Możliwość rozkładania płatności za polisę na raty nie jest nowością w branży ubezpieczeniowej. Większość towarzystw oferuje klientom możliwość podziału płatności za polisę komunikacyjną na dwie lub cztery części. Nie jest to jednak opcja mile widziana. Nie znają się na pożyczkach i wolą dostać pieniądze od razu. W tej niszy stara się zaistnieć warszawska firma Bacca, która oferuje ratalną sprzedaż ubezpieczeń. Pomysł na biznes jest prosty: Bacca sfinansuje polisę, oczywiście za stosowną opłatą, a klient odda jej pieniądze w dwunastu miesięcznych ratach.
Prowadzi już realny biznes, który coraz szybciej nabiera skali. Jak twierdzi Cezary Świerszcz, prezes i jeden z założycieli firmy, w ubiegłym roku wartość udzielonych przez nią pożyczek sięgnęła 15 mln zł. — W tym roku chcemy ją podwoić i osiągnąć break even. Naszym celem na kolejne lata jest stanie się trwałym elementem polskiego rynku ubezpieczeniowego — mówi Cezary Świerszcz.
Były ekspert od ubezpieczeń w Ernst & Young założył Baccę pięć lat temu z kolegą z pracy Piotrem Kujawą. Dopiero teraz udało im się wypłynąć na szersze wody. W tym czasie Bacca zbudowała ogólnopolską sieć sprzedaży, liczącą już kilka tysięcy agentów ubezpieczeniowych i osób dla nich pracujących. Było to możliwe dzięki nawiązaniu współpracy z największymi multiagencjami ubezpieczeniowymi na rynku: toruńskim CUK, warszawskim Unilinkiem, pomorskim Asistem czy działającym na południu kraju RCU.
— Współpraca z nami otwiera przed agentami szersze możliwości sprzedażowe. Dzięki dostępowi do niskich miesięcznych rat klienci decydują się na zakup droższych ubezpieczeń — podkreśla Cezary Świerszcz.
Średnia wartość polisy finansowanej przez Baccę to ok. 1 tys. zł. Firma udziela pożyczek głównie na pakiety komunikacyjne, w skład których wchodzi nie tylko polisa OC, ale także AC, dodatkowe assistance czy ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. Dla porównania cena „gołej” polisy OC to mniej niż 400 zł. Model biznesowy jest tak skonstruowany, by być frontem do ubezpieczonych i ubezpieczycieli.
Jak tłumaczy Cezary Świerszcz, zakłady ubezpieczeniowe podchodzą niechętnie do kwestii płatności ratalnych, bo nie mają wystarczających kompetencji w zakresie oceny ryzyka kredytowego. Lepiej wygląda sytuacja z windykacją niezapłaconych rat za polisę, ale nadal sektor ubezpieczeniowy pod tym względem jest daleko w tyle za bankowym.
Dopiero dwa lata temu branża zdecydowała się nawiązać szerszą współpracę w tym zakresie z firmami windykacyjnymi. Według szefa Bakki, współpraca z ubezpieczycielami ma polegać nie tylko na finansowaniu sprzedaży polis. Spółka zamierza także wspierać branżę w ocenie ryzyka, dostarczając towarzystwom on-line informacji o historii kredytowej klientów.
— Badania dowodzą, że występuje ścisła korelacja między tendencją do spłacania zobowiązań a liczbą spowodowanych szkód komunikacyjnych. To nowy obszar, dzięki któremu ubezpieczyciele mogą lepiej dopasować cenę do klienta — tłumaczy Cezary Świerszcz.
OKIEM EKSPERTA
Wszyscy wygrywają na ratach
MARCIN MAZUREK
Inteliace Research
Połączenie biznesu ratalnego i sprzedaży polis ma sens P i szansę na sukces biznesowy. Nie jest to nowość, bo już teraz ubezpieczyciele oferują rozłożenie płatności na raty. Nie chwalą się jednak taką możliwością, bo wolą otrzymywać pieniądze z góry. Dlatego biznes ratalny prowadzony przez zewnętrzną firmę jest korzystny dla zakładów ubezpieczeniowych. Nie muszą one angażować się w ocenę ryzyka kredytowego klientów czy windykację złych kredytów. Pomysł na biznes firmy Bacca wpisuje się w trend drugiej fali innowacji na rynku finansowym. Banki nie są w dobrej kondycji i będą dążyły do wydzielania poza bilanse ryzykownych produktów. To otwiera przestrzeń dla nowych firm.