W Polsce działa 2681 firm zajmujących się zbieraniem odpadów. Jeżeli wprowadzony zostanie tzw. podatek śmieciowy, wiele z nich pójdzie z torbami.
Ministerialny projekt ustawy o zmianie ustawy o odpadach jest obecnie oceniany w Ministerstwach Gospodarki i Finansów. Zakłada wprowadzenie tzw. podatku śmieciowego, czyli jednolitej dla wszystkich mieszkańców opłaty wnoszonej do urzędu gminy. Podatek miałby służyć finansowaniu gminnych inwestycji w gospodarce odpadami i spowodować, że nielegalne pozbywanie się śmieci stanie się nieopłacalne — wysokość podatku nie będzie bowiem uzależniona od ilości odpadów. Główna zmiana polega na tym, że to urząd gminy będzie wybierał firmę, która uzyska na określonym obszarze wyłączność na wywóz odpadów komunalnych. Ministerstwo zamierza ułatwić samorządom nakładanie opłat. Wystarczy, że samorząd podejmie zwykłą uchwałę, a po roku zacznie obowiązywać opłata.
Zostaną najwięksi
Biorąc pod uwagę konieczność dostosowania polskiej gospodarki odpadami do regulacji unijnych i troskę o środowisko propozycja Ministerstwa Środowiska jest jak najbardziej słuszna. Jednak według Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, konsekwencją zmian będzie wyeliminowanie z rynku wielu prywatnych przedsiębiorstw oraz wzrost cen usług dla mieszkańców, a także dla spółdzielni mieszkaniowych.
Większość mniejszych firm działających na lokalnych rynkach obawia się wejścia nowej ustawy.
— Małe i średnie firmy nie będą miały szans. Przetargi będą wygrywać jedna, dwie firmy na gminę, te najlepiej ustawione, a niekoniecznie najsolidniejsze. Propozycja Ministerstwa Środowiska blokuje mi inwestycje — chciałbym wybudować sortownię, ale nie wiem, czy np. za rok będę jeszcze miał klientów. Musimy zrobić wszystko, by nie dopuścić do przeforsowania ustawy w takiej formie — mówi Marek Szymański z firmy Eko Standard z podwarszawskiego Piaseczna.
Do ewentualnych zmian bez stresu podchodzą najwięksi gracze.
— Jesteśmy firmą o ustalonej pozycji na rynku, więc nie boimy się konkurencji, a na zmiany i tak jeszcze trzeba będzie poczekać — mówią pracownicy firmy Jarper z gminy Lesznowola (woj. mazowieckie).
— Nie chodzi o to, by wyeliminować wszystkie firmy zajmujące się gospodarowaniem odpadami, ale tylko te, które robią to nierzetelnie — twierdzi Tomasz Podgajniak, wiceminister środowiska.
— Dla gmin nowa ustawa będzie bardzo korzystna, zwłaszcza finansowo — gmina stanie się właścicielem śmieci, a więc też pieniędzy z ich sprzedaży. Niestety, różnie może być z przetargami, zwłaszcza, że to same gminy będą decydować o ich warunkach — przyznaje Sławomir Brzózek z Fundacji Nasza Ziemia.
Według Ministerstwa Środowiska wprowadzenie „podatku śmieciowego” da gminom możliwość zdobycia 35 mld zł potrzebnych do przeprowadzenia koniecznych inwestycji ekologicznych.
Przetargi zgodnie z PZP
Projekt ustawy dopuszcza jednak sytuację, w której więcej niż jedna firma będzie świadczyć usługi na terenie jednej gminy. Znalazł się tam zapis, zgodnie z którym wójt, burmistrz lub prezydent miasta określi obszar gminy, z którego będą odbierane odpady; wymagania dotyczące rodzaju i ilości pojazdów służących do transportu odpadów; oraz liczbę przedsiębiorców, którzy będą mogli prowadzić działania na wskazanym terenie, a przy dopuszczeniu możliwości działania przez więcej niż jednego przedsiębiorcę również szczegółowe kryteria podziału obszaru lub zadań pomiędzy wybrane firmy.
— Być może dobrym pomysłem na zapewnienie uczciwych przetargów będzie wprowadzenie kar dla samorządów za złe funkcjonowanie wybranych w drodze przetargu firm — dodaje Sławomir Brzózek.
Przedsiębiorstwa, które będą chciały wziąć udział w zamówieniu publicznym, będą składały dokumenty zgodnie z prawem zamówień publicznych. Firma, która wygra przetarg i podpisze umowę (trzyletnią, chyba że strony zdecydują się na krótszy okres obowiązywania), będzie mogła na tej podstawie planować wieloletnie inwestycje.
Mają dobre doświadczenia
Gminy, które już wcześniej zdecydowały się na podatek, uważają, że pomysł jest dobry i warty powielenia. Wielkopolska gmina Komorniki pierwsza w kraju wprowadziła go już 10 lat temu.
— System został uregulowany, prawie 100 proc. mieszkańców oddaje odpady — mówi Anna Maruszewska z tamtejszego urzędu gminy.
W gminnym referendum, które odbyło się w 1995 roku, 75 proc. mieszkańców opowiedziało się za comiesięczną opłatą na rzecz wywozu odpadów komunalnych. Już w pierwszych miesiącach po wprowadzeniu opłaty (obecnie jest to miesięcznie 4,21 zł na osobę) ilość śmieci wywożonych z prywatnych posesji wzrosła sześciokrotnie, a ilość dzikich wysypisk wyraźnie zmalała. Gmina co roku przeprowadza przetarg na firmę obsługującą mieszkańców. Natomiast zakłady podpisują z firmami osobne umowy, dzięki temu na terenie gminy może działać kilka firm. Podobnie jest w Mszczonowie (mazowieckie) — po wprowadzeniu podatku w 1996 roku, oprócz Zakładu Gospodarki Komunalnej usługi świadczą jeszcze cztery firmy. Do gmin ściągających tzw. podatek śmieciowy dołączyły też Pobiedziska (wielkopolskie), Sanok (podkarpackie), Kąty Wrocławskie i Wolsztyn (lubuskie).