Minister skarbu nie zgodził się na bezpłatne użyczenie toru wyścigów konnych na Służewcu. Mimo to, sezon ruszył z kopyta.
Polski Klub Wyścigów Konnych otworzył sezon gonitw, chociaż wszystko wskazuje na to, że uczynił to nielegalnie. Ministerstwo Skarbu Państwa nie wyraziło zgody na bezpłatne użyczenie torów na warszawskim Służewcu państwowemu Stadu Ogierów w Łącku, które i tak zostało organizatorem gonitw.
Jakby nic się nie stało
W minioną sobotę, jakby nigdy nic, setki amatorów gonitw przyszło podziwiać wyścigi. Przyszli, ale również... nielegalnie, ponieważ oficjalnie wyścigi były imprezą zamkniętą, a ich organizatorzy nie posiadali zgody na udział publiczności.
Eksperci budowlani nie zgadzają się na dopuszczenie obiektów służewieckich do użytku. Ich zdaniem, wyeksploatowane obiekty w każdej chwili grożą katastrofą budowlaną.
Tymczasem bez kłopotów można było nabyć wejściówki na cały sezon. Jedna kosztowała 50 zł. Sezon wyścigów konnych ma potrwać do 3 grudnia, a w tym czasie powinno się odbyć 275 gonitw.
Po raz pierwszy gonitw nie można było oficjalnie obstawiać. Oczywiście również oficjalnie. Kilku bukmacherów nie kryło swej obecności i przyjmowało zakłady.
Udało się. Ledwo
Po raz pierwszy od II wojny światowej sezon wystartował tak późno (normalnie zaczynał się już w kwietniu). Kłopoty Służewca zaczęły się od bankructwa poprzedniego organizatora — państwowej spółki STWK. Wyścigi miał przejąć Totalizator Sportowy, ale wycofał się po tym, jak stołeczny ratusz zakwestionował komercyjne ciągoty spółki, które nie były zgodne z planem zagospodarowania przestrzennego Służewca. Przez jakiś czas groziło nawet, że wyścigi w ogóle nie ruszą. Uratowała je dotacja Ministerstwa Rolnictwa wysokości 2 mln zł. Formalnie pieniądze będą przekazywane jako refundacja opłat wnoszonych przez hodowców przy zgłaszaniu koni do gonitw.