Po dobrych wynikach węglowa spółka podtrzymuje prognozy. Na razie. Przyjrzy się im po III kwartale.
Rynek czekał na półroczne wyniki jednej z największych kopalń w Polsce, bo rezultaty z początku roku nie były znane przed ofertą publiczną. Bogdanka kusiła prognozą na cały rok, która zakłada osiągnięcie 1,09 mld przychodów, 178,3 mln zł zysku operacyjnego i 140,6 mln zł zysku netto. Po I półroczu spółka wykonała ją w 47,7 proc. na poziomie sprzedaży, w 58,6 proc. na poziomie operacyjnym i w 59,4 proc. na poziomie netto.
— Podtrzymujemy nasze prognozy. Uważamy, że nie ma zagrożenia dla ich wykonania — mówi Mirosław Taras, prezes Bogdanki.
Czy możliwe będzie ich podwyższenie?
— Na razie jest za wcześnie, by mówić o korekcie — ucina Mirosław Taras.
Zaznacza, że w I półroczu spółka sprzedała 2,3 mln ton węgla. Zgodnie z przyjętym planem ma jeszcze do sprzedania w tym roku 3 mln ton węgla (choć należy uwzględnić obniżki cen). Zapasy spółki wzrosły w porównaniu z ubiegłym rokiem do 156 tys. ton, ale zarząd uspokaja, że to poziom "technologiczny" i bezpieczny.
— Spodziewamy się, że rok 2009 i pierwsza połowa 2010 będą jeszcze trudne dla rynku węgla. Druga połowa 2010 powinna być już nieco lepsza, a odbicia na rynku spodziewamy się w 2011 r. — podsumowuje Mirosław Taras.
Właśnie od 2011 r. zacznie rosnąć wydobycie w Bogdance w związku z rozbudową Pola Stefanów, która jest częściowo finansowana z oferty publicznej. Do 2014 r. wydobycie ma się podwoić.