Bols ma małe szanse na Polmos Poznań

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2000-11-20 00:00

Bols ma małe szanse na Polmos Poznań

Wyłączności na negocjacje w sprawie prywatyzacji Pol-mosu Poznań raczej nie dostanie Bols. Oznacza to, że kontrolny pakiet producenta wódek może trafić do Pernod Ricard albo konsorcjum Eckesa z Vin & Spirit.

Ministerstwo Skarbu Państwa dopuściło do due diligence Polmosu Poznań — drugiego w Polsce (pod względem wielkości obrotów) producenta wódek — francuski koncern alkoholowy Pernod Ricard, konsorcjum niemieckiego Eckesa i szwedzkiego Vin & Spirit oraz holenderskiego Bolsa. Zagraniczne firmy już zakończyły badanie polskiego przedsiębiorstwa, obecnie przygotowują oferty.

— Resort skarbu może udzielić wyłączności na prywatyzacyjne negocjacje nie tylko jednemu inwestorowi. Niewykluczone, że do rozmów zostanie dopuszczonych dwóch partnerów — uważa Janusz Michalski, prezes Polmosu Poznań.

Ten przywilej prawdopodobnie ominie Bolsa. Głównie z tego powodu, że skala zaangażowania inwestycyjnego holenderskiego koncernu na polskim rynku powoduje, że Bolsa raczej nie będzie stać na kupno poznańskiego Polmosu.

Trudna wycena

Prezes Michalski nie ujawnia, ile inwestor będzie musiał zapłacić za akcje kierowanej przez niego spółki.

— Trudno jednoznacznie określić, jaka będzie cena walorów Polmosu Poznań. Dotychczas posługiwałem się uproszczoną metodą wyceny, określając wielkość aktywów netto. Na koniec 1999 roku wyniosły one 400 mln zł minus niewielkie zobowiązania. Jednak resort skarbu często wykorzystuje metodę dochodową i wówczas wartość spółki może okazać się inna — twierdzi prezes Michalski.

Pewne jedynie jest to, że akcje firmy nie będą tanie. Szef Polmosu uważa, że inwestor będzie musiał zaangażować tak znaczne środki w przejęcie i rozwój poznańskiej firmy, że na przejęcie innego znaczącego producenta mocnych alkoholi raczej już nie będzie mógł sobie pozwolić. Mało więc prawdopodobne jest, by Polmos Poznań znalazł się w jednej grupie ze spółką z Zielonej Góry czy Białegostoku. Natomiast przejmowaniem mniejszych zakładów duże zagraniczne koncerny alkoholowe — zdaniem prezesa Michalskiego — raczej nie będą zainteresowane.

Potencjalni inwestorzy w prywatyzacyjnych ofertach muszą zaproponować nie tylko atrakcyjną cenę, ale również zobowiązać się do wspierania rozwoju przedsiębiorstwa. Na przykład w tym roku Polmos Poznań założył wydatki na marketing sięgające 4,5 mln zł. Zdaniem Janusza Michalskiego, w przyszłym roku trzeba będzie je co najmniej podwoić.

Nowy inwestor powinien wesprzeć także plany budowy przez poznańską spółkę grupy alkoholowych dystrybutorów.

— Złożyliśmy już w resorcie skarbu wniosek o pozwolenie na negocjacje z hurtowniami, które chcielibyśmy kupić. Wstępnie zakładamy, że spróbujemy przejąć około 10 proc. rynku dystrybucji alkoholi — uważa prezes Michalski.

Najwięksi na celowniku

Polmos zamierza kupić walory od 6 do 10 krajowych hurtowni. W grę wchodzi przejęcie największego polskiego dystrybutora, firmy Multi-EX z Kalisza, gliwickiego Factora, słupskiego Alkpolu i koszalińskiego Dako-Galant. Ile Polmos będzie musiał zapłacić za wejście na rynek alkoholowej dystrybucji — na razie nie wiadomo, nie zaczął bowiem jeszcze audytu w hurtowniach.

Kolejnym wyzwaniem dla nabywcy Polmosu jest uporządkowanie spraw związanych ze zbędnym majątkiem socjalnym. Firma jest bowiem właścicielem ośrodka wypoczynkowego w Pile, przychodni lekarskiej i przedszkola.

— Instytucje te generują jedynie koszty, nie przynosząc żadnego dochodu. Jednak związki zawodowe nawet nie chcą słyszeć o ich sprzedaniu — mówi Janusz Michalski.