Biznes ponawia apel do Brukseli

Mira Wszelaka
opublikowano: 2006-06-16 00:00

Przedsiębiorców niecierpliwi brak wsparcia Komisji Europejskiej w odblokowaniu

rynku rosyjskiego na polskie mięso.

Rozmowy na linii Warszawa — Moskwa ciągle trwają, choć dotąd niewiele z nich wynika. Tymczasem krajowa branża mięsna nie kryje rozczarowania postawą Komisji Europejskiej, która o rosyjskim szlabanie na polskie mięso wie od początku. Monity płynęły zarówno od polskich władz, eurodeputowanych, jak i przedstawicieli środowisk biznesowych.

Komisja najpierw milczała, później tłumaczyła, że pomylono adresata. Zamiast do Petera Mandelsona, komisarza ds. handlu, Polacy zwracali się o pomoc do Marianne Fisher Boel, komisarz ds. rolnictwa. Komisarz Mandelson ponad dwa tygodnie temu był nawet w Polsce. Obiecał wsparcie i zorganizowanie trójstronnego spotkania z przedstawicielami Federacji Rosyjskiej. Potem nastąpiło milczenie.

— Jesteśmy członkiem Unii i oprócz obowiązków przysługują nam też jakieś prawa. Tej sprawy nie uda się rozwiązać bez wsparcia Komisji Europejskiej, a ta na razie tylko obiecuje. Dlatego jeszcze raz zwracamy się z apelem, by Bruksela przestała się ociągać i podjęła jakieś kroki — mówi Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.

Wtóruje mu Wiesław Różański, prezes Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy.

— Nic się nie dzieje, a my wciąż czekamy. Tymczasem kraje starej Unii w najlepsze korzystają z braku naszej obecności na rynku rosyjskim. Bruksela na razie tylko dużo obiecuje — twierdzi Wiesław Różański.

Przypomnijmy, że 3 listopada 2005 r. krajowe służby weterynaryjne otrzymały z Rosji plik dokumentów wywozowych, co do których istniało podejrzenie, że zostały sfałszowane. 10 listopada Rosja zakazała importu mięsa z Polski, a 14. także produkcji roślinnej. Do tego czasu z eksportu do Rosji korzystało 19 firm mięsa czerwonego (z 75 kontrolowanych) i 14 mięsa białego. Do wprowadzenia blokady wartość eksportu mięsa czerwonego wyniosła 25-30 mln EUR.