Biznes w Polsce, czyli droga pełna przeszkód

opublikowano: 06-08-2019, 22:00

Dla wielu cudzoziemców nasz kraj to ziemia obiecana, jeśli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej. Ale jest też dużo minusów

Czy Polska to dobry kraj do prowadzenia działalności? Z jednej strony coraz więcej cudzoziemców otwiera u nas firmy, z drugiej — polscy przedsiębiorcy wciąż narzekają na piętrzące się bariery, które uniemożliwiają im rozwinięcie skrzydeł, przekonując, że w innych państwach firmom żyje się łatwiej.

Przedsiębiorcom obcokrajowcom rozpoczynającym biznes w Polsce nie
jest łatwo. Nawet jeśli chodzi o urzędników — nieliczni mówią po angielsku i
zazwyczaj nie są skłonni do pomocy — mówi Aws Naser, właściciel i szef
restauracji Tahina.
Zobacz więcej

ZOSTAWIENI SAMYM SOBIE:

Przedsiębiorcom obcokrajowcom rozpoczynającym biznes w Polsce nie jest łatwo. Nawet jeśli chodzi o urzędników — nieliczni mówią po angielsku i zazwyczaj nie są skłonni do pomocy — mówi Aws Naser, właściciel i szef restauracji Tahina. Fot. ARC

Więcej chętnych

Zdaniem Pawła Tokarskiego, radcy prawnego w Expat Poland, firmie, która pomaga cudzoziemcom w załatwianiu formalności umożliwiających im życie i pracę w Polsce, w ciągu ostatnich kilku lat liczba osób, które chcą zakładać w naszym kraju firmy, wzrosła niemal dwukrotnie. Z informacji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) wynika, że od ok. czterech lat rośnie liczba cudzoziemców, którzy podjęli pracę w Polsce albo założyli tutaj firmę. Pod koniec 2015 r. ZUS miał informacje o 185 tys. ubezpieczonych cudzoziemców.

Równo rok później było ich już 293 tys., a 16 tys. założyło własną działalność gospodarczą. Na koniec 2018 r. 17 839 cudzoziemców deklarowało opłacanie składek z tytułu jednoosobowej działalności. Zdaniem Pawła Tokarskiego do Polski szczególnie chętnie przyjeżdżają obcokrajowcy z Ukrainy i państw azjatyckich, ponieważ traktują nasz kraj jako furtkę, która pozwoli im na rozpoczęcie nowego życia, tym razem w Unii Europejskiej. Najczęściej prowadzą u nas działalność transportową i budowlaną, ale też otwierają restauracje, salony urody, małe sklepy i agencje pracy.

— Przy tym nie ma większych różnic, jeśli chodzi o obsługę przez różnego rodzaju instytucje Polaka lub cudzoziemca, którzy chcą otworzyć firmę w naszym kraju. I jeden, i drugi są traktowani jednakowo. Dodatkowe trudności w tym drugim przypadku mogą wiązać się z barierą językową i koniecznością przygotowania większej liczby dokumentów — mówi Paweł Tokarski.

Bez pomocy

Osoby, które otworzyły w Polsce firmę, są innego zdania.

— Rozpoczynając biznes w Polsce, przedsiębiorca, który nie mówi po polsku, jest pozostawiony samemu sobie. W urzędach nieliczne osoby mówią po angielsku, jednocześnie nie wykazując żadnej chęci pomocy czy wyjaśnienia. Dokumenty są wyłącznie w języku polskim, co zniechęca małych przedsiębiorców z zagranicy do podejmowania walki i inwestowania tutaj — mówi Aws Naser, właściciel i szef warszawskiej restauracji Tahina.

Dodaje, że na podobne problemy można natknąć się w bankach.

— Jeżeli ktoś zna tam angielski, to raczej nie na poziomie wyjaśnienia zasad oferowanych produktów. Umowy na świadczenie usług, choćby prowadzenia konta czy udzielenia kredytu, również dostępne są tylko w języku polskim. Strony logowania banków, takich jak mBank czy Idea Bank, też nie mają angielskiej wersji, pomimo że coraz więcej obcokrajowców przyjeżdża do Polski — mówi Aws Naser.

Alexander Beresford, szef marketingu w Finiacie, niemieckiej spółce finansującej najmniejszych przedsiębiorców, która od kilku lat działa na polskim rynku, mówi, że przedsiębiorcy z zagranicy spotykają się z większą nieufnością i bardziej restrykcyjnymi wymogami w przypadku ubiegania się o kredyt w banku np. na rozwój firmy.

— Jednocześnie stają przed takimi samymi problemami jak lokalne firmy: długi czas oczekiwania na zapłatę faktur i rosnące grono kontrahentów z zaległościami w płatnościach — mówi Alexander Beresford.

