Black Friday wciąż działa na kupujących jak magnes

Łukasz Rawa
opublikowano: 2024-11-18 20:00

Ponad 64 proc. Polaków zapowiada, że w tym roku będzie szukać okazji podczas Black Friday.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile Polaków planuje skorzystać z promocji w ramach Black Friday w tym roku
  • które grupy demograficzne są najbardziej zainteresowane zakupami podczas Black Friday
  • jakie czynniki wpływają na decyzję Polaków o udziale w Black Friday
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W tym roku 64,2 proc. Polaków zamierza skorzystać z okazji zakupowych w ramach Black Friday — wynika z badania UCE Research i Grupy Offerista. W zeszłym roku odsetek wyniósł 63,2 proc. 18,9 proc. natomiast nie zamierza skorzystać z ofert w Czarny Piątek, podczas gdy rok temu tak twierdziło 18,3 proc. 16,9 proc. nie potrafi jeszcze się określić, czy skorzysta z zakupowych okazji, w zeszłym roku niezdecydowanych było 18,5 proc. Kobiety rzadziej niż mężczyźni zamierzają wziąć udział w Black Friday (61,8 vs 66,8 proc.). W 2023 r. było podobnie (59,7 vs 66,9 proc.). Wiadomo też, że najaktywniejsze będą osoby w wieku 18-34 lata. Rok temu było identycznie.

— Młode osoby najczęściej biorą udział w akcjach, które są stricte pod nie tworzone i mocno kreowane w internecie, a Black Friday idealnie wpisuje się w ten model. Trzeba też pamiętać, że sieci handlowe w dużej części promują w ramach tego święta zakupów produkty, których nabywcami są właśnie młodzi i aktywni konsumenci — mówi Robert Biegaj, ekspert branży retailowej i współautor badania z Grupy Offerista.

Najczęściej z okazji planują skorzystać konsumenci z miast liczących 200-499 tys. mieszkańców lub ze wsi i z miejscowości do 5 tys. Poprzednio dotyczyło to Polaków z tak samo dużych miast oraz z miejscowości zamieszkanych przez 5-19 tys. osób. Zakupy w ramach Black Friday przeważnie zamierzają robić osoby, które miesięcznie zarabiają na rękę 7000-8999 zł lub 5000-6999 zł i mają wykształcenie wyższe bądź średnie. Rok temu deklarowali tak głównie konsumenci z dochodami przekraczającymi 9000 zł lub w przedziale 7000-8999 zł. W zakresie poziomu wykształcenia było identycznie.

— Analizując wielkość miejscowości, widać dwa różne bieguny, ale tak właśnie wygląda handel w Polsce. Konsumenci z małych i ze średnich miasteczek też chcą być trendy i również poszukają dobrych okazji, szczególnie wśród markowych rzeczy, żeby wybić się w swoim środowisku. Z kolei patrząc na zarobki, można zauważyć, że siła nabywcza stoi po stronie tych, którzy zarabiają w okolicach średniej krajowej lub nieco powyżej — mówi Robert Biegaj.