Biznes też lubi używane samochody

Bartłomiej Rabij
opublikowano: 06-06-2008, 00:00

Rocznie sprowadzamy do Polski blisko 900 tysięcy samochodów używanych. Wiele z nich to furgonetki, kombi i vany, które pracować będą dla firm budowlanych, piekarń czy dystrybutorów prasy.

Polscy przedsiębiorcy nie są doktrynerami, jeśli idzie o zakup samochodów dostawczych. Kupują i nowe, i używane. Dokonując wyboru, jedni kierują się tylko ceną, inni jako ważne czynniki wpływające na decyzję wymieniają: dostępność serwisu, koszty napraw czy wreszcie przywiązanie do ulubionej marki.

I cena, i marka… i wszystko inne

— Czy nowy, czy używany, to dla mnie nie jest aż tak istotna różnica. Chętnie kupuję pojazdy używane. Ale samochód musi być sprawny, w naprawdę dobrym stanie. Nie interesują mnie samochody do naprawy czy remontu. Najważniejszy czynnik decydujący o wyborze? Cena i przede wszystkim ona. Zawsze szukam okazji cenowej. Zużycie paliwa czy ubezpieczenia nie grają tak dużej roli przy zakupie aut — mówi Jerzy Paliczka, właściciel firmy Eko-Klimat, projektującej instalacje klimatyzacyjne na południu Polski.

Przedsiębiorca wyjaśnia, że nowe samochody zwykle kupuje na początku roku, kiedy dilerzy kuszą rabatami i sporymi bonusami. Wówczas można zyskać na dostawczym samochodzie nawet 20 tys. zł, a to dla jego 60-osobowej firmy spora suma.

Nieco inną wizję ma Andrzej Kloc, wiceprezes Zakładów Wielobranżowych Fast z Gdańska. Ma 20 samochodów, kupuje zawsze nowe pojazdy.

— Jest wiele czynników, które decydują o zakupie. Cena również, lecz także jakość serwisu, koszty eksploatacji i dostępność, bo przecież na nowe samochody trzeba czekać po kilka miesięcy — wyjaśnia pomorski biznesmen.

Również i on zwraca uwagę, że koszty zużycia paliwa nie są zbyt ważnym czynnikiem, a ubezpieczenia, raty leasingowe i tak negocjowane są przy każdej transakcji, gdyż firma za każdym razem wymienia nawet do 10 samochodów. Nie zaprząta więc sobie głowy sezonowymi promocjami. Po prostu auta wymienia się wtedy, gdy kończą się umowy leasingowe.

W Eko-Klimacie, Feście i innych firmach, które kupują auta na rynku wtórnym, zwracają uwagę, że również marka ma swoje znaczenie.

— Pewnie, że mam swoje preferencje związane z marką. Kupiłem już kilkadziesiąt samochodów i mam porównanie. Dlatego zwykle poszukiwania zaczynam od swojej ulubionej marki — dodaje Jerzy Paliczka.

Nieco inaczej jest w firmach kupujących nowe pojazdy.

— Nim zdecydujemy się na wybór konkretnego modelu, najpierw sprawdzamy jakie są potrzeby zakładu produkcyjnego i dystrybutorów i do listy zapotrzebowań staramy dobrać samochody spośród oferty 3-4 dilerów — wyjaśnia swoją strategię Andrzej Kloc.

Leasingodawcy wolą nowe

Chociaż powierzchnie wystawowe salonów samochodów używanych można liczyć już na setki hektarów, to jak podaje Związek Przedsiębiorstw Leasingowych, udział leasingu takich aut stanowi tylko 14 proc. rynku. Powód? Oczywiście koszty. Leasingodawca musi bowiem dokładnie sprawdzić samochód przed transakcją, co oczywiście podnosi jej koszty. Jednak z racji importu prawie 900 tys. używanych samochodów rocznie firmy leasingowe nie mogą sobie pozwolić na odpuszczenie tego ważnego segmentu rynkowego. Muszą zatem przyjąć niższą marżę.

— Rynek samochodów nowych jest znacznie bardziej rozwinięty. Firmy leasingowe stawiają raczej na takie pojazdy, ponieważ to szybsze i tańsze rozwiązanie. Wiadomo przecież, że samochód prosto z fabryki z punktu widzenia jakości i aspektów prawnych nie pozostawia wątpliwości — wyjaśnia Andrzej Bugajski, dyrektor Związku Przedsiębiorstw Leasingowych.

Potwierdzeniem ostrożności leasingodawców niech będą wyniki raportu niemieckiej DEKRA, która wśród najbardziej podatnych na usterki modeli samochodów wskazuje niezwykle popularne u nas volkswageny transportery (43,2 proc. z ponad 43 tys. testowanych używanych samochodów miało usterki) oraz renault kangoo (tu usterki miało 42,3 proc. spośród 33 375 sztuk testowanych). l

Bartłomiej Rabij

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Rabij

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu