Za jej utrzymaniem przemawia niższe ryzyko inflacyjne w średnim okresie oraz perspektywa schłodzenia gospodarki. BofA ML spodziewa się, że główna stopa procentowa pozostanie na obecnym poziomie 4,5 proc. do końca 2011 r. i w 2012 r. Uprzednio, bank przewidywał 1-2 zwyżki do końca br.
Oczekiwania inflacyjne są wskaźnikiem historycznym, postępującym za
gospodarką. Wynika z tego, że RPP najwcześniej we wrześniu będzie mogła sobie
wyrobić opinię, czy okazały się trwałe. W sierpniu RPP nie obraduje.
"Wysokie oczekiwania inflacyjne idące w parze z podniesionym poziomem
inflacji towarów i usług konsumpcyjnych oraz bazowej wywołają w Radzie nerwowość
i skłonią jej niektórych członków do wystąpienia z wnioskiem podniesienia
oprocentowania stóp" - napisał bank w komentarzu (Should the MPC panic?).
"Jednak oznaki hamowania wzrostu PKB i brak twardych dowodów na
narastanie presji cenowej w reakcji na wysoki popyt, skłonią RPP do zajęcia
postawy wyczekującej przynajmniej do czasu aż kryzys w eurostrefie doczeka się
wyraźnego rozwiązania" - stwierdzili analitycy.
Wśród oznak hamowania PKB BofA ML wskazuje na sondaże wśród pracodawców
sugerujące, że intencje zatrudnienia nowych pracowników, będące ważnym
wskaźnikiem wyprzedzającym koniunktury są znacznie poniżej poziomu
przedkryzysowego.
Obniża się także inny wskaźnik wyprzedzający - oczekiwanych nowych
zamówień w przemyśle.
Hamulcem dla wzrostu konsumpcji, a tym samym presji inflacyjnej jest
również wysoki kurs franka zwiększający ciężar zadłużenia.
Źródłem presji inflacyjnej nie są natomiast żądania płacowe.
"Z naszych szacunków wynika, że wydajność pracy jest wciąż wyższa niż
dynamika płac, co sugeruje, iż gospodarka nie generuje presji cenowej
wyrastającej na podłożu popytowym. Wydajność pracy w czerwcu wzrosła o 8 proc.
rdr, podczas gdy płace o 5,8 proc. rdr. Rozziew wprawdzie się zmniejszył, ale
oba wskaźniki nie nałożą się na siebie, ani tym bardziej nie odwrócą przed 2012
r." - dodali eksperci BofA ML.