Olga Malinkiewicz, która pracowała nad komercyjnym wykorzystaniem perowskitów, potrzebowała finansowego wsparcia dla innowacyjnego projektu. Z pomocą pośpieszyli Piotr Krych i Artur Kupczunas. Dzięki ich wsparciu przedsiębiorcza kobieta, która opracowała opartą na perowskitach technologię przetwarzania energii słonecznej na prąd, znalazła kapitał, i to nie byle jaki: 25 mln zł z NCBR i 20 mln zł od japońskiego biznesmena. Teraz duet Krych i Kupczunas chcą doświadczenia wykorzystać w kolejnych projektach. — Po konferencji, podczas której opowiadaliśmy o Saule, podszedł do nas Dawid Nidzworski i powiedział, że ma pomysł na urządzenie pozwalające w trzy minuty wykryć w organizmie wirus grypy. Przedstawiliśmy go grupie naukowców, którzy uznali, że ma szanse na realizację. Powstała spółka Eton Group, zainwestowaliśmy własne pieniądze, złożyliśmy wniosek do NCBR w tym samym programie, w którym udało się zdobyć finansowanie dla Saule, i teraz czekamy na ocenę merytoryczną — relacjonuje Artur Kupczunas. Dawid Nidzworski nie był jedyny.

— Mamy interesujący oddźwięk ze strony naukowców, szczególnie młodych, z żyłką przedsiębiorczości. Czują, że ich pomysły mogą mieć zastosowanie. Chcemy zbudować fundusz oparty na naszej wiedzy, jak łączyć naukę z biznesem. Myślimy o 10-20 mln EUR i już rozmawiamy z zagraniczną firmą, która jest zainteresowana wyłożeniem tego kapitału — mówi Artur Kupczunas.
Bat na doktora
Przedsiębiorcy zaczęli budować profesjonalny zespół, który będzie rozwijać kolejne start-upy. Prezesem Eton Group i dyrektorem ds. rozwoju Saule został Tomasz Gondek, dawniej wiceprezes Wrocławskiego Centrum Badań EIT+, a obecnie — na niecały etat — pracownik Deloitte’a.
— Jestem odpowiedzialny za szukanie ludzi z pomysłami z obszarów materiałów, nanotechnologii i biotechnologii — mówi Tomasz Gondek. Wkrótce dołączą do niego menedżerowie z kilku korporacji — docelowo zespół będzie liczyć pięć osób. Z kilkoma profesorami stworzą ciało doradcze, które wesprze spółki. Zadbają też, by start-upy realizowały wyznaczone cele.
— Naukowcy mają to do siebie, że gdy zobaczą jakąś ciekawą rzecz, zajmują się nią, porzucając dotychczasową pracę. Dlatego w Saule, gdzie już pracuje 10 osób, a w ciągu dwóch miesięcy będzie 15, mamy codziennie 15-20-minutowe konferencje, podczas których podejmowane są decyzje o badaniach na dany dzień. Raz w tygodniu odbywa się dwugodzinne spotkanie, podczas którego omawiane są wyniki badań z ostatnich dni i cele na najbliższy tydzień. Wszystko po to, by ściśle trzymać się realizacji projektu — wyjaśnia Artur Kupczunas.
100 proc. skuteczności
Założyciele Saule mają duże szanse na sukces, bo wykazują się ogromną determinacją, o czym świadczy sposób, w jaki szukali inwestora dla perowskitów.
— Objechaliśmy całą kulę ziemską. Próbowaliśmy dotrzeć nawet do Apple’a i samego Tima Cooka. Niestety, korporacyjna polityka bezpieczeństwa uniemożliwiła nam bezpośrednie spotkanie. Ponieważ jednak wyznajemy zasadę „jak nie drzwiami, to oknem”, znaleźliśmy jego dom w Palo Alto i wręczyliśmy kopertę z informacjami o Saule jednemu z jego sąsiadów, który następnie przekazał ją samemu Timowi — mówi Artur Kupczunas.
Szukając finansowania dla Saule, odkryli lukę na polskim rynku. Fundusze venture stawiają zbyt wysokie wymagania, żądają pakietu większościowego, ich umowy mają wiele obwarowań, a od naukowca oczekują biznesplanu. Poza tym zbyt wiele pomysłów pozostaje na etapie badawczym. W 2013 r. w Polsce było około 4,3 tys. zgłoszeń patentowych, a w Niemczech — 47 tys., choć studentów jest tam tylko o 50 proc. więcej (3 mln). Polskie uczelnie wykorzystują naukowców do tworzenia patentów i publikacji, bo dzięki temu dostają większe finansowanie, ale potem ciekawe pomysły są zamykane w szufladach.
