Biznes à la polonaise

Robert Rybarczyk
26-04-2018, 22:00

Tu jest jak u nas w latach 90., kiedy się dorabialiśmy — mówią o Afryce polscy przedsiębiorcy. W Nairobi działa pierwsze na tym kontynencie Zagraniczne Biuro Handlowe, agenda Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH). Ma pomóc ambitnym rodakom. Kolejne przedstawicielstwa PAIH powstaną w Algierze, Kairze, Dakarze, Lagos i Addis Abebie.

Jestem z klientami na Zanzibarze, więc trudno mi znaleźć czas i zasięg. Ale dobrze, spod palmy odpowiadam na pytania: jak w praktyce wygląda prowadzenie w Afryce biznesu i czy takie biuro handlowe dla biznesmenów z Polski, którzy chcieliby zainwestować w Kenii, może okazać się pomocne? — zaczyna swój e-mail z wyspy na Oceanie Indyjskim Joanna Sznajderska.

Wyświetl galerię [1/5]

Fot. Asia Sznajderska

Lokalna legenda. Polka z Gdyni, która od 11 lat mieszka w Kenii. Podróżniczka, licencjonowany pilotk. Prowadzi wycieczki po Afryce Wschodniej (Kenia, Uganda, Tanzania). Mieszkała, uczyła się, pracowała w sześciu krajach na trzech kontynentach. Zapewnia, że kiedy nie ma jej w buszu, jest na plaży i uczy kitesurfingu, nurkuje lub żegluje. Jej mąż, Kenijczyk Teddy Mwambodze Ndaro, też jest żeglarzem. Startował nawet w Pucku w klasie Laser Standard w 2012 r. w zawodach o Puchar Europy (zajął 14. miejsce). Razem prowadzą w Mombasie biuro turystyczne Costo Tours and Adventure Activities (CT&AA).

— Afryka Wschodnia jest pięknym miejscem, w którym czas płynie wolniej. Takie odczucie towarzyszy nam, kiedy przyjeżdżamy tu na wakacje. Natomiast prowadzenie biznesu nie jest już takie proste. Trzeba się uzbroić w masę cierpliwości i przygotować do wypełnienia tysięcy papierów i aplikacji. Niestety, nie jest mi znana taka placówka jak Zagraniczne Biuro Handlowe. Proszę o niej więcej. W wolnej chwili sama też poszukam informacji na jej temat — pisze w e-mailu właścicielka CT&AA.

Michael Mazurewicz, dyrektor Zagranicznego Biura Handlowego (ZBH) w Nairobi, skończył The University of Hull. Jego rodzice wyemigrowali z Polski do RPA. On urodził się już w Afryce. Zajmował się handlem międzynarodowym, konsultacjami inwestycyjnymi. Teraz prowadzi biuro w dzielnicy Upper Hill, centrum nowej, afrykańskiej finansjery.

— Polskich przedsiębiorców goszczę w Nairobi cały czas — mówi.

Ma dokładnie wyliczone, ilu, z jakich branż.

— Obsługujemy 116 polskich firm i większość prosi o kontakty handlowe. Przygotowaliśmy dla nich 16 baz handlowych, które są im przesyłane po określeniu zainteresowania. Dużo otrzymujemy pytań o zweryfikowanie kenijskich firm, z którymi Polacy prowadzą rozmowy handlowe. Przedsiębiorcy proszą też o informacje dotyczące rejestracji produktów i firm w Kenii. Obsługujemy już 78 kenijskich spółek. One szukają dostawców produktów i maszyn. Informujemy także kenijskie firmy, z jakich instrumentów finansowych mogą skorzystać przy zakupie produktów i usług w Polsce — wyjaśnia szef ZBH.

— Polskie budownictwo ma gotowe rozwiązania i doświadczenie, których Kenia potrzebuje do rozwoju infrastruktury — dodaje Tomasz Korkosz z Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH).

A plany są ambitne. Poszukiwani są partnerzy do budowy osiedli mieszkaniowych, dróg asfaltowych, infrastruktury wodnej. Planowana jest też budowa szpitali we wszystkich 47 hrabstwach Kenii.