Trudne prawo, niskie podatki

Przedsiębiorcy-obcokrajowcy i Polacy, którzy mają doświadczenie z biznesem w innych krajach, podkreślają też widoczne różnice w prowadzeniu firmy nad Wisłą i za granicą. Piotr Stach i Waldemar Moss wiele lat temu założyli działalność w Niemczech, gdzie osiedlili się ich rodzice. Niedawno wrócili do Polski i tu otworzyli biuro swojej firmy Expondo. To producent i internetowy sprzedawca sprzętu dla profesjonalistów z różnych sektorów gospodarki (HoReCa, warsztaty, wellness).

— Panująca powszechnie opinia o jasnych przepisach i udogodnieniach dla przedsiębiorców w Niemczech jest prawdą. Naszą działalność gospodarczą otworzyliśmy w ciągu zaledwie godziny. Wypełniliśmy czytelny formularz, mogliśmy liczyć na sprawną obsługę — to bardzo ważne z punktu widzenia początkujących przedsiębiorców, dla których świat regulacji i podatków jest nowy — opowiada Piotr Stach.

1cae78be-dad3-11e9-8a34-2a2ae2dbcce4
Polityka gospodarcza
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE
Polityka gospodarcza
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Dodaje, że co prawda w Niemczech przepisów jest dużo, ale są one zrozumiałe, dzięki czemu przedsiębiorca nie ma wątpliwości, jakie są jego prawa i obowiązki i czego państwo od niego oczekuje.

— Pod tym względem polskie urzędy i regulacje powinny się jeszcze bardzo poprawić. Jednak polski rynek jest nadal bardzo atrakcyjny dla przedsiębiorców, choć z innego powodu niż w Niemczech. W tamtym kraju stawki podatkowe są jednymi z najwyższych na świecie. W Polsce są bardziej przystępne. To duża zachęta dla zagranicznych inwestorów, zwłaszcza początkujących. My sami mogliśmy się o tym przekonać, z sukcesem rozwijając Expondo w Zielonej Górze. Od znajomych przedsiębiorców wiemy też, że w Polsce dużo łatwiej niż choćby w Niemczech uzyskać dofinansowanie dla projektów — Unia Europejska mocno inwestuje w Polskę. Mimo że jako Expondo nigdy nie skorzystaliśmy z tego typu wsparcia, doceniamy tę możliwość — mówi Piotr Stach.

Bariera finansowa

Doświadczenia z innego rynku ma Piotr Baczyński, twórca Immersion, firmy działającejw branży rozszerzonej rzeczywistości (VR), którzy spędził dużo czasu w Stanach Zjednoczonych.

— Pierwsza obserwacja jest taka, że prowadzenie działalności na amerykańskim rynku jest przede wszystkim bardzo drogie. Po drugie prawo jest tam szczególnie uciążliwe dla młodych firm technologicznych, ponieważ Amerykanie bardzo dbają o ochronę własności intelektualnej. Wiele firm, które chcą wejść na rynek z nową technologią, wie, że mogą nie podołać finansowo ze względu na koszty obsługi prawnej — mówi Piotr Baczyński.

Plus jest jednak taki, że jeżeli ktoś ma dobry pomysł na biznes, jego skalowanie i zespół budzący zaufanie, to jest duża szansa, że znajdzie się fundusz inwestycyjny lub anioł biznesu, którzy dadzą mu wsparcie. W Polsce natomiast — jego zdaniem — dużo łatwiej można zbudować profesjonalny zespół. Mamy bardzo dobrych programistów i inżynierów, wiele młodych osób interesuje się IT i uczy w dobrych szkołach.

— Natomiast w Dolinie Krzemowej codziennie powstają start-upy, zapotrzebowanie na pracowników jest więc ogromne i toczy się o nich zacięta walka — mówi Piotr Baczyński.

Więcej otwartości

Zwraca uwagę na duże zaufanie amerykańskich firm do swoich partnerów, którym powierzają opracowanie wielu pomysłów, nie narzucając dokładnych wytycznych. W Polsce przedsiębiorcom brakuje takiej swobody działania. Ponadto nasi rodacy przeważnie są zamknięci na nowe kontakty.

— Polscy przedsiębiorcy często kryją się ze swoimi pomysłami w strachu, że ktoś im określony koncept zaraz ukradnie. To utrudnia komunikację i znalezienie partnerów — potrzebnych zwłaszcza na wczesnych etapach projektu. W USA start-upy nie boją się mówić głośno o swoich pomysłach, sposobach ich monetyzacji i potrzebach, które zbliżą ich do osiągnięcia celu. Mówią o tym ze szczegółami, ponieważ doskonale zdają sobie sprawę z tego, że sam pomysł to niewielka część sukcesu. Gdybym teraz wysłuchał najbardziej obiecującego konceptu i zaraz zabrał się za jego realizację, moje szanse powodzenia byłyby raczej marne — mówi Piotr Baczyński.

Dodaje, że Polacy, w przeciwieństwie do Amerykanów, często mają opory przed nawiązaniem kontaktu z potencjalnym partnerem czy klientem.

— Widać to zwłaszcza na różnego rodzaju imprezach i konferencjach. Warto jednak przełamać się i porozmawiać, bo często owocuje to ciekawym kontaktem i współpracą — mówi Piotr Baczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu