Andrzej Raczko, minister finansów, twierdzi, że zmiany w podatkach oznaczają uproszczenie systemu fiskalnego i zmniejszenie obciążeń. Pracodawcy widzą tę kwestię w dużo ciemniejszych barwach.
Wczoraj w Sejmie rozpoczęła się debata nad projektami zmian w kilku ustawach podatkowych. Rząd określa ten pakiet mianem reformy mającej znacznie uprościć system, ograniczyć obciążenia fiskalne, a tym samym przyczynić się do ożywienia gospodarki.
— Co prawda nastąpi likwidacja wielu ulg podatkowych, ale to jest konieczne dla zwiększenia efektywności systemu fiskalnego — powiedział w Sejmie Andrzej Raczko, szef resortu finansów.
Minister finansów potwierdził, że CIT od przedsiębiorstw spadnie z 27 do 19 proc. Jego zdaniem, już sama zapowiedź tej obniżki przyczyniła się do wzrostów na giełdzie. Zapewnił, że nie zniknie wspólne opodatkowanie małżonków, ale zniesione zostaną niektóre ulgi dla przedsiębiorców i do 19 proc. wzrośnie podatek od dywidend. W kwestii zniesienia ulg dla szkół niepublicznych minister Raczko wyjaśniał, że to nie szkoły będą opodatkowane, lecz ich zyski. Z jego wypowiedzi nie wynikało jednak, czy i kiedy będzie wprowadzona jedna, 19-proc. stawka podatku dochodowego dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Za to tradycyjnie podkreślił, że obecnie nie ma szans na większe obniżki podatków z powodu trudnej sytuacji budżetu państwa.
Organizacje pracodawców skupione w Radzie Przedsiębiorczości wytykają rządowi niekorzystne dla gospodarki rozwiązania zawarte we wszystkich projektach i postulują ich zmianę. Pod pręgierz trafił projekt zmian w ustawie o VAT.
— Rząd nie wykorzystał okazji do stworzenia korzystnych dla podatników rozwiązań, które poprawiłyby kondycję polskiej gospodarki. Mało tego, zwiększył obowiązki podatników — mimo że nie wymagają tego od nas dyrektywy unijne — mówi Rafał Iniewski, szef biura prawnego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Zdaniem tej organizacji, konieczne jest określenie korzystniejszych dla firm zasad bezpośredniego zwrotu nadwyżki podatku naliczonego nad należnym, umożliwienie tworzenia grup podatkowych dla potrzeb VAT, obniżanie podstawy opodatkowania w przypadkach powstania złych długów, umożliwienie obniżania podatku należnego o co najmniej 50 proc. wartości podatku naliczonego przy zakupie samochodów osobowych na cele działalności gospodarczej (analogicznie w przypadku leasingu aut).
— Bez koniecznej korekty nowa ustawa o VAT będzie jeszcze bardziej skomplikowana i trudna, a firmy przeżywać będą prawdziwą mękę przy jej stosowaniu — alarmuje Michał Stolarek, radca prawny w kancelarii White & Case.