Agencja pisze, że tego typu interwencja nie jest czymś nowym, bo producenci mogą zgłaszać wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa w przypadkach mogących mieć wpływ na całą branżę. W tym konkretnie chodzi o zbiornik paliwa zapewniający A321XLR większy zasięg, którego architektura, według Boeinga, grodzi pożarem.
Reuters przypomina, że w samolotach pasażerskich paliwo znajduje się zwykle w skrzydłach i centralnym zbiorniku. Aby zapewnić nowej maszynie większy zasięg Airbus zdecydował się zainstalować dodatkowy zbiornik w kadłubie. Takie rozwiązane zwróciło już wcześniej uwagę Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA). W styczniu sygnalizowała, że ewentualny pożar tak umieszczonego zbiornika paliwa może nie dać pasażerom dość czasu na ewakuację z maszyny. Agencja zapowiedziała postawienie specjalnych warunków dla stosowania takiego rozwiązania. Boeing zwrócił także uwagę, na ryzyko umieszczania zbiornika w kadłubie w przypadku kiedy samolot będzie lądował „na brzuchu”.
Reuters podkreśla, że sprawa A321XLR nabiera specjalnego znaczenia w związku z zakończonym niedawno dwuletnim uziemieniem Boeinga 737 Max z powodu katastrof spowodowanych błędami konstrukcyjnymi maszyny, a także zapaścią branży lotniczej spowodowaną przez pandemię. Anonimowy informator powiedział agencji, że w przypadku dłuższego sporu dotyczącego certyfikacji A321XLR jego wejście do służby może opóźnić się z końca 2023 roku do 2024 roku lub później. Gdyby do tego doszło Boeing może zachęcać linie lotnicze do wstrzymania się z zakupami i poczekania na nowy model jego samolotu, oferujący lepsze parametry niż maszyna Airbusa, zwraca uwagę agencja.