Biznes typuje 2005 rok jako datę akcesji do UE

Mira Wszelaka
opublikowano: 2001-05-23 00:00

Biznes typuje 2005 rok jako datę akcesji do UE

Polska wejdzie do Unii nie wcześniej niż w 2005 roku —twierdzą przedstawiciele krajowego biznesu. Jednak zanim to nastąpi, należałoby dobrze określić datę i warunki członkostwa.

Wizyta w Brukseli przedstawicieli polskiego rządu postawiła pod znakiem zapytania termin przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej. Dokładna data akcesji jest wielką niewiadomą. Rząd liczy, że odpowiedź przyniesie czerwcowy szczyt UE w Göteborgu. Mats Staffanson, ambasador Szwecji w Polsce, uważa, że wyznaczenie konkretnego terminu akcesji na obecnym etapie negocjacji byłoby dużym politycznym błędem i zadziałałoby zarówno na niekorzyść Unii, jak i Polski. Przypomina też, że Szwecja o dacie swego członkostwa dowiedziała się dwa miesiące przed wstąpieniem do Wspólnoty.

Zdania podzielone

Tymczasem zdaniem przedstawicieli polskiego biznesu, najbardziej prawdopodobną datą członkostwa jest 1 stycznia 2005 r. Przedsiębiorcy wskazują jednak zarówno na możliwość wcześniejszego członkostwa (2004 r.), jak i niewielkiego poślizgu. Część obawia się, że Polska nie znajdzie się w pierwszej grupie państw kandydujących , co mogłoby odbić się niekorzystnie na kondycji polskiego biznesu.

Wielu przedsiębiorców podkreśla, że Polska nie powinna wchodzić do Unii, zanim nie będzie do tego gotowa. Dlatego w czasie negocjacji trzeba wyważyć kwestię warunków i terminu akcesji. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z tego, że wszystkich zgłaszanych przez nich postulatów nie da się wynegocjować. Równocześnie zauważają, że w stosunku do swobody świadczenia usług oraz przepływu siły roboczej Polska powinna nadal utrzymywać twarde stanowisko. Z kolei pewnej modyfikacji powinny ulec postulaty dotyczące zakupu ziemi przez obcokrajowców.

Opór materii

Przedsiębiorcy na ogół dobrze oceniają postawę ministra Jana Kułakowskiego, głównego negocjatora. Ich zdaniem, poczynione w ostatnim czasie ustępstwa są wynikiem oporu materii z drugiej strony negocjacyjnego stołu. Podkreślają też, że zbyt twarde warunki w rozmowach z Brukselą mogą doprowadzić do przeciągnięcia w czasie całego procesu, tym bardziej że Unia utrzymuje sztywne stanowisko.

Są jednak i tacy, którzy taktykę polskich negocjatorów oceniają krytycznie. Podkreślają, że w wyniku zbyt wielu ustępstw krajowe firmy mogą mieć problemy w równej rywalizacji z unijną konkurencją.