Blisko rynku, daleko od polityki

Paweł Kubisiak, Paweł Zielewski
opublikowano: 2006-02-28 00:00

Polski rynek kapitałowy obchodzi w tym roku piętnastą rocznicę istnienia. Piętnaście lat to niby niewiele, zwłaszcza przy najstarszym europejskim rynku — londyńskiej giełdzie LSE, która funkcjonuje od 1773 roku. Jednak ten okres jasno pokazał, że my Polacy, czego jak czego, ale rynku kapitałowego wstydzić się nie musimy. Wręcz przeciwnie. Warszawska giełda bije na głowę swoich środkowoeuropejskich rywali pod względem kapitalizacji i obrotu i krok po kroku zbliża się do swoich starszych i większych konkurentów.

Co prawda, warszawskiemu rynkowi pod względem skali obrotu czy liczby notowanych spółek daleko do Wall Street czy największych parkietów Starego Kontynentu. Jednak coraz śmielej poczynamy sobie w paneuropejskich rankingach. I co najbardziej cieszy — kolejny raz GPW znalazła się w ścisłej czołówce pod względem liczby debiutów. W minionym roku w Europie zadebiutowały 872 spółki, z czego aż 626 w Londynie. Brytyjska giełda jest niekwestionowanym liderem, lecz warszawska GPW, gdzie pojawiło się 35 nowych spółek, zajęła pod względem liczby debiutów trzecie miejsce w Europie. I wyprzedziła takich gigantów jak Euronext, Frankfurt czy OMX. Jest to już kolejny rok z rzędu, gdzie GPW znalazła się w ścisłej europejskiej czołówce — w 2004 roku z 36 debiutami zajęła drugie miejsce.

Co więcej, na fali hossy miniony rok był najlepszy w piętnastoletniej historii GPW. Był to rok rekordów — najwyższe w historii obroty, rosnąca kapitalizacja, kolejne maksima indeksów. Polski rynek ma się dobrze lecz konkurencja nie śpi i na pozostałych parkietach równie wyraźnie czuć powiew hossy. I wszyscy chcą dobrą koniunkturę jak najlepiej wykorzystać. Największy parkiet Europy — London Stock Exchange — planuje przekształcenie swojego rynku AIM w paneuropejską giełdę małych i średnich spółek. I już prowadzi rozmowy z potencjalnymi partnerami z innych europejskich rynków w sprawie stworzenia sieci lokalnych doradców, pomagających spółkom w przeprowadzeniu emisji akcji na AIM. Na działającym od 1995 roku AIM przeprowadzono przeszło 2 tys. ofert publicznych, z których pozyskano ponad 20 mld GBP.

Na polskie spółki łakomie patrzą też inne parkiety. GPW zwycięża w starciach o polskie firmy, co więcej przyciąga nowych zagranicznych emitentów. Lecz silni rywale zmuszają warszawska giełdę do poprawy konkurencyjności. I do starań o kolejnych emitentów. Polskie spółki złaknione są kapitału, a drogie kredyty bankowe powodują, że emisje akcji są pod względem kosztu pozyskania kapitału relatywnie atrakcyjne dla przedsiębiorców. I pewnie niewiele się tu zmieni, gdyż polityka rządu i rosnący dług publiczny wcale nie zachęca banków do obniżenia kosztów kredytu, a obniżki stóp NBP tu nie pomogą.

I właśnie polityka, a konkretnie politycy ekipy rządzącej mogą być największym zagrożeniem dla rynku. Wiceminister skarbu Paweł Szałamacha już zapowiedział TKM, czyli „głęboką rekonstrukcję” rady giełdy, a może i zarządu. Wszyscy wiedzą, jak krótka jest ławka fachowców PiS-u, a rynek kapitałowy to nie najlepsze miejsce dla politycznych „ekspertów” z urzędniczym doświadczeniem czy też dla tajemniczych „profesorów” z równie tajemniczej listy, tajemniczego autorstwa. A są jeszcze pomysły „supernadzoru” pod egidą wiceministra finansów Cezarego Mecha czy też opór PiS-u wobec prywatyzacji. A jak tu konkurować, jeśli w rękach skarbu państwa wciąż pozostaje 98,8 proc. udziałów giełdy? Przecież własność państwowa i konkurencyjność to dwa przeciwstawne bieguny.

Nie bez kozery piszemy tu o konkurencyjności oraz o parkiecie GPW i rynku AIM. Dzisiejszy dodatek i konferencję „Droga po kapitał” poświęcamy w całości tematyce pozyskania kapitału z rynku giełdowego. W warszawskim hotelu Marriott i na naszych łamach eksperci opowiedzą przedsiębiorcom, jak sprawnie i skutecznie pozyskać kapitał z warszawskiej giełdy i londyńskiego rynku AIM. I jak się do tego dobrze przygotować.