— Chcemy je z tych szuflad wyciągnąć i na nich zarobić. Potrafimy sprawdzić, czy jest na to szansa, znaleźć rynek, wyliczyć, ile trzeba włożyć w spółkę do momentu rozpoczęcia masowej produkcji albo sprzedaży licencji dużemu graczowi — uważa Artur Kupczunas.
Mały dużo może
W Polsce zmienia się podejście do start- -upów. W tym roku ruszył ARP Venture, fundusz wspierający komercjalizację badań naukowych, który inwestuje 5-15 mln zł po zakończeniu prac B+R i pierwszej sprzedaży produktu. Dodatkowo ARP upubliczniła w maju tego roku bazę technologii, z których mogą skorzystać inni. Dziś jest w niej ponad 750 rozwiązań. Korporacje też patrzą przychylnym okiem na start-upy.
— Małe spółki technologiczne stają się partnerami wielkich firm. Zmiany w gospodarce dokonują się w modelu tzw. otwartych innowacji, czyli przychodzą spoza struktur dużych przedsiębiorstw. Właśnie dlatego z dużymi firmami pracujemy nad poszukiwaniem mniejszych firm technologicznych, z ciekawymi rozwiązaniami, które mogą zostać wdrożone do oferty produktowej dużego klienta. Taka współpraca często jest wspierana inwestycjami w rozwój małych firm za pośrednictwem corporate venture capital. Tak też działamy zresztą jako Deloitte, to naturalny trend w erze cyfrowej — mówi Magdalena Burnat-Mikosz, partner w Deloitte, kierująca zespołem Innovation Consulting. Jej zdaniem, na świecie to już trend, w Polsce — początek zmian. Rynek ma szansę rozwinąć się dzięki podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawie o wspieraniu działalności innowacyjnej, która wejdzie w życie w styczniu 2016 r., czy programowi NCBR Bridge Alfa, który minimalizuje ryzyko prywatnego inwestora.
Oni już to robią
W Polsce działa kilka funduszy VC inwestujących w start-upy w początkowej fazie. Jeden z nich to działający w Krakowie i okolicach Startup Hub Poland, fundusz założony przez Giza Polish Venture Funds. Jego celem jest ściągnięcie do kraju Polaków, którzy wyemigrowali za granicę i tam realizują projekty technologiczne. W Poznaniu działa Speedup Venture Capital Group. Również w Krakowie znajduje się hub:raum, należący do spółki T-Mobile, która najciekawsze pomysły wdraża w swojej ofercie. 10 listopada w Warszawie odbyła się druga edycja VC Speed Dating, czyli cyklu „szybkich randek” młodych przedsiębiorców z 10 funduszami VC, którą współorganizował Microsoft.
Oni już to robią
W Polsce działa kilka funduszy VC inwestujących w start-upy w początkowej fazie. Jeden z nich to działający w Krakowie i okolicach Startup Hub Poland, fundusz założony przez Giza Polish Venture Funds. Jego celem jest ściągnięcie do kraju Polaków, którzy wyemigrowali za granicę i tam realizują projekty technologiczne. W Poznaniu działa Speedup Venture Capital Group. Również w Krakowie znajduje się hub:raum, należący do spółki T-Mobile, która najciekawsze pomysły wdraża w swojej ofercie. 10 listopada w Warszawie odbyła się druga edycja VC Speed Dating, czyli cyklu „szybkich randek” młodych przedsiębiorców z 10 funduszami VC, którą współorganizował Microsoft.
ZAPROSZENIE
Rozwijaj biznes z najlepszymi
Wielcy też zaczynali jako start-upy. Dowiedz się, jak 4 wybitnych przedsiębiorców młodego pokolenia zbudowało innowacyjne biznesy i doszło na szczyt. Porozmawiaj z twórcami sukcesu 4F, iTaxi, CI Games oraz Idea Banku na specjalnej konferencji 25 listopada w Warszawie. Szczegóły: www.konferencje.pb.pl
ZAPROSZENIE
Rozwijaj biznes z najlepszymi
Wielcy też zaczynali jako start-upy. Dowiedz się, jak 4 wybitnych przedsiębiorców młodego pokolenia zbudowało innowacyjne biznesy i doszło na szczyt. Porozmawiaj z twórcami sukcesu 4F, iTaxi, CI Games oraz Idea Banku na specjalnej konferencji 25 listopada w Warszawie. Szczegóły: www.konferencje.pb.pl