— Wielu kenijskich biznesmenów mimo krótkiej historii działalności polskiego biura w Nairobi wie o jego istnieniu. Nasz kraj sytuuje się w ich świadomości jako sąsiad Niemiec, część nowoczesnej Europy. Są nas ciekawi. Oznacza to nadzieję, że dostarczamy produkty, usługi i rozwiązania o jakości niemieckiej, premium, ale w lepszej cenie — dodaje Tomasz Korkosz.

Biuro wzmacnia merytorycznie rada doradcza. Składa się z kenijskich przedsiębiorców i reprezentanta Kenya Investment Authority. Afrykańscy przedsiębiorcy z rady skończyli studia w Polsce, mówią po polsku i w większości od ponad 20 lat prowadzą w Nairobi działalność gospodarczą. Są łącznikami między naszymi rynkami.

Afrykańskie schody

— Pojechałam do Kenii na praktyki studenckie, a wszystkie formalności przygotowali miejscowi studenci. Kiedy chciałam już osiąść na stałe i zorganizować wszystko na własną rękę, zaczęły się schody — wspomina Joanna Sznajderska. Jak wyglądają schody w Kenii?

— U mnie zaczęły się przy szukaniu pracy. Musiałam znaleźć pracodawcę, który byłby skłonny nie tylko mnie zatrudnić, ale także zainwestować czas i pieniądze na moje pozwolenie o pracę — wyjaśnia przewodniczka.

Według niej, wielu turystów przyjeżdżających do Kenii „zakochuje się” w tym kraju, a mając pomysł na biznes, postanawiają tam osiąść.

— Radziłabym dobrze zapoznać się z miejscem i kulturą pracy, zanim podejmie się taką decyzję. Trzeba być przygotowanym na trudności i na to, że proste czynności mogą nie być takie proste. Na przykład brak prądu, słabe połączenia internetowe, a przede wszystkim długie oczekiwanie na wszelkie usługi, z których biznesmen korzysta, prowadząc swoją działalność — ostrzega Polka.

ZBH w Nairobi przygotowuje dla polskich inwestorów raporty gospodarcze, m.in. „Kenia — regionalne centrum i brama do Afryki Wschodniej”. Podaje on, że kraj jest centrum logistycznym tej części kontynentu. Udało się tu przyciągnąć kapitał ze względu na strategiczne położenie, trasy lotnicze, drogi, linie kolejowe, centrum finansowe. Kenia to młody kraj, w którym 79 proc. ludności ma do 35 lat. Są wśród nich wykształceni, anglojęzyczni profesjonaliści. Sektory finansowy i wytwórczy dostały najwyższe noty w Afryce Wschodniej.

— Wiem, że w Polsce są różne opinie o tym kraju, artykuły na temat wyborów, które tu się odbyły. Owszem, były protesty. Dwie główne partie polityczne są skłócone. Ale nie ma to wpływu na sytuację w Kenii. Teraz obserwujemy klimat tzw. business as usual. Większość Kenijczyków, zmęczona polityką, wróciła do codziennych spraw. Można zaobserwować nową energię, szczególnie w środowisku gospodarczym — mówi Michael Mazurewicz.

Nie wszyscy wytrwali

— Każdy rodzaj działalności ma inne zasady. My prowadzimy małą firmę i zatrudniamy kierowców na zasadach outsourcingu — płacimy im za usługi transportowe. Nie jestem odpowiednią osobą, żeby radzić, bo nie wiem, jak to wygląda w większych firmach. Mąż się zajmuje rozliczeniami z urzędem podatkowym, więc w tej sprawie też nie pomogę — pisze w e-mailu Joanna Sznajderska.

Według Michaela Mazurewicza polski inwestor najbardziej interesuje się kenijskim rynkiem rolno-spożywczym. 30 proc. firm, które skontaktowały się z ZBH, działa w tym sektorze, zajmują się maszynami rolniczymi, przetwórstwem żywności, agrochemikaliami, opakowaniami. Na drugim miejscu jest budowlanka. Ponad 20 proc. zapytań dotyczy materiałów budowlanych, mebli. Ale polskie firmy z tego sektora często nie mają odpowiedniej strategii wejścia na rynek. Inaczej jest w branży spożywczej.

