Biznes sprostał wyzwaniu chwili

Rafał Kerger
14-04-2005, 00:00

Czas żałoby po odejściu Ojca Świętego pokazał, że większość polskich przedsiębiorców wie, czym jest społeczna odpowiedzialność biznesu.

Dni po śmierci Ojca Świętego otworzyły na powrót wiele polskich serc, pomogły zażegnać zadawnione spory. To zjednoczenie to bez wątpienia ostatni dar, jaki od niego otrzymaliśmy. Niespodziewanie mobilizacja wokół odejścia Jana Pawła II pomogła polskim przedsiębiorcom odpowiedzieć na pytanie: „Czym jest społeczna odpowiedzialność biznesu?”. Oto jest dokładnie tym, co zrobili polscy przedsiębiorcy w ciągu ostatnich wyjątkowych dni. Podczas gdy ich włoscy koledzy przy pl. św. Piotra windowali dwu-, czy trzykrotnie ceny zniczy, pamiątek po papieżu, chustek i chorągiewek, polski biznes stanął na wysokości zadania i sprzedawał więcej, ale nie drożej.

Producenci zdali egzamin

Znicze kupowaliśmy wszyscy. Ustawialiśmy je na rynkach, placach, tworzyliśmy z nich krzyże i napisy. Rozświetliły kilka kilometrów warszawskiej alei Jana Pawła II. Wytwórcy sprzedawali ich 2, czy 3 razy więcej niż zwykle, ale wcale nie podrożały.

— To był wyjątkowy czas. Produkowaliśmy szybko i sprostaliśmy potrzebom rynku — mówi Marian Kłosowski, współwłaściciel PPH Płomyk z Nowego Miasta Lubawskiego, u którego jedna z hurtowni zamówiła w ubiegłym tygodniu 30 tys. sztuk lampionów. Zamawiali u niego również dystrybutorzy, którzy dotychczas zaopatrywali się u konkurencji.

— Ten, kto nie miał zapasu na magazynie, nie mógł dać rady — komentuje Kłosowski.

— To były zupełnie inne dni niż w czasie Wszystkich Świętych. Schodziły przede wszystkim te najmniejsze znicze. Liczył się gest, światło dla Ojca Świętego. Nikt nie miał zamiaru chwalić się przed sąsiadem, jaki to wielki lampion za grubą forsę kupił — dodaje Marek Skałbania z PPHU Lemars w Radomiu, który wspólnie z bratem prowadzi fabrykę zniczy.

Odezwa serca

Wiele firm pomagało we wszystkich niemal miastach i miasteczkach Polski organizować msze, transmisje i koncerty.

— Sprawa prozaiczna, niemniej bardzo ważna. Firma WC Serwis z Zabrza postawiła na naszym rynku 24 kabiny dla pielgrzymów z pełną obsługą. Zupełnie za darmo — chwali przedsiębiorców Marek Szczepanik z wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miasta w Wadowicach.

Słów uznania, tym razem przede wszystkim dla krakowskich przedsiębiorców, nie szczędzi Agnieszka Gilarska, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego, które było głównym organizatorem mszy na Błoniach, transmisji pogrzebu papieża i specjalnego koncertu dla Jana Pawła II w Krakowie.

— Włączyła się cała masa firm, hotelarze, restauratorzy, którzy pomagali w organizacji pobytu artystów. Mówi się, że w Krakowie z racji braku dużego biznesu trudno jest o sponsorów. A jest wprost przeciwnie. I ostatnie dni to pokazały — przekonuje Gilarska.

Niemniej, jak to zwykle bywa, żeby coś w Polsce stało się regułą, musi być od niej choćby jeden wyjątek. Lekcji w ostatnich dniach nie zdała na pewno jedna z wrocławskich firm. Za wypożyczenie telebimu na transmisje zwykle życzyła sobie 20 tys. zł. W dzień pogrzebu Jana Pawła II łapczywie „zawołała” jednak pięć razy więcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Biznes sprostał wyzwaniu chwili