Rada nadzorcza węglowej Bogdanki zamierza wyłonić nowego prezesa pod koniec listopada, a energetycznej Enei — w najbliższym czasie. Obie firmy zatrudnią profesjonalne firmy headhunterskie. Na razie zarządzać będą nimi tymczasowi szefowie.
Bogdankę poprowadzi Zbigniew Stopa, członek zarządu ds. technicznych, a Eneę — Janusz Bil, pracujący jako wiceprezes ds. handlowych. Obie firmy straciły prezesów w zeszłym tygodniu. I obie w niejasnych okolicznościach.
Maciej Owczarek, szef Enei, złożył wypowiedzenie kilka dni po tym, jak jego firma podpisała kluczowy kontrakt na budowę bloku węglowego w Kozienicach (wartość umowy to ponad 6 mld zł). Wczoraj oficjalnie odwołała go rada nadzorcza. Nieoficjalnie mówi się, że o rezygnację poprosił go skarb państwa, który kontroluje spółkę. Mirosław Taras z Bogdanki został odwołany po tym, jak starł się z nadzorem o ocenę raportów audytorów.
Ci ostatni zbadali politykę spółki dotyczącą usług outsourcingowych i zabezpieczenia przed konfliktem interesów. — Rada nadzorcza stanęła na stanowisku, że trzeba będzie część z tych zaleceń wdrażać. Jednak prezes w ogóle nie chciał podjąć merytorycznej dyskusji, a wręcz ocenił, że te raporty są nierzetelne, tendencyjne i bezwartościowe.
Nie było zrozumienia, że jest konieczność wprowadzenia jakichś zmian — mówi Witold Daniłowicz, szef rady nadzorczej Bogdanki. Prezes Taras twierdzi, że został odwołany za to, że nie przystał na korupcyjną propozycję oraz na propozycję ustawiania przetargów.