Pandemia koronawirusa nakręca transformację cyfrową, co wiąże się z jeszcze większym zapotrzebowaniem na programistów. Jak pozyskać najlepszych?
Utarło się przekonanie, że w relacji pracodawca — pracownik specjaliści IT są stroną dominującą. Podobno firmy godzą się na warunki stawiane nawet przez miernych programistów, testerów bądź analityków danych. Ile w tym prawdy? Wygląda na to, że bardzo dużo. Z powodu wakatów przedsiębiorcy przymykają oko na ewidentne braki kandydatów, a jednocześnie przystają na ich wygórowane żądania. Tendencja ta zapewne będzie narastać, bo w z powodu pandemii koronawirusa biznes digitalizuje kolejne procesy. Pociąga to za sobą coraz większe potrzeby personalne. Jak przeciwstawić się rynkowemu trendowi i zatrudniać tylko te osoby, które spełniają oczekiwania pracodawców?

Droga rzadziej uczęszczana
Trudno wskazać branżę, która nie potrzebuje informatyków, ale ich liczba jest ograniczona — zwraca uwagę Kamil Murawski, dyrektor ds. technologii w spółce e-point. Jak mimo to pozyskać najlepszych? Zdaniem menedżera kluczem do sukcesu są oferty pracy zapewniające ambitne zadania.
— Dojrzali inżynierowie IT idą tam, gdzie mogą wykazać się ponadprzeciętnymi umiejętnościami i kreatywnością. Czerpią satysfakcję z rozwiązywania skomplikowanych problemów i zwiększają wydajność projektów. Rosnące wymagania klientów traktują w kategoriach ekscytującego wyzwania. Bardziej czują się liderami przedsięwzięć przynoszących wartość firmie niż rzemieślnikami biegłymi w kilku technologiach, które akurat są modne — mówi Kamil Murawski.
Określenie „dojrzali inżynierowie IT” może odebrać pewność ludziom dopiero rozpoczynającym przygodę z sektorem high tech. Ale nie, także dla nich jest miejsce w przedsiębiorstwach, które nie godzą się na przeciętność. Muszą jednak udowodnić swoją wartość. I pokonać konkurencję.
Tworzą ją przede wszystkim studenci kierunków informatycznych, uczestnicy coraz popularniejszych bootcampów i specjaliści z rynków wschodnich. Ci młodzi na ogół ludzie rozwiązują różne testy i przechodzą rozmowy weryfikujące ich umiejętności. Nikt nie dostaje taryfy ulgowej. Przepustką do kariery są tylko czynniki merytoryczne.
— Wśród tej społeczności spontanicznie pojawia się potrzeba zachowania wartości na rynku pracy i bycia nieustannie atrakcyjnym dla potencjalnych pracodawców — tłumaczy przedstawiciel e-pointu.
A w czym dokładnie trzeba się doskonalić? Za odpowiedź niech posłużą ogłoszenia w sprawie pracy, które zawierają listę obowiązków, wymagań i kompetencji niezbędnych na danym stanowisku.
— Anonse aż kipią od nazw technologii, bibliotek, middleware’u i trzyliterowych akronimów, które kandydat musi umieć skojarzyć z wykorzystywanymi powszechnie rozwiązaniami — wskazuje Kamil Murawski.
Stosunkowo łatwo znaleźć osoby znające się na aplikacjach internetowych i mobilnych. Brakuje natomiast ekspertów w wąsko określonych działach IT. Przewagę konkurencyjną kandydatom dają więc niszowe kompetencje. Potwierdza to firma DTiQ Poland, twórca rozwiązań informatycznych dla branży restauracyjnej i handlu detalicznego, zatrudniająca ekspertów w dziedzinach analizy danych i maszynowego widzenia.
— Potrzebujemy specjalistów od niskopoziomowych języków programowania i technologii, które mają zastosowanie tylko w konkretnych domenach, takich jak przetwarzanie wideo czy integracja z systemami dziedzinowymi naszych klientów. Rynek pracowników jest w tym przypadku ubogi. Informatycy sądzą, że niewielu pracodawców oczekuje takich umiejętności — wyjaśnia Krzysztof Osiński, odpowiedzialny za rozwój produktów w DTiQ Polska.
Dużo więcej niż Java
Umiejętności programistyczne to warunek konieczny, ale niewystarczający. W czasach sztucznej inteligencji potrzebę technicznej biegłości mogą przecież zaspokoić maszyny. Od ludzi oczekuje się czegoś innego. Konieczne są tzw. soft skils — umiejętności miękkie nazywane także społecznymi, interpersonalnymi lub komunikacyjnymi.
— Skupieni na swojej wieloletniej edukacji komputerowej introwertycy często zaniedbują emocjonalne i psychologiczne aspekty swoich karier. Nie wiedzą, jak rozmawiać z klientami, jak budować networking i łączyć technologie z biznesem. Dlatego pracę nierzadko dostają osoby ekstrawertyczne, energiczne i praktyczne, charyzmatyczne czy o zdolnościach przywódczych, choćby gorzej posługiwały się językiem Java, Python lub PHP — podkreśla Elżbieta Kucharz, dyrektor zarządzająca DTiQ Polska.
U kandydatów mile widziana jest też elastyczność rozumiana jako skłonność do przełamywania status quo.
— Przy naborze zwracamy uwagę, czy dana osoba poszukuje najlepszych rozwiązań, a nie tylko realizuje otrzymane polecenia. Tę predyspozycję sprawdzić jest nawet łatwiej niż umiejętności techniczne — uważa Elżbieta Kucharz.
Jedno jest pewne: spowodowane przez koronawirusa przyspieszenie transformacji cyfrowej oznacza większy popyt na specjalistów IT o unikatowych cechach i umiejętnościach, bo projekty informatyczne będą coraz trudniejsze. Przeciętniacy zapewne nie zostaną bez pracy, ale o naprawdę ambitnych zadaniach będą mogli sobie tylko pomarzyć.
Sprawdź program konferencji "Digital Customer Care", 9-10 września 2020, Warszawa >>
Podpis: Mirosław Konkel