— Polski producent koncentratu jabłkowego podpisał umowę z kenijską firmą produkującą soki. Producent silosów i zbiorników magazynowych dzięki wsparciu ZBH podpisał kontrakt na budowę 350 chłodziarek mlecznych. Ich instalację przeprowadza kenijski podwykonawca. Realizacja kontraktu zakończy się w pierwszej połowie 2019 r. W tym roku planowane są budowy silosów i suszarni zbożowych z władzami kilku hrabstw w Kenii. Negocjowane są programy turystyki medycznej dla afrykańskich pacjentów do Karkonoskiego Centrum Medycznego. Do udanych transakcji można dodać sprzedaż produktów czekoladowych, płatków śniadaniowych, kwasu mlekowego, felg, części samochodowych, sprzętu dla warsztatów samochodowych, medycznego, agregatów prądotwórczych. We współpracy z Kenya Chamber of Mines uczestniczyliśmy w promocji projektów wydobycia minerałów w Kenii — wylicza Tomasz Korkosz.

15 razy w urzędzie

— Jeśli chodzi o wynajem mieszkania, to jak już się ma pracę, można korzystać z usług agentów nieruchomości. Ale nie są one na wysokim poziomie. Po agenta trzeba przyjechać i wozić go do znanych mu mieszkań. Nie bierze pod uwagę wytycznych dotyczących wielkości czy budżetu. Wielkości nieruchomości nie określa się w metrach kwadratowych, lecz w liczbie sypialni. Na koniec agent prosi o napiwek na lunch za to, że pokazywał nieruchomości, z których 80 proc. nas nie interesowało. Dlatego korzystałam z poczty pantoflowej przy poszukiwaniu mieszkania — pisze Joanna Sznajderska.

Jej zdaniem, korporacje mają to lepiej zorganizowane i same znajdują pracownikom mieszkania. Pozwolenia na pobyt i pracę też załatwia pracodawca. Pozwolenia inwestorskie może załatwić sam inwestor, ale w praktyce płaci się agentowi za pomoc w sprawach formalnych.

— Powstała platforma internetowa, przez którą składa się wszelkie aplikacje, ale i tak później trzeba się pojawić w urzędzie z dokumentami. Generalnie panuje chaos i po złożeniu takich dokumentów nie wiadomo, ile będzie się czekało. Nie ma numerów kontaktowych, pod które można zadzwonić, więc trzeba się pojawiać w tym samym urzędzie po 10-15 razy. Jeśli ZBH pomoże polskim inwestorom w tych sprawach, to ułatwi założenie biznesu. Ze znanych mi polskich biznesmenów w Mombasie jedynie 10 proc. wytrwało dłużej niż dwa lata. Byli najwytrwalsi i odporni na przeciwności losu. Myślę, że w Nairobi jest ich więcej — opowiada Joanna Sznajderska.

Żona ma łatwiej

PAIH planuje otwarcie kolejnych biur handlowych w Afryce. W Algierze, bo Algieria została wybrana jako jeden z pięciu rynków docelowych dla Marek Polskiej Gospodarki. Potem w Dakarze, Kairze, Addis Abebie i Lagos.

Nigeria to największy rynek Afryki (190 mln mieszkańców) z dobrym klimatem inwestycyjnym dla rozwoju infrastruktury transportowej i energetycznej. Addis Abeba to siedziba Unii Afrykańskiej, promującej rozwój gospodarczy i polityczny wszystkich krajów kontynentu, wspierającej napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Z Egiptem mamy długą historię relacji gospodarczych. Eksport stanowi 80 proc. wymiany handlowej Polski z tym krajem (maszyny, urządzenia, żywność, chemikalia, paliwa). Afryka jest zróżnicowana i budzi coraz większe zainteresowanie polskich przedsiębiorców, dlatego biur handlowych będzie przybywało w kolejnych państwach.

— Jeśli ZBH ma za zadanie pomagać w rejestracji, zdobywaniu pozwoleń o pracę, zezwoleń inwestorskich, służyć poradą prawną, to może być pomocne. Indywidualnej osobie łatwo się zagubić w gąszczu procedur. W moim przypadku jest prościej. Jestem żoną Kenijczyka, który prowadzi biznes razem ze mną, i to on przejął obowiązki zdobywania licencji z Ministerstwa Turystyki i wszelakich pozwoleń związanych z prowadzeniem działalności turystycznej — kończy e-mail Joanna Sznajderska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Rybarczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Biznes à la polonaise