Biznes z odzysku

Ewa Kulesza
opublikowano: 21-08-2006, 00:00

Dbałość o środowisko naturalne i rachunek ekonomiczny mogą iść w parze. Trzeba tylko w przemyślany sposób prowadzić gospodarkę odpadami.

Firma Remondis — jeszcze jako Rethmann — powstała w Niemczech w 1934 r. W Polsce zaczęła działać w 1992 r., powołując pierwszą u nas publiczno-prywatną spółkę zajmującą się gospodarką odpadami — Rethmann Sanitech Poznań sp. z o.o. W następnych latach przedsiębiorstwo stopniowo zwiększało zasięg działania. Przełomowy był rok 2002. Rethmann wykupił wtedy inną firmę świadczącą w Polsce usługi z zakresu zbiórki i transportu odpadów — Lobbe.

— To spowodowało w jednym momencie podwojenie się wielkości firmy — mówi Marek Pływaczyk, menedżer ds. komunikacji i marketingu Remondis.

Obecną nazwą przedsiębiorstwo posługuje się od stycznia 2005 r. Miała podkreślić, że zakres usług znacznie się poszerzył, m.in. o gospodarkę wodną czy zbiórkę i niszczenie dokumentów.

Z samorządem za pan brat

— Jedną z podstawowych form naszej działalności są tworzone w kolejnych miastach spółki oparte na modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. Remondis jest — obok władz miejskich — ich współwłaścicielem — wyjaśnia Marek Gębski, członek zarządu Remondisu.

Firma ma 34 oddziały w całym kraju, m.in. w Warszawie, Otwocku, Bydgoszczy, Łodzi czy w Dąbrowie Górniczej. Jednym z ich głównych celów jest intensyfikacja recyklingu.

— Staramy się to osiągać dzięki ustawianiu w miastach pojemników do selektywnej zbiórki odpadów, budowaniu sortowni i edukacji ekologicznej — zaznacza Marek Gębski.

By pokazać, jak ważna jest domowa selekcja śmieci, Remondis regularnie zaprasza dzieci do swoich siedzib. Później, opowiadając o wycieczce rodzicom, przekazują im zdobytą wiedzę. Przy tym firma stara się nie utrudniać ludziom nadmiernie życia.

— Zdajemy sobie sprawę, że znalezienie w mieszkaniu miejsca na cztery, pięć koszy na śmieci może być problemem. Dlatego w niektórych miastach staramy się promować segregację na dwie grupy — odpady mokre i suche — dodaje Marek Gębski.

Konkurencja na rynku odbioru i przetwarzania odpadów jest duża.

— Panuje w tej dziedzinie całkowicie wolny rynek. Właściciel nieruchomości może wybrać dowolne przedsiębiorstwo — wyjaśnia Marek Pływaczyk.

Może się więc zdarzyć, że jedną ulicę w mieście obsługuje Remondis, a sąsiednią na przykład konkurencyjna Sita.

— Dlatego, jak już podpisze się z kimś umowę, trzeba dbać o jakość usług — deklaruje Marek Pływaczyk.

Partner biznesu

Drugim z podstawowych modeli funkcjonowania Remondisu jest partnerstwo firm. To oferta dla przedsiębiorstw przemysłowych, handlowych i rzemieślniczych.

— Jedną z naszych usług jest odbieranie i segregowanie odpadów wytwarzanych podczas produkcji, bezpośrednio z linii — tłumaczy Marek Gębski.

Wyzwaniem jest dopasowanie sprzętu Remondisu do wielkości i sposobu zagospodarowania hal produkcyjnych klientów — nie do każdej można wprowadzić takie same maszyny.

Firma oferuje klientom także optymalizację procesów produkcyjnych, by zmniejszyć ilość wytwarzanych przez nich zanieczyszczeń.

— Zapewniamy też transport odpadów, ich utylizację, a także opiekę formalnoprawną w postaci dostarczania raportów i bilansów — informuje Marek Gębski.

W ramach partnerstwa z Remondisem współpracują m.in. Kompania Piwowarska, Philip Morris Polska, Pilkington czy sieć marketów Lidl. Z kolei głównie z myślą o producentach i importerach sprzętu elektronicznego (ale także indywidualnych klientach) jesienią bieżącego roku firma uruchomi w Łodzi centrum elektrocyklingu o wydajności 35 tys. ton rocznie. Znajdzie tam pracę około 50 osób.

To się opłaca

W Remondisie uważają, że brak zasad gospodarki odpadami w przedsiębiorstwach często prowadzi do tego, że wszystko co niepotrzebne jest traktowane jako bezużyteczny odpad.

— Tymczasem na przykład czysty karton tekturowy jest makulaturą, którą można sprzedać i przeznaczyć do ponownego wykorzystania. Ale ten sam karton przez nieuwagę lub zaniedbanie zabrudzony olejem jest już śmieciem, za którego spalenie trzeba zapłacić — wyjaśnia Marek Gębski.

Po optymalizacji gospodarki odpadami może się okazać, że ponad 50 proc. z nich to surowce wtórne, które można sprzedać do ponownego wykorzystania i zaoszczędzić na kosztach składowania i utylizacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Kulesza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu