Z biznesowego punktu widzenia innowacyjny koncept i kryjąca się za nim wiedza technologiczna to wartość wymagająca największej ochrony. Nie każdy jednak element z olbrzymiego zbioru know-how można opatentować; trudno też oczekiwać powołania do życia banku chronionych idei. Jednak do dyspozycji przedsiębiorców oddano kilka prawnych narzędzi, które mogą im pomóc przy zabezpieczaniu biznesowych koncepcji. Rozwiązaniem, przydatnym zwłaszcza przy pierwszych, zewnętrznych konsultacjach, dotyczących nowego projektu czy rozmowach o finansowaniu, użyteczne może się okazać zawarcie z rozmówcami umowy o zachowaniu poufności.

— Kontrola nad przepływem informacji o nowej, właśnie budowanej lub wprowadzanej na rynek technologii leży w interesie samego przedsiębiorcy, więc powinien on dołożyć wszelkich starań, by ograniczyć krąg osób, które będą miały dostęp do kluczowych dla biznesu danych. Ale sporządzenie umowy o poufności będzie też chronić tzw. przesłankę nowości, w sytuacji gdy rozwiązanie ma być w przyszłości zgłoszone do opatentowania — tłumaczy Adam Kraszewski, radca prawny z kancelarii Gessel.
Tajemnica w paragrafie
A często, by ujawnić sedno biznesu, wystarczy tylko kilka wypowiedzianych słów. Taka sytuacja, zwłaszcza w przypadku młodych firm, które dopiero rozwijają nowatorskie projekty, może oznaczać zaprzepaszczenie szansy na rynkowy sukces, zwłaszcza że nie od każdego konkurenta można oczekiwać uczciwości.
— Koncepty biznesowe chroni się wyłącznie za pomocą instrumentów umownych. Obecnie z pomocą przychodzi też technologia; umowom o zachowaniu poufności często towarzyszą rozwiązania informatyczne (choćby tzw. chmura obliczeniowa), pozwalające na udokumentowanie autorstwa konceptu i ograniczenie dostępu do danych osobom niepowołanym. Przy takim zapleczu łatwiej jest w razie potrzeby dociec źródła wycieku — zauważa Krzysztof Wojdyło, adwokat i partner w kancelarii prawnej Wardyński i Wspólnicy.
Oczekiwany efekt: umowa o zachowaniu poufności ma choć w pewnym stopniu zrekompensować twórcy ewentualne straty, które ten poniósłby w przypadku przechwycenia pomysłu przez innych, zwłaszcza przedsiębiorców o silniejszej pozycji rynkowej.
Standard w paragrafach
Siłą takiej umowy będzie precyzja postanowień. — Wyraźnie należy zaznaczyć zakres naruszenia. Im dokładniej zostanie przedstawiona lista zachowań niepożądanych, tym większą ochronę uzyskamy — mówi Joanna Prokurat, doradca podatkowy, związana z kancelarią Wardyński i Wspólnicy.
— Uciekajmy od sformułowań: wszystkie informacje przekazywane przez strony są traktowane jako poufne. Warto natomiast zbudować katalog konkretnych danych, które będą podlegać ochronie prawnej — podpowiada Marzena Kwaczyńska, radca prawny z kancelarii Gessel. Odpowiedzialność za wyciek poufnych informacji można też spróbować spersonalizować, zwłaszcza w przypadku prowadzenia negocjacji o współpracy lub finansowaniu z dużą firmą, w której panuje spora rotacja pracowników.
— Wprawdzie personalizacja zapisów często napotyka na opór osób wskazanych w umowie, niemniej jednak warto próbować, bo start-upowiec, rozmawiając np. z dużą instytucją finansową, negocjuje z dość abstrakcyjnym podmiotem. Lepszy efekt przyniesie nałożenie dodatkowej odpowiedzialności na grupę konkretnych osób, tym bardziej że duże organizacje sprzyjają zjawiskom psychologicznego rozproszenia odpowiedzialności — zaznacza Krzysztof Wojdyło.
Oczywiście konieczne będzie również dokładne wyznaczenie sankcji za załamanie umowy i określenie wysokości kar.
— Do umowy powinny zostać wprowadzone konkretne kary za niedochowanie tajemnicy, z zastrzeżeniem, że poszkodowany może się domagać dodatkowego odszkodowania, jeżeli wyrządzona szkoda jest większa niż wartość wyznaczonych sankcji. Warto ustalać wysoki poziom kar, ponieważ dla niektórych, chłodno kalkulujących przedsiębiorców, bardziej opłacalne może się okazać przejęcie cudzego pomysłu niż wypłacenie niezbyt wygórowanego roszczenia — uprzedza Joanna Prokurat.
Kara umowna będzie stanowić zabezpieczenie dla firmy. W przypadku dochodzenia roszczeń przed sądem start-up zostanie zobligowany do przedstawienia konkretnych dowodów na zaistnienie szkody i udokumentowania jej wartości. A to może nie być łatwe, zwłaszcza gdy roszczenie będzie dotyczyć jeszcze niewprowadzonego na rynek i ryzykownego konceptu biznesowego. Ale liczyć będzie się też zapis o czasie obowiązywania „biznesowej tajemnicy”.
— W tym przypadku z terminami trzeba jednak uważać. Zbyt restrykcyjnie sformułowany wymóg poufności może zostać potraktowany jako czynnik ograniczający konkurencję. Tego rodzaju zakazów nie można przeciągać w nieskończoność — zaznacza Krzysztof Wojdyło.
— Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jako domyślny czas ochrony wskazuje trzy lata. Oczywiście pod dyskusję można poddać to, czy okres ten, biorąc pod uwagę długość życia projektu, nie jest zbyt krótki, zwłaszcza jeśli myślimy o oprogramowaniu komputerowym. Choć nie widzę podstaw do zabiegania o wieczystą ochronę poufnych informacji związanych z jakąkolwiek technologią czy programem IT — dodaje Adam Kraszewski.
Pułapka crowdfundingu
Oczywiście, jak w każdej innej sytuacji, i tu należałoby zachować zdrowy rozsądek. Całkowite odgrodzenie osób trzecich od know-how kiełkującego biznesu może zahamować jego wzrost i tempo wprowadzania projektu na rynek. Szczególnie gdy na rozwój nowej technologii czy innowacyjnej usługi brakuje funduszy. Doświadczeni inwestorzy też zdają sobie sprawę z tego, że wieści o ich nieprofesjonalnym podejściu szybko rozeszłyby się wśród przedsiębiorców, całkowicie odbierając im wiarygodność.
— Zakładając, że dany projekt nie ma zdolności patentowych lub jeszcze nie został zgłoszony do opatentowania, o jego finansowaniu będzie najbezpieczniej rozmawiać z bankiem. Oczywiście, o ile ten w ogóle zgodzi się negocjować ze start-upem. Instytucja ta jest objęta reżimem tajemnicy bankowej.
W praktyce oznacza to, że za ujawnienie zaplecza negocjacyjnego na bank zostałyby nałożone sankcje administracyjne. Na drugim biegunie jest natomiast crowdfunding. Rozpoczynając kampanię na serwisie finansowania społecznościowego, musimy ujawnić choćby zarys projektu, w niektórych przypadkach może to już być o wiele za dużo. A z czasem, biorąc pod uwagę przypadki nieuczciwości części osób korzystających z crowdfundingu, wymóg precyzowania kampanii będzie coraz większy — tłumaczy Krzysztof Wojdyło.
Dla niektórych przedsiębiorców problematyczna może się okazać również próba pozyskania finansowania z zasobów unijnych czy z budżetów krajowych.
— Wnioskując o dotację, zwłaszcza z programów wspierających rozwój innowacyjnych biznesów, należy przedstawić dość szczegółowy opis technologii i modelu biznesowego, na tyle czytelnie i wyczerpująco, by jego innowacyjność mogli ocenić urzędnicy lub współpracujący z nimi eksperci. I wprawdzie same wnioski nie są upubliczniane, ale ujawniane są już listy rankingowe, opatrzone nazwami konkretnych projektów. Wnioskodawcy, zapominając o tym, ujawniają w nich istotę swojego biznesu — dodaje Joanna Prokurat. A zgodnie ze znanym powiedzeniem, konkurencja nie śpi.