Biznes rodzinny

Magdalena Laskowska
opublikowano: 2006-03-21 00:00

Dwaj bracia prowadzący bufety w szkołach wpadli na pomysł osłodzenia życia młodym klientom. Zamknęli watę cukrową w pudełku.

Historia waty cukrowej sięga XVI wieku. We Włoszech była wówczas przysmakiem dla wybranych. W 1897 r. William Morrison i John Wharton wynaleźli maszynę do produkcji tego nietrwałego przysmaku. Ponad 100 lat później dwaj bracia Wojciech i Krzysztof Konopczyńscy zaczęli produkować watę, którą można jeść przez cały rok.

Gastronomiczne korzenie

W 1996 r. bracia założyli w Wołominie firmę Konpol. Pod jej szyldem otwierali bufety w wynajętych obiektach w szkołach podstawowych województwa mazowieckiego.

— Na początku pracowaliśmy osobno, każdy z nas prowadził własny lokal. Szybko jednak połączyliśmy siły — mówi Krzysztof Konopczyński.

Zarobione wspólnie pieniądze inwestowali. Dziś mają 12 szkolnych bufetów i nie zamierzają na tym poprzestać. Klienci, czyli dzieci od sześciu do dwunastu lat, mogą w sklepikach Konpolu kupić napoje, kanapki, drożdżówki, batony, cukierki i szybkie dania gorące. Czegoś tam jednak brakowało.

— Czasem podczas imprez szkolnych pojawiało się stoisko z watą cukrową. Dzieciakom zawsze sprawiało wielką frajdę. Niestety, tylko od święta, bo nie co dzień wata była do kupienia — opowiada Wojciech Konopczyński, współzałożyciel firmy Konpol.

Wata w kubku

Braciom zamarzyło się więc produkowanie waty, którą można się cieszyć przez cały rok. Postanowili zamknąć ją w przezroczystym kubeczku, żeby widać było, że w środku jest właśnie cukrowy smakołyk. Produkcją zajmowali się po godzinach na zapleczu jednego z bufetów. Na początku 2003 r. kupili maszynę do produkcji słodkiego przysmaku, potem kolejne. Zainwestowali około 20 tys. zł. Przez rok działali w domu. Na pierwszym piętrze, w niewielkim mieszkaniu, mieli biuro i magazyn.

— Droga do aromatu, do barwników przypominała drogę przez mękę. Pracowaliśmy metodą prób i błędów — wspomina Wojciech Konopczyński.

W szkołach, gdzie mieli bufety, zorganizowali konkurs na szatę graficzną opakowania waty. Wygrał ciekawy, kolorowy i wesoły projekt chłopca z drugiej klasy podstawówki.

— W 2003 r. wprowadziliśmy na rynek watę pakowaną w kubeczki o pojemności 500 ml, bez konserwantów, z roczną datą ważności — mówi Wojciech Konopczyński.

Na początku przysmak był dostępny wyłącznie w szkolnych bufetach. Konpol nie miał sieci dystrybutorów, więc partnerem firmy stała się poczta.

— Współpracujemy z dużymi sieciami hurtowymi, takimi jak DLS, BOS i Eldorado. Dzięki temu smakiem waty można się cieszyć zawsze i wszędzie, w całej Polsce, bez specjalnych okazji — informuje Krzysztof Konopczyński.

Na początku produkowali miesięcznie 20 tys. półlitrowych kubeczków ze smakową watą cukrową, obecnie pół miliona.

Plany na przyszłość

Konpol liczy na unijną dotację. Firma ma szansę na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

— Środki zainwestujemy w dostosowanie zakładu do standardów unijnych, kupimy kilka nowych maszyn. Marzy nam się współpraca z marketami — mówi Wojciech Konopczyński.

Smakiem waty cieszą się też inni Europejczycy. W 2004 r. dotarła na Węgry, w połowie 2005 r. na Słowację i na początku tego roku do Niemiec. Na eksport trafia ponad 70 proc. produkcji. Poza granicami Polski wata jest dystrybuowana m.in. w sieci Metro.

— Od zeszłego roku zaczęła przynosić nam zyski, liczymy na dalszy wzrost zainteresowania, sprzedaży i obrotów — wyjaśnia Krzysztof Konopczyńki.

Bracia wspólnicy mają wiele innych pomysłów i zapowiadają wprowadzenie kolejnych nowych produktów.