówi Bronisław Krzysztof i dodaje, że sytuacja wynika między innymi z tego, że mowa o zbiorach prywatnych i zamkniętych, funkcjonujących tylko dla wąskiego kręgu ludzi, którzy mogą z nimi obcować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy