Biznes ma twarz człowieka

Materiały promocyjne Centrum Inteligentnego Rozwoju
opublikowano: 2026-09-02 11:50

Nie planowała kariery w rachunkowości ani własnej kancelarii. Dziś Joanna Głowacka stoi za marką PROFIT i pokazuje, że w świecie automatyzacji największą wartością biznesu pozostaje człowiek. O odpowiedzialności, decyzjach i sukcesie rozmawia z Wioletą Chorąży.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Kim była Joanna Głowacka na początku zawodowej drogi, a kim jest dzisiaj?

Przyjechałam z Wilna do Polski na studia jako bardzo młoda dziewczyna i musiałam się utrzymać. Nie miałam tutaj rodziny ani zaplecza. Księgowość wcale mnie nie interesowała, marzyłam raczej o biurze podróży. Przypadkowe spotkanie sprawiło jednak, że w 1992 r. rozpoczęłam pracę w księgowości, a po pół roku zostałam główną księgową. Z czasem odkryłam, że lubię rozwiązywać problemy i pomagać przedsiębiorcom. W 1996 r. powstało moje biuro. Nie był to zaplanowany scenariusz - kolejne możliwości pojawiały się po drodze, a ja miałam odwagę z nich korzystać. Dziś mam doświadczenie, zespół i klientów z Polski i zagranicy, ale jedno się nie zmieniło - nadal najważniejszy jest dla mnie człowiek.

Co od początku było dla pani najważniejsze w budowaniu PROFIT?

Sposób, w jaki traktujemy klienta. Księgowość nigdy nie kończyła się dla mnie na wyliczeniu podatku czy przygotowaniu sprawozdania. Przedsiębiorca potrzebuje kogoś, kto rozumie jego biznes. Przez lata razem z klientami rosła również nasza firma. Dziś obsługujemy przedsiębiorstwa o różnej skali, także działające międzynarodowo, ale fundament tej współpracy pozostał ten sam. Ważna jest też odpowiedzialność. Każdy może popełnić błąd. Jeżeli jest po naszej stronie, przyznajemy się, naprawiamy go i bierzemy odpowiedzialność. W trudnej sytuacji najlepiej widać, z kim naprawdę współpracujemy.

Jakie kompetencje są dziś pani zdaniem najważniejsze w biznesie?

Wiedzę można zdobywać szybciej niż kiedykolwiek. Trudniej nauczyć kogoś empatii, odpowiedzialności, słuchania czy zainteresowania drugim człowiekiem. Jestem zwolenniczką technologii i automatyzacji, ale powinny one odciążać ludzi, a nie eliminować ich z relacji. System może przetworzyć dane. Nie weźmie odpowiedzialności za decyzję. Klient powinien wiedzieć, że po drugiej stronie jest ktoś, kto zna jego sytuację i chce mu pomóc.

Czym mierzy pani dzisiaj sukces?

Wolnością, ludźmi i możliwością decydowania o swoim życiu. Był czas, kiedy prowadzenie firmy było naprawdę trudne. Dziś mogę podróżować, wybierać klientów, dzielić się doświadczeniem i pomagać innym. Sukces to dla mnie nie sama liczba na koncie, ale świadomość, że firma dała mi możliwość życia na własnych zasadach.

Co chciałaby pani przekazać innym przedsiębiorcom?

Chciałabym, żeby w biznesie i w świecie było więcej empatii i człowieczeństwa. Możemy mieć coraz lepsze systemy, szybsze narzędzia i więcej wiedzy. Ale nie możemy zapomnieć, po co i dla kogo to wszystko robimy. Na końcu zawsze jest człowiek.